Możesz rozszerzyć myśl? Bo możliwe, że czegoś nie wiem.px33 pisze: ↑25 lis 2023, 12:24Tylko właściwie co miałby zawierać taki nowy elastyczny kontrakt na pracę? Od strony potrzeb pracownika chyba główna potrzeba to limit odpowiedzialności - na zleceniu czy DG nieduża kolizja nowym pojazdem może wpędzić w solidne długi i przynajmniej na zleceniu ubezpieczenie się od tego może nie być łatwe.
(...)
Ajenci - dyskusje, komentarze, nowości
UoP ogranicza odpowiedzialność pracownika do trzech pensji (jeśli nie jest to wynikiem rażącej niedbałości - przypadkowa stłuczka nie będzie). Inne formy nie mają takiego limitu, więc pracodawca może pociągnąć pracownika do pokrycia pełnego kosztu szkody, a niefortunna stłuczka może się przerodzić w naprawdę duży dług.
I tu się mylisz. W treści U-Z może być określona odpowiedzialność za szkody. Nawet doprecyzowana do ilości szkód. A brak jej określenia działa na niekorzyść właściciela pojazdu. To on udostępnia dobrowolnie swój sprzęt, który ma/powinien mieć ubezpieczenie.
No (bardzo) nie do końca. Odpowiedzialność za szkody, jeśli nie jest ograniczona ustawowo (np. Kodeks pracy) albo umownie, jest nieograniczona. Czyli kierowca na zlecenie, jeśli nie ma odpowiednich zapisów odpowiada w pełnej wysokości za konsekwencje wypadków ze swojej winy i może zostać dojechany choćby przez ubezpieczyciela OC autobusu w drodze regresu.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
Regres z OC wchodzi w grę jedynie w sytuacji gdy kierowca jest pod wpływem alkoholu lub środków odurzających albo gdy pojazd nie posiada aktualnych badań okresowych (co raczej nie powinno się zdarzyć).
W innych przypadkach OC czyli Odpowiedzialność Cywilna chroni kierowcę w razie wystąpienia wypadku do maksymalnej wysokości ustalonej ustawą (czyli ponad 5mln euro na szkodach na osobie i ponad 1mln euro w przypadku szkód na mieniu).
W innych przypadkach OC czyli Odpowiedzialność Cywilna chroni kierowcę w razie wystąpienia wypadku do maksymalnej wysokości ustalonej ustawą (czyli ponad 5mln euro na szkodach na osobie i ponad 1mln euro w przypadku szkód na mieniu).
-
michael112
- Posty: 3186
- Rejestracja: 20 gru 2005, 16:02
- Lokalizacja: Korzysta z zespołów 3005, 3006, 3007
Może ZTM powinien jedynie wymagać od przewoźników żeby w przypadku podpisywania umów zlecenie uwzględniali klauzulę dotyczącą maksymalną kwotę odpowiedzialności kierowcy za wypadki?
Regres z OC (czy już w szczególności uzasadnienie go formą zatrudnienia kierowcy) wydaje się być dość mocną fantastyką, ale zrobienie szkody na kilkanaście tysięcy w nowym autobusie (np. szyba czołowa pełna plus lusterko) jest zupełnie realne. Przy większym pechu pewnie można by nabić i kilkadziesiąt czy kilkaset (układ napędowy, jakieś konkretne uszkodzenie pudła, pożar w następstwie zdarzenia). Na UoP to byłby rok biedowania, na UZ/DG może wyjść bankructwo.
W MZA w U-Z są określone kary za kolizje. W życiu przerobiłem kilka zleceń i co prawda żadnego wypadku nie przerobiłem, ale zapewniam, że za uszkodzenia za „normalne” błędy nikt nie wyegzekwuje pełnej kwoty za szkodę. Co innego umyślne działanie, alkohol itp.
W Arrivie kiedyś było maks 2k zł..
Jestem ciekaw jak to się skończyło w przypadku "lotu w kosmos" przegubowca z Arrivy. Kto wziął na klatę koszt nowego pojazdu i koszt odszkodowania dla poszkodowanych w wypadku. Kierowca zdecydowanie nie jest wypłacalny...
Zwyczajowo w takich sytuacjach odszkodowanie z tytułu OC wypłaca Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, który następnie dokonuje regresu na sprawcy wypadku. Jeżeli sprawca nie ma majątku, który UFG mógłby zająć na poczet długu sprawcy wytaczana jest sprawa karna.
Koniec końców ściągną z niego dług, np. z przyszłej emerytury. W takich przypadkach instytucje dbają o nieprzedawnianie się spraw.
Arriva za nowe auto prawdopodobnie bekła z własnego konta.
Kierowca wozu 9448 który kilka miesięcy temy przy wjezdzie na pętle Nowodwory wjechał pod tramwaj, ponoć został obciążony przez Arrive kwotą 6tys, do tego mandat i punkty.Lion's pisze: ↑26 lis 2023, 18:02Zwyczajowo w takich sytuacjach odszkodowanie z tytułu OC wypłaca Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, który następnie dokonuje regresu na sprawcy wypadku. Jeżeli sprawca nie ma majątku, który UFG mógłby zająć na poczet długu sprawcy wytaczana jest sprawa karna.
Koniec końców ściągną z niego dług, np. z przyszłej emerytury. W takich przypadkach instytucje dbają o nieprzedawnianie się spraw.
Arriva za nowe auto prawdopodobnie bekła z własnego konta.
Podobno podpisał lojalkę że do momentu całkowitego spłacenia tej kwoty (potrącenia z wypłat) nie zwolni się z firmy.
To nadal jest problem kierowcy, który się zdecydował na taką umowę bez zapisów regulujących odpowiedzialność finansową, a nie organizatora. Akurat jeśli chodzi o MZA jak i Mobilis to w swoich umowach mają zapisy o udziale kierowcy w szkodzie jest tam wypisane dokładnie co za ile. Tak jak wyżej zostało wspomnianie jeśli kierowca według przewoźnika by w jakiś sposób przegiął to może domagać się zwrotu pieniędzy w dowolnej kwocie na drodze sądowej i w takim przypadku żadna forma umowy nie ma znaczenia.px33 pisze: ↑25 lis 2023, 21:15UoP ogranicza odpowiedzialność pracownika do trzech pensji (jeśli nie jest to wynikiem rażącej niedbałości - przypadkowa stłuczka nie będzie). Inne formy nie mają takiego limitu, więc pracodawca może pociągnąć pracownika do pokrycia pełnego kosztu szkody, a niefortunna stłuczka może się przerodzić w naprawdę duży dług.
ŁK
Taki "zdzisiek" z TED'a - klik. Czyli negocjacje ZTM z MOB'em jakieś jednak muszą być. Pytanie jak daleka droga do finału.