Sąd nad 175 - c.d.
Moderator: Wiliam
A peronowe wyświetlacze to skąd czerpią dane? Z systemów PLK.
To się sprawdza przy opóźnieniach po kilka minut. Jak dojdzie do zatrzymania, to mamy 5, 10, 15, 20..... I ciągle nie wiadomo czy pociąg w ogóle ruszył.
To się sprawdza przy opóźnieniach po kilka minut. Jak dojdzie do zatrzymania, to mamy 5, 10, 15, 20..... I ciągle nie wiadomo czy pociąg w ogóle ruszył.
Pozwolę się odnieść do dwóch argumentów: tego że na autobus trzeba dojść oraz że też ma utrudnienia.
Generalnie strefa dojścia do autobusów i tramwajów jest w zdecydowanej większości o wiele bliższa niż do takiego pociągu. Mało kto mieszka przy samej stacji kolejowej. Zasadniczo to gdzie by się nie szło na pociąg to trzeba trochę przejść. Pomijam już to, że trzeba sprawdzić który peron, czasem trzeba na halę dworcową wejść i sprawdzić nasz pociąg itd. (ja wiem, wg fika wszyscy jesteśmy mikolami i powinniśmy orientować się w tym świetnie). W przypadku autobusów, nawet jeśli dana linia nie jedzie koło nas, zwykle łatwo do niej dojechać. Autobusy i tramwaje jeżdżą często, wsiadasz w jeden, drugi, jak się przesiadasz to często co najwyżej robiąc parę kroków np. z autobusu na tramwaj.
Jeżeli chodzi o niezawodność... Powiem tak, dawno nie korzystałem już z kolei i nie wiem jak wygląda obecnie procent jej zawodności. Ale działa tu zdecydowanie psychologia człowieka. Z ulic korzystamy na co dzień. Jako piesi, jako kierowcy aut, jadąc autobusem, tramwajem itd. Zatem gdy jedziemy takim 175 to generalnie wiemy gdzie jesteśmy. Możemy często przewidzieć czy obecnie są duże korki, czy trasa nam zajmie dużo czasu. Jeżeli gdzieś natrafiamy na mocne zatory, możemy też próbować jakoś inaczej rozplanować trasę, np. wysiąść i przesiąść się w coś innego. Możemy też zwyczajnie zamówić taksówkę w to samo miejsce gdzie wysiedliśmy z autobusu.
Pociąg? Zasadniczo to jak stanie między stacjami to nie możemy nic zrobić. Jesteśmy gdzieś w krzakach. Nie wysiądziemy i nie pójdziemy pieszo. Nie przesiądziemy się ot tak do niczego innego. Często nie wiadomo też ile będziemy stać. I ja nie mówię że te postoje muszą być jakieś długie. Ale przeciętny człowiek nie wie czemu pociąg się zatrzymał między stacjami. Czy czeka by kogoś przepuścić? Jest przed czasem? A może ktoś wpadł pod skład? A może jest jakaś awaria? A może coś innego? No więc w myślach wielu osób wtedy się może pojawiać pytanie: kurde, co teraz? Czy na pewno zdążę?
Sam jak jeszcze mieszkałem na Włodarzewskiej i jeździłem do centrum komunikacją, to lubiłem sobie wsiąść w pociąg. Szybko jechał, było wygodnie itd. Niemniej gdybym jechał na konkretną godzinę i byłoby dla mnie ważne by się nie spóźnić, mocno bym się zastanowił czy w pociąg wsiąść. Jadąc autobusem czy tramwajem mam świadomość gdzie jestem, czy mogę jakoś inaczej podjechać itd.
175 ma w centrum objazdy. Owszem. Ale przeciętny człowiek kojarzy ulice, wie gdzie może wysiąść, w co się przesiąść. Często w przypadku pociągów to się zmienia, jeśli ktoś nie korzysta regularnie z pociągów może być zagubiony. Jasne, jest dużo ludzi, którzy wolą pociąg. Ale np. moja mama jak słyszy o pociągu to już woli skorzystać z taksówki. Moja była dziewczyna była przerażona na myśl o bieganiu po Zachodnim i szukaniu peronu. Znam wiele innych takich osób. Słowa fika o tym, że te osoby mają jakieś urojenia są zwyczajnie słowamie obraźliwymi. Nie każdy sobie z tym radzi.
Reasumując, uważam że pociąg na lotnisko spoko i fajnie jeśli wiele osób go wybiera. Ale wiele ludzi wybierze autobus i będzie go broniło rękami i nogami, a jak nie to wybierze taksówkę. I ja się temu nie dziwię. I wcale nie uważam że te osoby są jakieś chore psychicznie.
Tak, wiem, pewnie się nie znam.
Generalnie strefa dojścia do autobusów i tramwajów jest w zdecydowanej większości o wiele bliższa niż do takiego pociągu. Mało kto mieszka przy samej stacji kolejowej. Zasadniczo to gdzie by się nie szło na pociąg to trzeba trochę przejść. Pomijam już to, że trzeba sprawdzić który peron, czasem trzeba na halę dworcową wejść i sprawdzić nasz pociąg itd. (ja wiem, wg fika wszyscy jesteśmy mikolami i powinniśmy orientować się w tym świetnie). W przypadku autobusów, nawet jeśli dana linia nie jedzie koło nas, zwykle łatwo do niej dojechać. Autobusy i tramwaje jeżdżą często, wsiadasz w jeden, drugi, jak się przesiadasz to często co najwyżej robiąc parę kroków np. z autobusu na tramwaj.
Jeżeli chodzi o niezawodność... Powiem tak, dawno nie korzystałem już z kolei i nie wiem jak wygląda obecnie procent jej zawodności. Ale działa tu zdecydowanie psychologia człowieka. Z ulic korzystamy na co dzień. Jako piesi, jako kierowcy aut, jadąc autobusem, tramwajem itd. Zatem gdy jedziemy takim 175 to generalnie wiemy gdzie jesteśmy. Możemy często przewidzieć czy obecnie są duże korki, czy trasa nam zajmie dużo czasu. Jeżeli gdzieś natrafiamy na mocne zatory, możemy też próbować jakoś inaczej rozplanować trasę, np. wysiąść i przesiąść się w coś innego. Możemy też zwyczajnie zamówić taksówkę w to samo miejsce gdzie wysiedliśmy z autobusu.
Pociąg? Zasadniczo to jak stanie między stacjami to nie możemy nic zrobić. Jesteśmy gdzieś w krzakach. Nie wysiądziemy i nie pójdziemy pieszo. Nie przesiądziemy się ot tak do niczego innego. Często nie wiadomo też ile będziemy stać. I ja nie mówię że te postoje muszą być jakieś długie. Ale przeciętny człowiek nie wie czemu pociąg się zatrzymał między stacjami. Czy czeka by kogoś przepuścić? Jest przed czasem? A może ktoś wpadł pod skład? A może jest jakaś awaria? A może coś innego? No więc w myślach wielu osób wtedy się może pojawiać pytanie: kurde, co teraz? Czy na pewno zdążę?
Sam jak jeszcze mieszkałem na Włodarzewskiej i jeździłem do centrum komunikacją, to lubiłem sobie wsiąść w pociąg. Szybko jechał, było wygodnie itd. Niemniej gdybym jechał na konkretną godzinę i byłoby dla mnie ważne by się nie spóźnić, mocno bym się zastanowił czy w pociąg wsiąść. Jadąc autobusem czy tramwajem mam świadomość gdzie jestem, czy mogę jakoś inaczej podjechać itd.
175 ma w centrum objazdy. Owszem. Ale przeciętny człowiek kojarzy ulice, wie gdzie może wysiąść, w co się przesiąść. Często w przypadku pociągów to się zmienia, jeśli ktoś nie korzysta regularnie z pociągów może być zagubiony. Jasne, jest dużo ludzi, którzy wolą pociąg. Ale np. moja mama jak słyszy o pociągu to już woli skorzystać z taksówki. Moja była dziewczyna była przerażona na myśl o bieganiu po Zachodnim i szukaniu peronu. Znam wiele innych takich osób. Słowa fika o tym, że te osoby mają jakieś urojenia są zwyczajnie słowamie obraźliwymi. Nie każdy sobie z tym radzi.
Reasumując, uważam że pociąg na lotnisko spoko i fajnie jeśli wiele osób go wybiera. Ale wiele ludzi wybierze autobus i będzie go broniło rękami i nogami, a jak nie to wybierze taksówkę. I ja się temu nie dziwię. I wcale nie uważam że te osoby są jakieś chore psychicznie.
Tak, wiem, pewnie się nie znam.
Korzystam z LK8 prawie codziennie, a lotów i prywatnych i służbowych się też trochę nazbiera (za każdym razem dojeżdżałem na lotnisko SKM z wyjątkiem jednego razu gdy lądowałem ok. 1 w nocy). W poprzednim roku nieplanowane postoje mogłem policzyć na palcach jednej ręki. Opóźnienia? Może pojedyncze się zdarzyły, ale przy łącznej częstotliwości S2/S3/KML - nie są aż tak odczuwalne.
Za to przez pewien czas za oknem miałem pętlę plac Piłsudskiego. I zdarzało się, że w popołudniowym szczycie stado 175 odjeżdżało, by później była co najmniej 20-minutowa luka w odjazdach.
Tak nabrali, że mimo zachowania 175, lepszej częstotliwości tej linii w ostatnim czasie, to pasażerowie jadąc z lotniska i tak wybierają chętnie SKM. Też w szczycie, gdy 175 jeździ częściej niż SKM/KM. I mimo wszystkich wad jakie serwuje system: różni organizatorzy; różne trasowania S3/KML vs S2; brak modernizacji wybranych przystanków jak np. Ochota itp.
To, że część osób (też reprezentowanych tutaj) boi się kolei - to nie zmienia faktu, że pasażerowie olewający SKM/KM to mit. A w SKM nawet w ostatnim wagonie (tym od strony wejścia do lotniska) w jednym kursie mieści więcej ludzi z bagażami niż 175.
A to z autobusu można wysiąść dowolnie, jak utkniemy w jednym z korków? Bo kiedyś jak jechałem 175 do lotniska, spieszyłem się a stałem przed skrzyżowaniem z Sasanki, to nie mogłem wysiąść między przystankami (choć nie wiem co by to dało).
O częstotliwości autobusów też nie ma jak skomentować, bo poza godzinami szczytu w dni powszednie i oczywiście nocami - to nie odbiega ona znacznie od SKM/KM.
Za to pociągiem masz szybszy czas przelotu (akurat w przypadku SKM/175 nieznacznie, ale są jeszcze inne relacje w tym mieście) niż w przypadku autobusów lub tramwajów m.in. właśnie dzięki mniejszej ilości stacji. To tak jak z metrem (sprawdzić, czy nie Paryż), które ma mniejszą dostępność niż autobus/tramwaj, a bynajmniej puste nie jeździ. I jednak nie postuluje się dodawania pośrednich stacji (sprawdzić, czy nie chodzi o pl. Konstytucji i Muranów
Chociaż należy uczciwie i z bólem serca przyznać, że jednak kolej podziemna ma większą przewidywalność niż naziemna, z wyjątkiem WKD, bo ta statystykach UTK miała lepszy odsetek punktualności niż MW, jeśli dobrze pamiętam
W przypadku autobusu widzimy wcześniej korek, wiemy gdzie jesteśmy. W przypadku pociągu nie jesteśmy w stanie przewidzieć czy nagle gdzieś nie staniemy między stacjami w szczerym polu. Chodzi o efekt psychologiczny.
W dalszych relacjach, np. jakby ktoś jechał na lotnisko przykładowo z Rembertowa czy Płud, naturalnie wygrywa pociąg. I tu pewnie więcej osób się przekona do niego. Natomiast w relacji centrum-lotnisko często wychodzi na to samo (z tą różnicą że nie trzeba biegać szukać pociągu po peronach).
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27702
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
Mało kto mieszka też przy trasie 175/188/148.
W przypadku autobusu nie trzeba za to nic nigdy sprawdzać. Ja staram się być na bieżąco i jednak mam mózg wytrenowany w tym kierunku, ale nie mam zielonego pojęcia, gdzie obecnie na weekendowej trasie objazdowej zatrzymuje się 175 i jak wydostać się z labiryntu na Świętokrzyskiej, żeby do niego trafić. I, owszem, ja umiem to sprawdzić w 30 sekund, dla normalnego pasażera nie jest to jednak zadanie trywialne.Zasadniczo to gdzie by się nie szło na pociąg to trzeba trochę przejść. Pomijam już to, że trzeba sprawdzić który peron, czasem trzeba na halę dworcową wejść i sprawdzić nasz pociąg itd. (ja wiem, wg fika wszyscy jesteśmy mikolami i powinniśmy orientować się w tym świetnie).
(zadania nie ułatwi mu z pewnością fakt, że nawet jeśli przypadkiem dogrzebie się do schematu przystanków przy Świętokrzyskiej, to - uwaga - nie znajdzie na nim 175, ale to już absolutny drobiazg)
Tak łatwo dojechać, że chociażby żeby przesiąść się do 175 z M2, trzeba wysiąść w zależności od dnia tygodnia i pory roku na innej stacji. To oczywiście nie jest utrudnieniem, bo przecież według reserveda wszyscy jesteśmy mkmami i powinniśmy orientować się w tym świetnie.W przypadku autobusów, nawet jeśli dana linia nie jedzie koło nas, zwykle łatwo do niej dojechać. Autobusy i tramwaje jeżdżą często, wsiadasz w jeden, drugi, jak się przesiadasz to często co najwyżej robiąc parę kroków np. z autobusu na tramwaj.
O ile należysz do tej mniejszości, która wzdłuż trasy 175 regularnie bywa, albo tej jeszcze mniejszej mniejszości, która ma plan miasta w głowie. Jeśli jesteś normalsem, to Rakowiec i Okęcie są dla ciebie tak samo obce, jak Fordon i Psie Pole.Jeżeli chodzi o niezawodność... Powiem tak, dawno nie korzystałem już z kolei i nie wiem jak wygląda obecnie procent jej zawodności. Ale działa tu zdecydowanie psychologia człowieka. Z ulic korzystamy na co dzień. Jako piesi, jako kierowcy aut, jadąc autobusem, tramwajem itd. Zatem gdy jedziemy takim 175 to generalnie wiemy gdzie jesteśmy.
W co przesiądziesz się, gdy 175 utknie w korku między Banacha a Racławicką? Helikopter?Możemy często przewidzieć czy obecnie są duże korki, czy trasa nam zajmie dużo czasu. Jeżeli gdzieś natrafiamy na mocne zatory, możemy też próbować jakoś inaczej rozplanować trasę, np. wysiąść i przesiąść się w coś innego. Możemy też zwyczajnie zamówić taksówkę w to samo miejsce gdzie wysiedliśmy z autobusu.
Gdy między przystankami stoi autobus, to w myślach wielu osób pojawia się Rick Astley i śpiewa Never Gonna Give You Up. To w sumie zresztą logiczne - gdy pociąg staje, to jest to sytuacja absolutnie wyjątkowa, gdy autobus staje, to jest to sytuacja absolutnie normalna i nikogo już nie rusza.Pociąg? Zasadniczo to jak stanie między stacjami to nie możemy nic zrobić. Jesteśmy gdzieś w krzakach. Nie wysiądziemy i nie pójdziemy pieszo. Nie przesiądziemy się ot tak do niczego innego. Często nie wiadomo też ile będziemy stać. I ja nie mówię że te postoje muszą być jakieś długie. Ale przeciętny człowiek nie wie czemu pociąg się zatrzymał między stacjami. Czy czeka by kogoś przepuścić? Jest przed czasem? A może ktoś wpadł pod skład? A może jest jakaś awaria? A może coś innego? No więc w myślach wielu osób wtedy się może pojawiać pytanie: kurde, co teraz? Czy na pewno zdążę?
Jak jadę gdzieś na konkretną godzinę, unikam autobusu za wszelką cenę. Jest 11:30, międzyszczyt, a 175 jeździ poopóźniane po kwadrans. Jeszcze jak się jedzie na lotnisko, to pół biedy z takim opóźnieniem, bo zazwyczaj jednak wychodzi się z zapasem, ale gdybym miał dojeżdżać do pracy czy lekarza takim środkiem transportu, to bym chyba się poszlachtował.Sam jak jeszcze mieszkałem na Włodarzewskiej i jeździłem do centrum komunikacją, to lubiłem sobie wsiąść w pociąg. Szybko jechał, było wygodnie itd. Niemniej gdybym jechał na konkretną godzinę i byłoby dla mnie ważne by się nie spóźnić, mocno bym się zastanowił czy w pociąg wsiąść. Jadąc autobusem czy tramwajem mam świadomość gdzie jestem, czy mogę jakoś inaczej podjechać itd.
W przypadku pociągów to się zmienia kilkaset razy rzadziej, niż w przypadku autobusików. I tak, jeśli ktoś nie korzysta regularnie z konkretnej trasy autobusu, to też będzie zagubiony. Przeciętny człowiek nie ma pojęcia, jak 175 jeździ w weekendy w kwietniu, a jak w dni powszednie w marcu.175 ma w centrum objazdy. Owszem. Ale przeciętny człowiek kojarzy ulice, wie gdzie może wysiąść, w co się przesiąść. Często w przypadku pociągów to się zmienia, jeśli ktoś nie korzysta regularnie z pociągów może być zagubiony.
(zresztą, odwołaj się do własnych doświadczeń - ile razy pasażerowie zadają kierowcom pytania, które wydają się trywialne i banalne? nie robią przecież tego ze złośliwości, tylko dlatego, że nie wiedzą - a nie wiedzą, bo nie są na bieżąco, poruszają się w systemie o sporym stopniu skomplikowania i dynamiki zmian, który w najlepszym przypadku znają fragmentarycznie i pobieżne
Nie wiem, czemu traktujesz posiadanie urojeń za coś obraźliwego, ale moim zdaniem to świadczy bardziej o tobie, niż o mnie.Jasne, jest dużo ludzi, którzy wolą pociąg. Ale np. moja mama jak słyszy o pociągu to już woli skorzystać z taksówki. Moja była dziewczyna była przerażona na myśl o bieganiu po Zachodnim i szukaniu peronu. Znam wiele innych takich osób. Słowa fika o tym, że te osoby mają jakieś urojenia są zwyczajnie słowamie obraźliwymi. Nie każdy sobie z tym radzi.
Niech każdy sobie wybiera, co mu się żywnie podoba, z Uniwerku pewnie sam bym pojechał bezpośrednio autobusem. Nie udawajmy tylko, że w przekonaniach o tym, że pociągi co chwila stają gdzieś w polu na długie godziny (przez ćwierć wieku regularnego samodzielnego jeżdżenia pociągami w Polsce i wizytach w parudziesięciu innych krajach zdarzyło mi się to raz), bo to jest absurdalny mit na poziomie tego, że kierowcy celowo przycinają drzwiami pasażerów, a w każdym autobusie jeździ pięciu meneli.Reasumując, uważam że pociąg na lotnisko spoko i fajnie jeśli wiele osób go wybiera. Ale wiele ludzi wybierze autobus i będzie go broniło rękami i nogami, a jak nie to wybierze taksówkę. I ja się temu nie dziwię. I wcale nie uważam że te osoby są jakieś chore psychicznie.
Tak więc, reasumując, myślę że problem w tej dyskusji nie polega (tylko) na tym, że ja myślę, jak mikol, a na tym, że wszyscy(*) poza mną myślą jak kierowcy autobusów.
(*) tak, wiem, że nie wszyscy.
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
Nieee, nie uważam że nie ma takich bloków. Są. Ale jest to na pewno mniejszość bo z reguły na perony trzeba kawałek dojść. No weźmy taki Dw. Zachodni. Ktoś mieszka przy samym Zachodnim tak że ma na pociąg bliżej niż do autobusu?
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27702
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
Bardzo wiele osób ma bliżej na dworzec Zachodni niż do autobusu jadącego bezpośrednio na lotnisko.
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
-
HubAN
- Posty: 46
- Rejestracja: 20 gru 2023, 21:37
- Lokalizacja: południowa dzielnica niedasizmu
- Kontakt:
Prądzyńskiego 23.
Wybielone Solarisy:
Pixel: 5201–5212
SiMS: 5213–5216, 5219, 5247
Po ubiorze korzystających z PKP Rakowiec, PKP Aleje itp. wygląda, że pracownicy linii lotniczych przerzucili się z wynajmu mieszkań wzdłuż Żwirek do nowych bloków na Instalatorów, Wschodu Słońca, Budkach, Grójeckiej/Harfowej/Włodarzewskiej czy nawet rejonu Woronicza/Mariny 2.0. Ktoś jednak przy tej kolei mieszka i z niej korzysta
W związku z wypadkiem na linii Warszawa - Skarżysko-Kamienna, na odcinku Warszawa Zachodnia - Warszawa Okęcie, nastąpiła przerwa w ruchu pociągów. Pociągi jadące z kierunku Radomia, Warki, Góry Kalwarii kończą bieg na stacji Warszawa Okęcie albo Piaseczno.
Utrudnienia w ruchu na linii Warszawa - Skarżysko Kamienną mogą potrwać do godzin popołudniowych. Opóźnienia pociągów mogą przekraczać około 60 minut.
3 godziny w ciągu roku to hmm, policzmy, jakieś 0.0003Paweł D. pisze:W związku z wypadkiem na linii Warszawa - Skarżysko-Kamienna, na odcinku Warszawa Zachodnia - Warszawa Okęcie, nastąpiła przerwa w ruchu pociągów. Pociągi jadące z kierunku Radomia, Warki, Góry Kalwarii kończą bieg na stacji Warszawa Okęcie albo Piaseczno.
Utrudnienia w ruchu na linii Warszawa - Skarżysko Kamienną mogą potrwać do godzin popołudniowych. Opóźnienia pociągów mogą przekraczać około 60 minut.
ŁK