Bartek, zapraszam do przejazdu wspólnie ze mną zatłoczoną 17-stką, gdy będzie padał śnieg i w swingu zrobi się błoto. Akurat w zeszłym roku miałem okazję jechać w takich warunkach i jedna z pasażerek po prostu poślizgnęła się na tej pochyłości i na śliskiej nawierzchni - dotychczas nawet nie zdawała sobie sprawy, że z przodu jest ta pochyłość. Mam tę przewagę nad Wami motorniczymi, że częściej podróżuję w przedziale pasażerskim niż Wy, motorowi.Szeregowy_Równoległy pisze:Nie. Wszyscy pasażerowie się nie przekonają. W Swingu czy Jazzie w środku będzie tak samo: ciepło. Pasażer zauważy, że w Jazzie ma mniej fotelików, za to są umieszczone sensowniej, pasażer zauważy, że w Jazzie się nie dusi, bo powietrze rozprowadzane jest lepiej. Nagrzany Swing potrafi nie dostarczać tlenu, bo temperatura mu pasuje, a Jazz zawsze zapewnia wentylację. Ale pasażer, który nie ma problemów z chodzeniem, a takich pasażerów mamy jednak większość, ma gdzieś pochyłości podłogi. Nie ma schodów przy wejściu, więc jest OK. Problemy osób z jakąkolwiek niepełnosprawnością ruchową to nie są problemy ogółu pasażerów.
Dodano po 6 minutach 58 sekundach:
Kluczowe słowo w tym podpunkcie: w przypadku zauważenia. Oto odpowiedź jaką otrzymałem z TW ze dwa miesiące temu: "(...) motorniczy tłumaczył, że nie zauważył pasażera o kulach z powodu dużej liczby pasażerów oczekujących na przystanku (..) Został pouczony o konieczności bardziej wnikliwego obserwowania przystanku w przyszłości (...)". Taka odpowiedź przyszła do mnie "po akcji" pewnego motorniczego z R-1 w Swingu, w którym wszystko widać podobno dobrze. Dodam od siebie, że do tramwaju jednak wsiadłem, tylko musiałem walczyć z drzwiami. A późno, tramwaj dopadłem, bo daleko do niego miałem. No więc jak widzicie "w świecie idealnym" wszystko co mówicie byłoby pewnie prawdą, problem w tym, że do ideału jednak daleko.vernalisadonis pisze:Z resztą na temat pasażerów z ograniczoną niepełnosprawnością pisze coś w paragrafie 4 i podpunkcie 8 i 9 regulaminu przewozu osób.
http://www.ztm.waw.pl/?c=681&l=1#12