Post
autor: fraktal » 13 paź 2016, 22:25
No i niestety miałem rację. Znowu. Jest prywatna firma - znowu są beznadziejne zachowania u kontrolerów, podobnie jak 10 lat temu, gdy była inna prywatna firma. Pan kontroler wsiadł sobie na przedostatnim przystanku na trasie 708 i zaczął sprawdzać bilety. Byłem m.in. ja i inny młody chłopak, więc zaczął od nas, bo pewnie wyglądamy na gapowiczów. Na jego nieszczęście, chłopak miał bilet jednorazowy chyba, bo zielony, niestety teraz nie wystarczy sprawdzić na odwrocie chyba, lecz trzeba wsadzić do czytnika (po co nie wiem), a tu u licha bilet się zagina i nie daje się włożyć, dopiero za 4 razem się udaje, Jest kilka metrów do przystanku, kontroler ZTMu, widząc mnie i to co mam przy sobie, zrezygnowałby z kontroli ze względów wiadomych - raczej mało prawdopodobne bym był gapowiczem. Ale ten nie - w końcu to prywaciarz, musi sprawdzić - a nuż mandacik i prowizja będzie. No nic wyjmuję kartę, a on znowu - do czytnika, bo może brak hologramu Warszawiaka albo coś - zawsze mandacik za coś się znajdzie. Niestety znów nic - w ostatniej chwili oddaje mi kartę, którą przecież muszę jeszcze schować, przecież nie będę trzymał jej w ręku. Identyczną sytuację miałem 10 lat temu, gdy była inna prywatna firma, tylko że wtedy odmówiłem pokazania uprawnienia - to oczywiście rozpętała się awantura na cały autobus rozpętana przez kanara, że uważam się za lepszego i nie chcę biletu okazać. Pokrzyczał, pokrzyczał, a ja i tak wysiadłem - w sumie powinienem zrobić tak również dziś. A ciekawe ilu faktycznych gapowiczów pan kontroler nie zdążył skontrolować, bo to był przystanek M. Młociny - ten pierwszy z dwóch końcowych i wszyscy inni wysiedli/uciekli.
Ale zaraz pewnie odezwą się głosy, jacy to gapowicze sprytni są i jak mogą robić w trąbę kanarów. Ja w każdym razie twierdzę, że ZTM powtarza swoje stare błędy. Z tamtą firmą przed laty w końcu rozwiązano umowę.