tobk pisze: ↑03 paź 2026, 13:58
Przesiadka sama w sobie jest utrudnieniem komunikacyjnym. Dogodne przesiadki to fikcja
Nie da się stworzyć systemu bez konieczności przesiadek, ale ja bym zaczął je projektować od takiej jednej zasady. I możecie to sobie przypiąć niezależnie od tego czy mówimy o systemie w związku z otwarciem metra na Karolinie czy jakimkolwiek innym.
Przesiadki mogą być
wygodne lub
niewygodne.
Przesiadka
wygodna to najlepiej jednoperonowa przesiadka, a jeśli nie - to taka, gdy z jednego przystanku na drugi mamy do pokonania maksymalnie jedną zebrę, a docelowy przystanek leży naprzeciwko źródłowego, na równoległej jezdni (np. Al. Lotników 07 => Al. Lotników 01).
Natomiast nie mogę nazwać
wygodną przesiadki, kiedy pasażera zmusza się do przechodzenia po wielu światłach, przystanki często są zlokalizowane daleko od skrzyżowania, a czasami zmusza się go do chodzenia po schodach, ewentualnie windach, niekiedy więcej niż po jednym ciągu.
I zgadza się, moja definicja przesiadki "wygodnej" praktycznie wyklucza możliwość wykorzystania w podróży metra / kolei jeżeli podróż wiąże się z chociaż jedną przesiadką do komunikacji naziemnej. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, kiedy po wyjściu z pociągu,
na tej samej głowicy stacji znajduje się
bezpośrednia winda na poziom 0, gdzie zaraz obok tej windy jest przystanek z którego jedziemy dalej.
Niestety, ZTM zupełnie tego nie widzi. Na przestrzeni lat wręcz wyrzyna relacje skrętne (bez których podróż z wygodnymi przesiadkami jest niemal niemożliwa). Dla ZTM wystarczającą definicją "dogodnej" przesiadki jest sytuacja w której oba przystanki
nazywają się tak samo. Genialnym antyprzykładem jest "dogodna" przesiadka z tramwajów na autobus przy Metro Wilanowska w trakcie trwającego jeszcze zamknięcia.