Czyli jak planuję być chory w poniedziałek, to muszę to zaplanować już w piątek, a najlepiej w czwartek - i to jest w porządku. Jak tu ma być lepiej?kveld pisze: Jesteś szczęściarzem. Mi petrowe standardy wystarczają (jak dzwonię rano, to wizyta najpóźniej jutro, jak po południu - pojutrze).
Na szczęście prywatna służba zdrowia funkcjonuje inaczej i umie zablokować terminy dla nagłych przypadków i odblokowywać je w przypadku braku chętnych dopiero kilka godzin przed.
Tak kompletnie btw, jak brat dostał zapalenia ucha w Singapurze, to do lekarza poszliśmy prawie z ulicy (godzina 19), zero ludzi w środku, w gabinecie miły pan zapytał, jak to zatrucie sprzed pół roku (z kompletnie innej placówki - choć to u nas to i Luxmed umie), a po wizycie w recepcji czekały zapakowane antybiotyki (i to nie 14 na 10 dni, tylko wycięte 10), ibuprofen i inne - z naklejkami na każdej torebce, jak brać i ze nie brać innych przeciwbólowych.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk