Strona 1 z 12

: 01 wrz 2011, 2:50
autor: Bon Jovi
Nie wiem czy ktoś już to poruszał.

Kiedy w Warszawie pojawią się przewoźnicy tramwajowi i przewoźnicy metra inni niż Tramwaje Warszawskie i Metro Warszawskie? Gdyby weszli prywatni przewoźnicy, byłoby więcej taboru w Warszawie, szybciej by sie udało wybudować nowe połączenia tramwajowe. Szybciej by powstawały kolejne linie metra. Dlaczego miasto bardziej chroni interesy grup, ktore mają udziały w firmach miejskich, niż pomóc wejśc konkurencji na Warszawskie tory tramwajowe i metra?

Jednocześnie chcę poznać wasze opinie na temat tego czy chcecie aby weszli prywatni przewoźnicy na linie tramwajowe i metra na takiej samej zasadzie współpracy jak na liniach autobusych obecnie. Ewentualnie miłe będę inne ciekawe pomysły.

Ja chetnie bym widział przewoźników innych oprócz TW i MW na liniach tramwajowych i na liniach metra.

: 01 wrz 2011, 7:00
autor: pawcio
Najpierw musiałbyś rozwiązać kwestię infrastruktury. Obecne tory tramwajowe należą do TW i prywaciarze mogą sobie po asfalcie na benzynę jeździć, a nie po torach na prąd z sieci.

: 01 wrz 2011, 7:45
autor: Glonojad
Widze, ze kreatywna ekonomia sie rozkreca...

Ja bym najpierw chcial poznac dowod na to, ze to by cokolwiek zmienilo, zwlaszcza w zakresie tempa rozwoju sieci tramwajowej.

: 01 wrz 2011, 8:31
autor: Bastian
Bon Jovi pisze:Dlaczego miasto bardziej chroni interesy grup, ktore mają udziały w firmach miejskich
Czyli swoje własne? Tak by z tej wypowiedzi wynikało.

: 01 wrz 2011, 9:08
autor: Teokryt
Kiedyś był pomysł budowania w trybie PPP linii do Piaseczna...

: 01 wrz 2011, 9:15
autor: piotram
Glonojad pisze: Ja bym najpierw chcial poznac dowod na to, ze to by cokolwiek zmienilo, zwlaszcza w zakresie tempa rozwoju sieci tramwajowej.
Jeśli prywaciarz w "pakiecie" dostałby również konieczność wybudowania trasy po której będzie jeździł, to może inwestycja by powstała szybciej, niż tak opieszale jak robi to miasto?

: 01 wrz 2011, 10:45
autor: bepe
piotram pisze:Jeśli prywaciarz w "pakiecie" dostałby również konieczność wybudowania trasy po której będzie jeździł, to może inwestycja by powstała szybciej, niż tak opieszale jak robi to miasto?
I gdzie miałby jeździć? Musiałby korzystać z miejskiej sieci.
Bon Jovi pisze:Kiedy w Warszawie pojawią się przewoźnicy tramwajowi i przewoźnicy metra inni niż Tramwaje Warszawskie i Metro Warszawskie?
Pewnie nigdy. To jest klasyczny monopol naturalny.

: 01 wrz 2011, 11:20
autor: Glonojad
piotram pisze:
Glonojad pisze: Ja bym najpierw chcial poznac dowod na to, ze to by cokolwiek zmienilo, zwlaszcza w zakresie tempa rozwoju sieci tramwajowej.
Jeśli prywaciarz w "pakiecie" dostałby również konieczność wybudowania trasy po której będzie jeździł, to może inwestycja by powstała szybciej, niż tak opieszale jak robi to miasto?
Inwestycje, które robi TW powstają z reguły sprawniej, niż inwestycje miejskie. Przypominam, że projektowanie trasy na Tarchomin - najbardziej spóźniona inwestycja miejska - nie jest realizowane przez TW. A prywaciarz będzie musiał uzykać te same uzgodnienia, co TW i z tych samych projektantów, co TW, korzystać. Tylko za każde odstępstwo od ustaleń czy "wrzutkę" projektową, którą TW łyka jak pelikan, zaśpiewa dodatkową kaskę i dodatkowy termin.

Co jeszcze? Argumentacja pieniężna jest, od razu zaznaczę, skazana na niepowodzenie - już obecnie rozwój sieci tramwajowej odbywa się ze środków zewnętrznych (kredyty), spłacanych w wozokilometrze - według tej samej zasady by się to odbywało z prywaciarzem, z tą różnicą, że prywaciarz nie wykorzystałby niekomercyjnych kredytów EBI/EBOIiR, za to wrzucił zysk i ryzyko.

: 01 wrz 2011, 11:22
autor: Tranzystor
Ajenci TW? Ciekawie to brzmi.. :-k Tylko skąd by wziąć tabor?

: 01 wrz 2011, 11:41
autor: Bastian
Tranzystor pisze:Tylko skąd by wziąć tabor?
...i tory? :-k

: 01 wrz 2011, 13:23
autor: Bon Jovi
Na początek by taki ajent korzystał z torowiska TW, tak jak autobusy ajentów korzystają z tych samych dróg. Przykład MZA pokazał że liczy sobie więcej za wozokilometr niż w przetargu startujące firmy. Jeśli by taki ajent proporcjonalnie do wielkości oferowane taboru pokrywał utrzymywanie torowiska w Warszawie, to dzięku temu były by pięniądze na rozbudowe nastepnych tras. Można było by pójść dalej i zarządzanie torowiskiem powierzyć innej spółce która się zajmuje np. drogami lub ZTM który zarządza komunikacją miejską. Nie chodzi mi powoływanie nowego zarządcy. Wtedy by wszyscy przewoźnicy mogli by mieć na równych zasadach dostęp i z każdy była by podpisywana umowa indywidualna.
W Łodzi istnieją dwie spółki tramwajowe. Ta druga spółka ma znikomy udział, ale są dwie. W przypadku metra to na podobnej zasadzie. Inni przewoźnicy by jeżdzić zaczeli, którzy mają doświadczenie w takich przewozach. Polscy przewoźnicy mogli by tez zdobywać doświadczenie, Koleje Mazowieckie, Przewozy Regionalne, PKP Inter City, Koleje Śląskie, czy Koleje Dolnośląskie a także zagraniczni przewoźnicy. Miasto by na tym zyskało. Oczywiście trzeba byłoby uniknąć cięzkich począdków jak to było z przewoźnikami autobusowymi. Moim zdaniem udało by się tak zrobic. Tabor maja różni przewoźnicy, musielio by wprowadzić tabor zgodny z umowami. Prywatni ajenci autobusowi też w końcu poradzili sobie z taborem. Środki pienieżne gwaratnowali by przewoźnicy, wiadomo że jeśli przewoźnik nie ma pieniędzy na realizacje inwestycji, to wtedy by nie stawał do przetargu.
Ja nie mam z tego tytułu korzyści, poza tą że jest komunikacja z której korzystam. To inni dostają tam z wypracowanych zysków dodatki. Ale to jest rozmowa na inny temat i w dodoatku ciężki.
Jeśli chodzi o rozwój sieci, to inwestor z pieniędzmy ma zawsze większe pole manewru niz inwestor który sie opiera na kredytach.

Na chwile obecną to tylko dyskusja. Jesli by sie udało naszkicować jak taka współpraca by mogła wyglądać, jakie zasady finansowania, jaki udział by był w remontach, jakiego rozdzaju zabezpieczenia musiały by byc przed firmami "krzak", to projekt mógby się (mam taką nadzieje) rozwinąć dalej.

: 01 wrz 2011, 13:29
autor: Wolfchen
Bon Jovi pisze:Na początek by taki ajent korzystał z torowiska TW, tak jak autobusy ajentów korzystają z tych samych dróg.
TW jest właścicielem torowisk, a MZA - nie.

Ponadto, potencjalny ajent i tak by musiał wybudować zajezdnię - a to jest inwestycja na lata i wymagająca bardzo dużych nakładów kosztów. Słowem: nikomu by się to nie opłacało...

: 01 wrz 2011, 13:44
autor: bepe
Bon Jovi pisze:Jeśli chodzi o rozwój sieci, to inwestor z pieniędzmy ma zawsze większe pole manewru niz inwestor który sie opiera na kredytach.
Każdy inwestor opiera się na kredytach.

Początkowe koszty takiej inwestycji, o jakiej mówisz, są zdecydowanie zbyt duże, żeby ktokolwiek w to wszedł. Trzeba by podpisać umowę na co najmniej 30 lat i na dużą liczbę wagonów, żeby w ogóle zacząć myśleć na temat wejścia na rynek przewozów tramwajowych. Składy gdzieś trzeba trzymać, więc musi być do tego wybudowana zajezdnia połączona z siecią, czyli musiałaby być zlokalizowana na jakimś bardzo drogim gruncie niemal w centrum miasta. Poza tym trzeba by ściąć "moce przerobowe" TW, bo o ile autobusy można wysyłać w ilościach niemal nieograniczonych (jak na obecną skalę), o tyle nowych tramwajów już praktycznie nie byłoby, gdzie wcisnąć - już chwilami tworzą się korki tramwajowe.

: 01 wrz 2011, 13:55
autor: person
Bon Jovi pisze:W Łodzi istnieją dwie spółki tramwajowe.
Trzy. I wcale to nie jest dobry system.
Natomiast niewykluczone, że z końcem roku TP i MKT przestaną istnieć.

: 01 wrz 2011, 14:06
autor: Bon Jovi
Początki nie zawsze są łatwe.
Dlatego TW nie mogło by być właścicielem torowiska, chyba że udostepniałoby torowisko ajentom po kosztach takich jakie samo ponosi, ale to by nie miało sensu, ponieważ by nie zarabiali na tym.
Jesli by najpierw zainwestowali w zajezdnie z siecią. Ale czy One muszą być w miescie? Jesli założyć na początki że ajenci by inwestowali na sieć lini tramawajowych na peryferjach? Miejsc na peryferiach jest sporo do takiej zajezdni. W jej okolicy zacząć kłaść torowiska i dochodząc tak by podłączyc do istniejącej. Czy np. w Powsinie nie mogła by powstac taka zajezdnia? Mógł by taki ajent współfinansować budowe lini z Wilanowa. Jeśli trzeba by było taka umowqe na 30 lat podpisać, to czemu nie? Przewoźnikowi by sie zwóciły koszty, miałby gwarancje. Powoli by wchodził z taborem na linie obecne odciażając przestarzały tabor TW. Wiem że siec lini jest przesilona, dlatego dopóki by nie ostała rozbudowana, ajenci by odciążać mogli starze wozy TW na isniejących liniach i kursować na swoje wybudowanej.
person pisze:Trzy. I wcale to nie jest dobry system.
Natomiast niewykluczone, że z końcem roku TP i MKT przestaną istnieć.
Ja jak byłem kilka lat temu zaobserwowałem dwie. Ale dziękuje za poprawienie.

Czy sie nie sprawdziły? Dlaczego moga przestac istnieć?