Muzeum:

Moderatorzy: Poc Vocem, Dantte
Ponieważ obecnie dominuje przekonanie, że sam budynek ma być dziełem sztuki, czymś wyjątkowym, co pociąga za sobą wszelkiej maści "innowacje"Tm pisze:Kiedyś to robili porządne muzea

no nie wiemSiecool pisze:Hmm, te ściany na tej wizualizacji wyglądają jak z dykty zrobione. Ciekawe jak to od środka będzie wyglądało, może taka konstrukcja daje jakieś ciekawe efekty oświetleniowe? Ale z zewnątrz faktycznie wygląda dośc ubogo...
Podstrona Nagrody/Uczestnicy : numery prac są linkami do projektów.MeWa pisze:czy są gdzieś dostępne odrzucone prace?

Muzeum Sztuki Nowoczesnej na miarę marzeń
Dariusz Bartoszewicz, Jerzy S. Majewski2007-02-18, ostatnia aktualizacja 2007-02-18 23:01
Górą Szwajcarzy. Wczoraj w błysku fleszy rozstrzygnięto konkurs na projekt Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Zwyciężył Chrystian Kerez z Zurychu, współautor czarnego gmachu muzealnego w stolicy Liechtensteinu
To architektura tak awangardowa, że w Polsce zupełnie obca. Absolutnie minimalistyczna. Przy tym spokojna i niekonkurująca z Pałacem Kultury, harmonizująca z niedawno odremontowanymi szklanymi domami towarowymi Galerii Centrum.
Budynki jak precelki przegrały
- Jesteśmy tu, bo wierzymy w marzenia - tymi słowami Tadeusz Zielniewicz, dyrektor Muzeum Sztuki Nowoczesnej, rozpoczął wczoraj uroczystość ogłoszenia wyników międzynarodowego konkursu architektonicznego na koncepcję muzeum. Wielka gala odbyła się w atrium biurowca Focus Filtrowa przy Trasie Łazienkowskiej. Na konkurs wpłynęło aż 109 prac - z Polski i ze świata.
Tuż przed ogłoszeniem wyników o opinię zapytaliśmy Hannę Gronkiewicz-Waltz. - Nie znam się na architekturze - przyznała pani prezydent Warszawy. - Widziałam już wszystkie prace, które trafiły do finału. Niektóre przypominają rozlany wosk czy jakieś precelki - śmiała się.
- To ukoronowanie dwuletniej pracy. Dziś tylko wyłoniliśmy architekta i koncepcję. Dopiero teraz władze Warszawy mogą zamówić u niego projekt - przypomniał Michał Borowski, przewodniczący jury konkursowego i były naczelny architekt miasta.
To on odczytywał nazwiska i nazwy 12 pracowni, które zdobyły wyróżnienia (m.in. z Finlandii, Polski, Japonii, Norwegii, Francji, Portugalii. W tym czasie hostessy unosiły białe tkaniny skrywające modele budynków. I wreszcie nagrody główne: ? III - Atelier WW Architekten; ? II - Szaroszyk & Rycerski Architekci. Napięcie rośnie. W końcu prezydent Warszawy oznajmia, kto zdobył pierwszą nagrodę: Christian Kerez, Architekt ETH/SIA.
Ostatni człon pani Hanna Gronkiewicz-Waltz odczytała z angielskim akcentem jak CIA, co wywołało salwę śmiechu, gdyż wszyscy pomyśleli o amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej.
Makieta zwycięskiej pracy została uroczyście ustawiona na modelu ścisłego centrum Warszawy - w sąsiedztwie placu Defilad i Pałacu Kultury. Tłum ciekawskich rzucił się, by oglądać zwycięską pracę. Zapanował chaos. W kuluarach dały się słyszeć prześmiewcze komentarze: - Nudne, proste pudło. Pofalowany dach pokazuje, że autor inspirował się blaszaną halą Kupieckich Domów Towarowych.
Takie opinie można było usłyszeć najczęściej. Nie kryto zawodu, gdyż władze miasta zapowiadały, że powstanie nowa ikona Warszawy, której forma odwróci uwagę od Pałacu Kultury.
- Dlaczego wygrała tak prosta forma? Bo jury było przekonane, że awangardowość Muzeum Guggenheima w Bilabo Franka Gehry'ego [dekonstruktywistyczny taniec rzeźb] jest już przestarzała. A ten projekt za pięć lat będzie awangardowy. Poza tym taka hala wystawowa - jak duża hala fabryczna - daje najlepsze możliwości do ekspozycji sztuki nowoczesnej. Na razie wybraliśmy koncepcję, która jest najbardziej otwarta, ma największy potencjał i otwiera duże możliwości przy dalszym opracowywaniu - tłumaczył Michał Borowski.
Górą hale, nie kaczki
- Niedekorowane hale wygrały z kaczkami - skomentował wynik jury architekt Stanisław Fiszer, współautor Centrum Giełdowego w Warszawie.
Tzw. kaczki to budynki o skomplikowanych kształtach, dekonstruktywistyczne, nastawione na epatowanie udziwnionymi kształtami. Hale to minimalistyczne pudełka, ale o doskonałych proporcjach, wystudiowanym detalu i funkcjonalne. Czy wystudiowany detal odnajdziemy w gmachu muzeum? Tego nikt nie wie, bo projekt jest wciąż otwarty. Hubert Tramer, architekt i publicysta zajmujący się krytyka architektoniczną, obawia się, że minimalistyczne elewacje mogą w przyszłości razić monotonią.
- To nie był łatwy wybór. Spieraliśmy się do samego końca - zdradził Daniel Libeskind, członek jury.
Jak usłyszeliśmy w kuluarach, ogromny wpływ na ostateczną decyzję wywarła obdarzona silną osobowością członkini jury architekt Chrystine Binswanfger z Bazylei. Jeszcze w niedzielę rano za pewniaka uchodziła praca nieznanej u nas pracowni Atelier WW Architekteten SIA z Zurychu.
Chociaż coraz częściej w Polsce projektują sławy europejskiej architektury, to takiego konkursu Warszawa jeszcze nie widziała.
Rzeczpospolita pisze: ARCHITEKTURA Na placu Defilad było kiedyś miasto, dzięki budowie Muzeum Sztuki Nowoczesnej znów ma tam szansę wrócić
Szwajcar wygrał konkurs na projekt Muzeum Sztuki Nowoczesnej
Olbrzymia hala w kształcie odwróconej litery "L" stanie na placu Defilad. Ogłoszony w lipcu międzynarodowy konkurs architektoniczny wygrała szwajcarska pracownia Architectural Office Christian Kerez z Zurychu. Jury wybrało jej koncepcję spośród 109 nadesłanych prac. Wcześniej Szwajcar zaprojektował m.in. gmach Muzeum Sztuki w stolicy Księstwa Liechtenstein Vaduz
- To bardziej idea niż konkretny budynek -opowiada o zwycięskim projekcie dyrektor Muzeum Sztuki Nowoczesnej Tadeusz Zielniewicz. - Wymaga jeszcze doprecyzowania wielu szczegółów.
Wśród zalet koncepcji zdaniem dyrektora wymienić można swobodny dostęp do budynku ze wszystkich stron i duże możliwości aranżacji wnętrza, które jest tak naprawdę jedną wielką halą wystawową. Wśród elementów, które zwycięzca będzie musiał dopracować, są m.in. sposób wykorzystania parteru budynku i kształt elewacji.
- To ciekawy projekt, myślę że wpisze się w przestrzeń miasta. Jak dobrze pójdzie, to pod koniec przyszłego roku zaczniemy budować ten gmach - zapowiada Hanna Gronkiewicz-Waltz. -Pomożemy miastu zdobyć na inwestycję unijne dofinansowanie - zapewnia wiceminister kultury Tomasz Merta. Szacunkowy koszt budowy to ok. 200 mln zł. Budynek stanie przy ul. Marszałkowskiej na miejscu dzisiejszej hali Kupieckich Domów Towarowych. Ma zostać otwarty w 2011 r. Szefowie MSN chcą, by zbiegło się to z zaplanowanym na maj zjazdem szefów państw UE.
Oprócz pracy Szwajcara nagrodzono też projekt przygotowany przez warszawską pracownię Szaroszyk & Rycerski oraz szwajcarskie Atelier WW Architekten.
- W projektcie warszawskim, który zajął drugie miejsce, budynek MSN ma zielony dach i pochyłe rampy schodzące z sal wystawowych w stronę parku Świętokrzyskiego. Architekci przewidzieli budowę oczek wodnych, a takie rozwiązania bardzo dobrze sprawdzają się w centrach miast -mówi Maria Sołtys ze Stowarzyszenia Architektów Polskich. Od strony placu Defilad budynek miał mieć wysokie na kilka kondygnacji kolorowe kolumny.
- Kompetentnie narysowany - tylko tyle miał do powiedzenia na temat prostej bryły szwajcarskiego projektu, zdobywcy trzeciej nagrody, przewodniczący jury, były naczelny architekt miasta Michał Borowski.
Konkursowe jury nad werdyktem pracowało trzy dni. Obrady zaczęły się o godz. 9.00 w piątek i z przerwami trwały do niedzielnego popołudnia. Sędziowie długo nie mogli dojść do porozumienia. Walka była zażarta.
-W sumie głosowaliśmy 40 razy - mówi zmęczony Michał Borowski. Nie chce zdradzić swojego faworyta. Bardziej otwarty jest znany nowojorski architekt Daniel Libeskind. -Podobała mi się praca, którą przedstawili fińscy i warszawscy architekci z Grupy 5. Piękna, mała niesłychanie rzeźbiarska, ale nie pasowała do planu zagospodarowania placu Defilad.
-Projekt podobał się wielu jurorom, ale nie mogliśmy go nagrodzić. Gdybyśmy go wybrali, trzeba by zmienić plan zagospodarowania placu. To potrwałoby co najmniej 5 lat - tłumaczy sekretarz sądu konkursowego Jacek Lenart. - Jedyne, co mogliśmy zrobić, to przyznać mu specjalne wyróżnienie.
Co do nagrodzonego projektu Daniel Libeskind uważa, że będzie dobrym sąsiadem zaprojektowanej przez niego szklanej wieży, która stanie przy Złotej po drugiej stronie PKiN. Choć przyznaje, że styl muzeum jest zdecydowanie inny.
Kuluarowe opinie nie były jednak już tak pochlebne. Dały się słyszeć głosy zawodu. - Takie coś ma być ikoną miasta. To zwykły pawilon - mówił do swojego kolegi 30-letni mężczyzna. Oglądający makiety wyraźnie oczekiwali odważniejszego projektu.
-Wzięliśmy udział w międzynarodowym wydarzeniu bez efektownego finału. Ten budynek nigdy nie stanie się wizytówką Warszawy. Choćby nie wiem jak atrakcyjne rzeczy działy się w środku, bryła muzeum jest zbyt prosta, by zaintrygować przechodnia - przekonuje Czesław Bielecki z pracowni architektonicznej DiM'84.
Muzeum Sztuki Nowoczesnej to największa od 1938 roku, kiedy to w Alejach Jerozolimskich powstało Muzeum Narodowe, inwestycja wystawiennicza w Polsce.
MICHAŁ KOZAK, AGATA MADAJ
Nagrodzeni
CHRISTIAN KEREZ, ETH/SIA ZURICH, SZWAJCARIA, Nagroda główna 200 tys. zł
Jurorzy docenili wkomponowanie budynku w pierzeję ul. Marszałkowskiej oraz duże możliwości aranżacyjne muzealnych wnętrz.
SZAROSZYK & RYCERSKI ARCHITEKCI, WARSZAWA, POLSKA, Druga nagroda 150 tys. zł
Zdaniem wielu faworyt konkursu, oprzegranej przesądziło zbyt szczegółowo zaplanowane wnętrze.
ATELIER WW ARCHITEKTEN SIA ZURICH, SZWAJCARIA, Trzecia nagroda 100 tys. zł
- Dobrze narysowany budynek - uznało jury. W kuluarach mówiono o "sędziowskiej pomyłce". ¦
ŻW pisze:Projekt Muzeum Sztuki zbiera coraz większe cięgi
autor: Daniel Zyśk, ar, Ostatnia aktualizacja: 2007-02-20
Miał być nowy symbol stolicy, ikona, która ściągnie tłumy turystów z całego świata. Będzie kolejny śmiertelnie nudny budynek, po którym trudno poznać, że pomieści nowoczesną sztukę.
Nie milkną komentarze po werdykcie sądu konkursowego, który w niedzielę wybrał projekt budynku Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Spodziewano się budynku wyjątkowego, a wybrano obiekt skromny, o przeraźliwie nudnej elewacji i przeszklonym dachu, który tworzą wałki przypominające wyżymaczkę.
Wczoraj nie było jeszcze wiadomo, dlaczego to właśnie praca szwajcarskiego architekta Christiana Kereza otrzymała pierwszą nagrodę.
– Mieliśmy tyle pracy, że nie zdążyliśmy z napisaniem uzasadnienia – mówi Ewa Grochowska z sądu konkursowego.
Dopiero w sobotę będzie można zapoznać się ze wszystkimi 109 projektami, które brały udział w konkursie. W pawilonie Stowarzyszenia Architektów Polskich przy ul. Foksal 2 właśnie jest przygotowywana wystawa.
Zwycięskim projektem nie jest zachwycony prof. Mirosław Duchowski z Pracowni Sztuki w Przestrzeni Publicznej Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. – Oczekiwałem czegoś ciekawszego. Owszem, budynek jest porządny, wyciszony i funkcjonalny. Co ważne, wpisuje się w międzynarodowe tendencje, ale taka spokojna architektura sprawdza się w Nowym Jorku czy Chicago, gdzie jest mnóstwo wyrafinowanych budynków. W Warszawie ich nie mamy – mówi prof. Duchowski.
Wybór projektu Muzeum Sztuki Nowoczesnej jest komentowany w jedynym Polsce Muzeum Architektury we Wrocławiu. – Od niedzielnego wieczora patrzymy na zwycięską pracę i zastanawiamy się nad nią. Budynek jest wstrzemięźliwy, osobiście czuję niedosyt – mówi Jerzy Ilkosz, dyrektor Muzeum Architektury. Jego zdaniem, teraz pozostaje nam się oswoić z werdyktem jury. – Często jest tak, że budynek początkowo budzi kontrowersje, a potem ludzie przyzwyczajają się do niego – mówi.
Przyczyną zachowawczej architektury jest też niewłaściwa lokalizacja muzeum.
– Na pl. Defilad dominuje Pałac Kultury. Trudno tu zaproponować coś, co będzie się wyróżniać, a jednocześnie wpisze się w krajobraz – twierdzi dyrektor Muzeum Architektury.