Jest taki detal: obecnie tramwaje (szybkie) sie poniekąd lansuje jako rozsądną alternatywę dla metra (w określonych granicach oczywiście). Pociągi metra (Inspiro) to 1500 pasażerów. Nawet licząc, że w cyklu godzinnym metro "wyciśnie" powiedzmy 20 pociągów (ma być częstotliwość 2.20 min, ale przyjmijmy 3 minuty) to jest w stanie w szczycie przerzucić maksymalnie 45000 pasażerów i pewnie tyle jest w szczycie na linii M1 wyciągane skoro dobowo to jest (przy 19h ruchu) 500.000 pasażerów (wiem, że ruch jest obukierunkowy...) a i tak wlaśnie chce się zwiększyć do owych 2.20 min czyli de facto 25 składów na godzinęNijak się to ma do ukrotniania trakcji, kiedy wzrost pojemności byłby o 100%. Nikt nigdy nie brał tego pod uwagę liniowo w przypadku tramwajów o długości ok. 30 m, które zastępują 2 standardowe wagony 105N i dlatego potrzebowałem wyjaśnienia.
Tymczasem "ledwo dychające" AJ mają w szczycie (7-8) 42 kursy. Nawet jeśli by to w komplecie obslużyć Jazz Duo/Swingiem to każdy z nich to mniej więcej 7 razy mniej pasażerów niż pociag metra - w praktyce odpowiednik (przy maksymalnym upchaniu) 6 pociągów metra (9000 pasażerów) a przy 42 kursach jazdy stadami i opóźnienia są nieuchronne. Czy zatem dla tych najbardziej obciążonych linii nie należałoby właśnie pójść w składy podwójne? Oczywiscie byłyby to rekordy światowe - bo z tego co kojarzę to większość się trzyma owych 30m (Citadis w Paryż na T3 to jest 43 m, ale na T4 już jest przewidziana opcja z podwójnym składem - 60 m: nie wiem czy w praktyce używana). Przyjmują 30 kursów podwójnymi mamy pojemność linii rzędu 12000 pasażerów...
Stąd też moje pewne zaskoczenie - trasa Kasprzaka - Wilanów ma być maksymalnie obciążona, już obecnie są narzekania, że linie z Tarchomina się nie wyrabiają itd. W przypadku AJ rozumiem, że sprawa nie jest tak prosta z oczywistych względów.