Awarie i wypadki kolejowe na Mazowszu
Moderator: JacekM
Tak czy inaczej, rzecznik Kolei Śląskich wypadł korzystniej (mówił o innym wypadku).
W Kolejach Śląskich nie podają niestety zestawień, a w Kolejach Mazowieckich można sprawdzić tabor jaki planowo obsługuje dany kurs. 
Dzisiaj po północy...
Na stacji Warszawa Powiśle doszło do kolizji pociągu osobowego Kolei Mazowieckich z wystającym dźwigiem pociągu roboczego, w wyniku czego ewakuowano 27 osób.
Tory dalekobieżne były wyłączone z ruchu od godziny 00:35 do 3:30, a przyjazd pociągu do Nasielska opóźnił się o ponad dwie godziny.
https://wydarzenia.interia.pl/mazowieck ... d,23471377- Pociąg poruszający się torem dalekobieżnym relacji Warszawa Zachodnia - Nasielsk na wysokości końca peronu dworca Powiśle, od strony dworca Warszawa Wschodnia, najechał na wystający dźwig pociągu roboczego - przekazał Interii asp. szt. Artur Wojdat z warszawskiego komisariatu kolejowego policji.
W wyniku kolizji doszło do złamania konstrukcji dźwigu oraz uszkodzenia poszycia kadłubu pociągu. Na dworcu Powiśle ewakuowano 27 osób, nikomu nic się nie stało.
Z komunikatu na Portalu Pasażera wynika, że przyjazd pociągu do Nasielska opóźnił się o ponad dwie godziny.
Według informacji prasowych Koleje Mazowieckie w raporcie obarczają winą Dominika za wypadek w Woli Bierwieckiej za to, że wsiadał po sygnale odjazdu. Według świadków w chwili wypadku nikt z obsługi pociągu nie próbował udzielić pierwszej pomocy Dominikowi, świadkowie ponadto twierdzą, że drzwi zaczęły się zamykać gdy pasażerowie jeszcze wysiadali. Koleje Mazowieckie nie skontaktowały się z Dominikiem do dziś, tłumacząc, że nie pozwala na to stan zdrowia chłopaka. Co tam za beton jest w tych Kolejach Mazowieckich! Dominik jest miłośnikiem kolei, przykre, że przekonał się o tym betonie w taki sposób, że przypłacił to swoim zdrowiem. Mam nadzieję, że sprawa sądowa ten beton kolejowy choć trochę rozkruszy.
Ale w jaki sposób rozkruszy? Pewnie sąd obarczy kierownika i mechanika winą za nieumyślne narażenie na utratę życia bądź zdrowia. Dostaną wyrok w zawieszeniu i tyle (mechanik może w ogóle nie zostać skazany). A w sądzie obrona będzie wykazywała, że wsiadając po sygnale odjazdu przyczynił się do zdarzenia.
Straty wizerunkowe dla spółki na pewno będą. Co prawda teraz jeszcze nie ma aż tak dużej wrzawy medialnej, ale jak ruszy proces, na pewno wszystkie media się nim zainteresują. Po drugie. nie byłbym taki pewien, czy kierownik dostanie wyrok w zawieszeniu. motorniczy za wypadek na Jagiellońskiej dostał wyrok więzienia bez zawieszenia, a miał lepsze argumenty, bo widoczność wnętrza drugiego wagonu w 105tkach jest przecież zerowa. No i też być może odpowie też ktoś z kierownictwa spółki pod warunkiem, że uda się wykazać, że pogoń za rozkładem była ważniejsza od bezpieczeństwa, a obsługa pociągu nie była szkolona, że należy zwracać baczniejszą uwagę na pasażerów ze szczególnymi potrzebami, rodziny z dziećmi, czy pasażerów z niepełnosprawnością.
Każdy przewoźnik się tłumaczy tak samo, że po sygnale do odjazdu nie należy wsiadać, tylko że teraz sygnał jest nadawany przy każdym zamykaniu drzwi - więc jeśli się uda wykazać, że drzwi, a co za tym idzie sygnał do odjazdu został nadany zanim skończyła się wymiana pasażerska, także ten argument upadnie.
Każdy przewoźnik się tłumaczy tak samo, że po sygnale do odjazdu nie należy wsiadać, tylko że teraz sygnał jest nadawany przy każdym zamykaniu drzwi - więc jeśli się uda wykazać, że drzwi, a co za tym idzie sygnał do odjazdu został nadany zanim skończyła się wymiana pasażerska, także ten argument upadnie.
Ale to chodzi nie o sygnał emitowany przez drzwi, tylko przez kierownika pociągu. 
W przypadku Jagiellońskiej to motorniczy rozmawiał przez telefon i to go jednak pogrążyło. No był to wypadek śmiertelny.
To dla kierownika tym gorzej, jeśli wydał ten sygnał za wcześnie. Argumentacja opiera się na tym samym, pasażer wsiadał a nie powinien po sygnale, czy to sygnale drzwi, czy sygnale wydanym przez kierownika.
Tutaj chłopak otarł się o śmierć, gdyby świadek nie zatamował mu krwotoku. Co do rozmawiania przez telefon, rozmawiał przez słuchawkę bluetooth, więc obowiązujących ówcześnie przepisów formalnie nie złamał. Poza tym jeszcze nie wiadomo, co ten wspomniany kierownik pociągu robił w czasie przed wypadkiem, może też się z kimś zagadał?
To kompletnie nie ma znaczenia, co koleje mazowieckie uważają w tej chwili. Mają prawników a ci szukają każdej drogi, bo domniemane odszkodowanie będzie ogromne. Na pewno jakąś część winy im przypiszą, wszak wsiadanie po sygnale jest czymś w rodzaju wykroczenia formalnego. Albo sprzęt był niesprawny, albo to samo ruszenie doprowadziło do wypadku, a nie wsiadanie samo w sobie.
Zresztą to było EN57 oidp, a tam jeszcze wciąż chyba jest procedura obserwowania przez drzwiczki.
Zresztą to było EN57 oidp, a tam jeszcze wciąż chyba jest procedura obserwowania przez drzwiczki.
ŁK
A w końcu Tramwaje zrobiły coś aby poprawić tą widoczność w 105tkach, zamontowano chociaż kamerki na ostatnie drzwi? Czy wszystko w pompce, w końcu wina motorniczego, skazany, pora na CSa.
6, 20, 23, 26, 160, 509, N03
Nie wiem czy we wszystkich składach, ale tak zamontowano.
-
Stary Pingwin
- Posty: 6042
- Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48
.Motorniczy ma podgląd?
miłośnik 13N
Jeszcze nie we wszystkich bo to trwa.
Tak.
