O czytaniu słów kilka

Moderator: Szeregowy_Równoległy

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36943
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

O czytaniu słów kilka

Post autor: Bastian » 17 lut 2011, 14:53

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... zieci.html
Książek nie czytamy, bo rodzice nas nie uczą. "Dzieci wszystkożerów będą klasą panującą"
as
2011-02-17, ostatnia aktualizacja 2011-02-17 12:59

Obrazek

To nieprawda, że Polacy nie czytają książek, bo są za drogie. - Sprzedaż kawy, wódki i papierosów nie maleje, choć ich ceny rosną. Książka nie jest za droga, tylko wypadła ze społecznych preferencji - mówił w TOK FM prof. Przemysław Czapliński. Zdaniem literaturoznawcy kluczem do czytania jest rodzina. - To rodzice wciągali dzieci w czytanie i to się załamało - ocenił.

Najnowsze badania przeprowadzone przez Bibliotekę Narodową pokazują, że większość Polaków - 56 proc. - nie czyta książek. Pewnie znaczna część osób pytana o przyczyny odpowie: nie czytam, bo książki są za drogie.

Ale zdaniem prof. Przemysława Czaplińskiego z UAM to nieprawda. - Po pierwsze kupowanie książek nie jest tożsame z czytaniem. Można iść do biblioteki, wypożyczyć książkę i przeczytać. Książka nie jest za droga, tylko wypada ze społecznych preferencji - mówił literaturoznawca w Komentarzach Radia TOK FM.

- Sprzedaż kawy, wódki, papierosów nie maleje. Jednak książka to jest sześć piw, sześć kaw w kawiarni, dwie półlitrówki. Wydajemy ogromną część pieniędzy na to, co lubimy - mimo, że wódka nie jest tania, a papierosy coraz droższe. Książka wypada z naszych budżetów z powodów innych preferencji - wyjaśniał prof. Czapliński.

Bez rodziców nie ma czytania

Skoro analizujemy potrzeby Polaków, to trzeba wskazać to, co je kształtuje. A zdaniem literaturoznawcy największy wpływ na pojawienie się potrzeby czytania książek ma rodzina. - Jednym z generalnych wniosków z badań czytelnictwa, z perspektywy 20 lat, będzie załamanie sukcesji rodzinnej, czyli przekazywania zaciekawienia czytaniem w granicach rodziny. Kiedy kończył się PRL, mieliśmy ok. 300 tys. studentów - teraz studiuje ponad 2 mln osób, a wskaźnik czytelnictwa spadł. A skoro wzrost liczby uczelni i studentów nie podniósł poziomu czytania, to oznacza, że mechanizmem napędzającym czytanie była rodzina. To rodzice wciągali swoje dzieci w czytanie i to się załamało - mówił gość Komentarzy Radia TOK FM.

Jak podkreślił, "jest coś symptomatycznego w tym, że pierwsze tąpnięcie w czytelnictwie wykryliśmy w badaniach z 2009 roku - równo 20 lat od momentu powstania wolnej Polski". - W tym momencie weszło w dorosłe życie pierwsze pokolenie w nowej Polsce, Mam wrażenie, że są to dzieci rodziców, którzy nie czytali - ocenił literaturoznawca z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Dobra praca bez czytania

Badania czytelnictwa pokazują też przykrą prawdę o naszym państwie. - Ta polska modernizacja okazuje się zdumiewającym systemem, w którym można sobie poradzić - osiągnąć przyzwoite stanowiska - nie czytając. To jest możliwe za cenę braku ulepszania tych instytucji, nie wprowadzania innowacji - mówił prof. Przemysław Czapliński.

Według literaturoznawcy nie można zapominać, że czytanie jest kluczem do dobrego funkcjonowania we współczesnym świecie. - To, że potrafimy poznawać świat symboli matematycznych, barw, że potrafimy się komunikować z innymi ludźmi jest związane z czytaniem. Bo czytanie nie jest tylko i wyłącznie zdobywaniem informacji - podkreślał gość TOK FM.

Jesteś "wszystkożerem"? Jeśli tak, masz przewagę

Zdaniem prof. Czaplińskiego w przyszłości coraz ciężej będzie robić kariery tym, którzy nie czytają. - Okazuje się, że w polskim społeczeństwie jest bardzo wąska grupa - ok. 5 proc. - tzw. "wszystkożerów". To są ludzie, którzy chodzą do kina, teatru, opery; czytają książki, gazety, oglądają transmisje z zawodów sportowych. To ludzie nienasyceni. Za jakiś czas - dekadę czy dwie - to będą ci ludzie, którzy przekażą swoim dzieciom swoje kompetencje. Wdrożą do tego, żeby dzieciaki uczestniczyły we wszystkim, interesowały się wszystkim. I to będzie taka "klasa panująca". Natomiast cała reszta to będzie tania siła robocza. To jest coś w rodzaju forpoczty przyszłego podziału społecznego, który całkowicie lekceważy struktury i podziały - wyjaśniał literaturoznawca.

Źródło: Tokfm.pl
Czyli czytajmy dzieciom, ich dzieci będą rządziły światem ;)
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

tomek0409
Posty: 158
Rejestracja: 13 wrz 2008, 18:05

Post autor: tomek0409 » 17 lut 2011, 15:14

Tylko, że samo nie czytanie książek nie mówi za wiele o czytelnictwie jako takim. Sam przeczytałem w zeszłym roku jedną książkę w całości - raz, że musiałem, a dwa, że mnie wciągnęła. Natomiast czytam całe mnóstwo krótszych form, głównie artykuły, felietony, etc. No i oczywiście Internet. Więc pytanie tylko i wyłącznie o książki, nie mówi całej prawdy.

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36943
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 17 lut 2011, 15:38

Może chodzić o to, że felietonem dziecka nie zainteresujesz. Dziecko musi według tej tezy "wychować się na książkach", a będzie czytać i felietony ;)
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Awatar użytkownika
MisiekK
Posty: 7865
Rejestracja: 15 gru 2005, 18:17
Lokalizacja: Nowe Dwory Tarchomińskie

Post autor: MisiekK » 17 lut 2011, 16:23

Bastian pisze:Dziecko musi według tej tezy "wychować się na książkach",
Dlatego ja czytam mojemu małemu już dziś, chociaż ma dopiero 11 miesięcy. On ogląda obrazki i przy okazji przyzwyczaja się do rzeczy pod nazwą książka.
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.

Awatar użytkownika
Pink
Oh by the way, which one's Pink?
Posty: 649
Rejestracja: 19 mar 2009, 13:59

Post autor: Pink » 17 lut 2011, 19:41

Nie rozumiem tego przejścia z "interesować się będą wszystkim" do "staną się klasą panującą". Mam wrażenie, że ten Czapliński bierze to za oczywistość, a co do tego mam poważne wątpliwości. W ogóle brzmi to dla mnie jak jakaś propaganda w stylu: nieważne, że naciągane, ważne, by ich skłonić do czytania książek. Po co? Po to, by czytali książki - mam wrażenie, że taka byłaby stuprocentowa uczciwa odpowiedź. Ale może się mylę.

Bardzo dobre zastrzeżenie wysunął tomek0409 - książki to nie wszystko, to nie jest miarodajne. A nawet jeśli już uprzemy się, że mowa tylko o nich to książka książce nierówna. Wszystko zależy na dobrą sprawę od odpowiedzi na owo pytanie: "po co czytać książki". Nie jest tak tylko w wypadku, gdy chodzi o czytanie dla czytania - wtedy istotnie wszystko jedno, czy ktoś czyta tylko prozę współczesną, poematy starożytne, młodopolską lirykę, książki popularnonaukowe czy tanie romansidła.

fraktal
Posty: 5798
Rejestracja: 17 gru 2005, 12:03

Post autor: fraktal » 17 lut 2011, 22:39

A ja się w ogóle nie zgodzę z naczelną tezą tego artykułu, że o czytaniu decydują rodzice. Kiedyś, gdy było mało programów telewizyjnych dla dzieci, to myślę, że sporo osób czytało dzieciom bajki lub przynajmniej je opowiadało. Czy w pokoleniu dzisiejszych 30-40 latków 90 procent stanowią oczytani i inteligentni ludzie? Jakoś w to wątpię. Mnie do czytania zachęciła przede wszystkim szkoła i lektury szkolne - było tam sporo nudnych książek jak flaki z olejem, ale było też kilka ciekawych pozycji, które mnie zainteresowały i sprawiły, że sam szukałem innych pozycji danego autora (tak było chociażby z Dostojewskim czy Umberto Eco). Spora w tym zasługa polonistów, którzy odpytywali z lektur (nawet z najdrobniejszych szczegółów), żeby nie można było tak łatwo brykiem się obronić. No i sam szukałem różnych rzeczy, aby się czegoś dowiedzieć. Przynajmniej dzięki temu miałem niezłą pozycję wśród kolegów z klasy. ;-)

Awatar użytkownika
Pink
Oh by the way, which one's Pink?
Posty: 649
Rejestracja: 19 mar 2009, 13:59

Post autor: Pink » 17 lut 2011, 23:10

Ja akurat natłok lektur szkolnych + odpytywanie w szczegółach oceniam źle pod kątem zachęcania do czytania. Niejednokrotnie zdarzało się, że jakąś książkę przeczytałem sam w wolnym czasie (np.w wakacje) i sprawiło mi to przyjemność, ale jak później było trzeba ją przeczytać raz jeszcze, ale na konkretny dzień i zwracając uwagę na detale (bo potem dostawałem cytat, 3-4 zdania i miałem określić kontekst, itp.) to stawało się to mordęgą i rzutowało na negatywny odbiór książki. Poza tym akurat w kanonie lektur nie więcej niż 5% książek uważam za istotnie ciekawych.

Niemniej rację masz, że sami poloniści - jeśli są dobrzy - potrafią mieć swój spory udział w zachęceniu ucznia do czytania, często większy niż rodzice. U mnie tak właśnie było, ale nie miało to związku ani z normalnym tokiem lekcji, ani z programem lektur szkolnych. 10-15 minut "off the record" i udało się - do dziś jestem wdzięczny tej kobiecie za szczerą rozmowę i trafione sugestie. To, że mi czytano gdy byłem mały nie miało, jak sądzę, kompletnie nic do rzeczy.

MC
Posty: 1837
Rejestracja: 16 paź 2009, 23:11

Post autor: MC » 17 lut 2011, 23:47

Pink pisze:Ja akurat natłok lektur szkolnych + odpytywanie w szczegółach oceniam źle pod kątem zachęcania do czytania.
Dziękuję! Tyle mi wystarczy. Nie czytam lektur (jedna tygodniowo), a "Chamowo" Białoszewskiego, które naprawdę chcę przeczytać ciągnę już jakieś 1,5 roku i jeszcze nie skończyłam...

Tak, przyznaję się do tego otwarcie - czytanie mnie męczy.

Awatar użytkownika
Pawel_
Sierściuch
Posty: 8295
Rejestracja: 01 maja 2007, 18:08
Lokalizacja: Zagłębie Szklane :-)

Post autor: Pawel_ » 30 sty 2014, 16:55

Media. Resortowe dzieci. Męczył to ktoś? Warto?

JacekM
Śnieżynka
Posty: 10155
Rejestracja: 15 gru 2005, 14:23

Post autor: JacekM » 30 sty 2014, 19:14

Zdaje się, że nie warto. Słaba metodologia, tendencyjny dobór faktów.
bury me in my favourite yellow patent leather shoes / and with a mummified cat / and a cone-like hat.

JacekM
Śnieżynka
Posty: 10155
Rejestracja: 15 gru 2005, 14:23

Post autor: JacekM » 30 sty 2014, 19:22

bury me in my favourite yellow patent leather shoes / and with a mummified cat / and a cone-like hat.

Awatar użytkownika
Szeregowy_Równoległy
Szeregowe Chamidło
Posty: 14095
Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37

Post autor: Szeregowy_Równoległy » 30 sty 2014, 21:47

Moim zdaniem warto, zawsze warto, wszystko, co popełnił Urban. Można się z gościem nie zgadzać, można uznawać go za kanalię, ale nie można mu odebrać umiejętności posługiwania się słowem i tego, że żył w ciekawych czasach i sporo widział, a teraz umie o tym opowiedzieć. Zarówno o wydarzeniach, jak i o ludziach. Dlatego zarówno "Alfabet Urbana", jak i "Jajakobyły" polecam.
129, 177, 178, 187, 194, 197, 207, 716, 401, 517, N35, N85, R1, R3, S1.

Nazywam się Major Bień

JacekM
Śnieżynka
Posty: 10155
Rejestracja: 15 gru 2005, 14:23

Post autor: JacekM » 31 sty 2014, 14:38

Ale co ma Urban z tą książką wspólnego? :>
bury me in my favourite yellow patent leather shoes / and with a mummified cat / and a cone-like hat.

michj
Posty: 193
Rejestracja: 19 lip 2013, 12:36
Lokalizacja: Warszawa (i okolice)

Post autor: michj » 31 sty 2014, 17:53

Jest resortowym dzieckiem :D , postkomunistą (obecnie redaktorem "Nie").

Awatar użytkownika
Szeregowy_Równoległy
Szeregowe Chamidło
Posty: 14095
Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37

Post autor: Szeregowy_Równoległy » 31 sty 2014, 23:21

Napisałem w oderwaniu od twojej wypowiedzi. Raczej pod kątem Sierściuszych poszukiwań lektur. Skoro z jakiegoś powodu zainteresował się "Resortowymi dziećmi", to postanowiłem mu podrzucić coś zbliżonego tematycznie. Fakt, wyszło niefortunnie.
129, 177, 178, 187, 194, 197, 207, 716, 401, 517, N35, N85, R1, R3, S1.

Nazywam się Major Bień

ODPOWIEDZ