Występują problemy techniczne po stronie dostawcy hostingu. W trakcie prac naprawczych możliwe są przerwy w dostępie do forum.
Quo vadis, MZA?
-
Jožin z bažin
- Posty: 1207
- Rejestracja: 31 mar 2008, 17:51
- Lokalizacja: z bažin
- Kontakt:
solaris8315 pisze:Nie miałem na myśli, żeby ten kierowca przychodził z wolnego zawsze jak do niego zadzwonią. Dwa - trzy razy w miesiącu chyba mu nie zaszkodzi.... Jakby tak wszyscy by nie przychodzili któregoś dnia z wolnego, to lepiej sobie nie wyobrażać co by się działo...
dwa - trzy razy z wolnego to dwa - trzy dni wolne mniej
jak by tak nikt nie przychodził z wolnego to wtedy moze by sie i działo ale wtedy by wyszło jaka jest naprawde sytuacja w KM.a tak przyjdzie z wolnego linia wyjedzie czyli nie jest tak źle.............
gieoceławu
To jest właśnie tak jak się podsłuchuje (nawet mimowolnie) fragment rozmowy. A może ten kierowca jest uprawniony do wysokiej wysługi
A może ma np. "cichy" warsztat samochodowy lub inną działalność
A może nie ma rodziny na utrzmaniu
A może... przestaniecie pierdoły wypisywać 
P.S. Dwa tygodnie temu zarobiłem w trzy godziny na rękę 50 zł za spawanie znajomemu z sąsiedniej wsi przyczepki samochodowej. To co, bardziej opłacałoby się "z wolnego" przyjść?
P.S. Dwa tygodnie temu zarobiłem w trzy godziny na rękę 50 zł za spawanie znajomemu z sąsiedniej wsi przyczepki samochodowej. To co, bardziej opłacałoby się "z wolnego" przyjść?
14.07.2008 - i starczy...
Dla sympatyków metra: http://www.tadek.jasky.pl (ostatnia aktualizacja: 06.07.2008)
Dla sympatyków metra: http://www.tadek.jasky.pl (ostatnia aktualizacja: 06.07.2008)
No i po co ma przychodzić? Może ma coś ciekawszego do roboty niż jeżdżenie autobusem w kółko? A w MZA sobie dorabia albo bo lubi albo żeby mu płacili ZUS, bo ma swoją działalność gospodarczą. A zwykle znajdą się jakieś jelenie, które jeszcze dyspozytora proszą o coś z wolnego - głupich na świecie nie brakuje...solaris8315 pisze:Dwa - trzy razy w miesiącu chyba mu nie zaszkodzi...
[ Dodano: 2007-08-05, 06:11 ]
A co to ma obchodzić kierowcę? Jeśli chce to pracuje - jeśli nie to nie. Grafik ma ustalony i nie ma obowiązku przychodzenia z wolnegosolaris8315 pisze:Wnioskuję także, że ów kierowca posiada samochód osobowy i nie będzie się martwił innymi że będą sobie z buta do roboty szli jak firma dojedzie do miejsca "koniec trasy"...
A ja mam 1/2 etatu i sporo jezdze z wolnego, bo:Proboszcz pisze:A zwykle znajdą się jakieś jelenie, które jeszcze dyspozytora proszą o coś z wolnego - głupich na świecie nie brakuje...
1. LUBIE
2. Nie mam chwilowo zadnej dodatkowej roboty, jedynie studia musze z tym pogodzic
3. LUBIE
4. Praktyka czyni mistrza - no dobra troche sie ambicjami unioslem
5. LUBIE
Moze moja geba nie grzeszy inteligentnym spojrzeniem, ale bynajmniej nie uwazam sie za glupiego.
rury
Bardzo dziwię się kierowcom, którzy przychodzą z wolnego. To znaczy podziwiam ich solidarność z firmą, która inaczej upadnie, ale wydaję mi się, że naprawdę przecież to nie jest ich problem - ani że firma ma braki ani nawet, jeśli upadnie. W każdym razie tak to rozumiem z lektury wątku (bo z komunikacją miejską mam styczność jedynie jako pasażer i stały czytelnik, lecz nie uczestnik Wawkomu).
Kierowca autobusu to obecnie poszukiwany profesjonalista, a przewozy miejskie to usługa, która musi być wykonana. Jeśli nie przez MZA to przez kogo innego. Niezależnie od tego kto będzie wykonywał tę usługę, panowie będziecie potrzebni. Niepojętym jest dla mnie, dlaczego płace w Waszym zawodzie nie rosną.
Z własnego podwórka wiem (jestem programistą), że w analogicznej sytuacji (gdy osób z kwalifikacjami jest mniej niż etatów w branży), podwyżki są rzeczą naturalną, jak i duża rotacja (z pożytkiem dla pracownika, który na każdym przejściu zyskuje).
W tej sytuacji kompletnie nie zrozumiałe dla mnie jest, czemu związki zawodowe wynegocjowały ten minimalny udział przewozów dla MZA. Przez zmniejszenie konkurencji na rynku, IMHO strzeliły sobie w stopę, bo jest mniej konkurencyjnych pracodawców. Gdyby minimalny udział MZA wynosił 50%, albo w ogóle nie było takiego ograniczenia, konkurencja przedsiębiorstw o pozyskanie pracownika, wymusiłaby podwyżki i ogólnie lepsze traktowanie pracowników. A za tym poszłoby zwiększenie naboru nowych pracowników do zawodu i w sumie by się to opłaciło wszystkim - a przede wszystkim kierowcom.
Tyle własnej z obserwacji wątku, powiedzcie mi proszę, jeśli się gdzieś mylę.
Kierowca autobusu to obecnie poszukiwany profesjonalista, a przewozy miejskie to usługa, która musi być wykonana. Jeśli nie przez MZA to przez kogo innego. Niezależnie od tego kto będzie wykonywał tę usługę, panowie będziecie potrzebni. Niepojętym jest dla mnie, dlaczego płace w Waszym zawodzie nie rosną.
Z własnego podwórka wiem (jestem programistą), że w analogicznej sytuacji (gdy osób z kwalifikacjami jest mniej niż etatów w branży), podwyżki są rzeczą naturalną, jak i duża rotacja (z pożytkiem dla pracownika, który na każdym przejściu zyskuje).
W tej sytuacji kompletnie nie zrozumiałe dla mnie jest, czemu związki zawodowe wynegocjowały ten minimalny udział przewozów dla MZA. Przez zmniejszenie konkurencji na rynku, IMHO strzeliły sobie w stopę, bo jest mniej konkurencyjnych pracodawców. Gdyby minimalny udział MZA wynosił 50%, albo w ogóle nie było takiego ograniczenia, konkurencja przedsiębiorstw o pozyskanie pracownika, wymusiłaby podwyżki i ogólnie lepsze traktowanie pracowników. A za tym poszłoby zwiększenie naboru nowych pracowników do zawodu i w sumie by się to opłaciło wszystkim - a przede wszystkim kierowcom.
Tyle własnej z obserwacji wątku, powiedzcie mi proszę, jeśli się gdzieś mylę.
Widzisz wygralo komunistyczne myslenie. Wiekszosc kierowcow woli zarabiac malo, ale za to miec zagwarantowane etaciki, na ktorych nie musza za duzo sie wysilac. Gdyby bylo tak jak piszesz, to zarobki poszlyby w gore, ale nagle kierowcy musieliby byc mili, musieliby nachylac autobusy dla starszych ludzi, podjezdzac dokladnie na przystankach, i ogolnie zrozumiec ze to oni sa dla pasazerow a nie odwrotnie.
Dlatego jak ognia boja sie konkurencji, a tak zwane zlozeczenia na niskie zarobki to taka zaslona dymna, bo jak sam madrze piszesz, robia wszystko by tych podwyzek nigdy nie bylo.
Dlatego jak ognia boja sie konkurencji, a tak zwane zlozeczenia na niskie zarobki to taka zaslona dymna, bo jak sam madrze piszesz, robia wszystko by tych podwyzek nigdy nie bylo.
Paradoksalnie wzrost pensji byłby niekorzystny dla aktualnych kierowców w MZA
a dlaczego
otóż gdyby pensje wzrosły, to by się zawód stał bardzo atrakcyjny na rynku. A to za sobą ciągnie wzrost chętnych do zawodu.
I by się skończyło robienie łaski - każda niezdyscyplinowana jednostka w szeregach kierowców to kończyła swoją karierę tak szybko jak by zaczęła - byle skarga, i notoryczne uchylanie się od regulaminu pracy kończyłoby się zwolnieniem - a na miejsce takiego zwolnionego kołka by już czekało 5 chętnych, którzy tylko by czekali aby pracować za jego stawkę.
I by się skończyło palenie papierosów, nieregulaminowy strój, brak kultury dla pasażerów... a na braniu jakichś śmiesznych części etatu i robieniu łaski kończąc.
I by było krótko - jak się nie podobają warunki pracy to wont - następnych 5 już czeka.
I by się skończyło robienie łaski - każda niezdyscyplinowana jednostka w szeregach kierowców to kończyła swoją karierę tak szybko jak by zaczęła - byle skarga, i notoryczne uchylanie się od regulaminu pracy kończyłoby się zwolnieniem - a na miejsce takiego zwolnionego kołka by już czekało 5 chętnych, którzy tylko by czekali aby pracować za jego stawkę.
I by się skończyło palenie papierosów, nieregulaminowy strój, brak kultury dla pasażerów... a na braniu jakichś śmiesznych części etatu i robieniu łaski kończąc.
I by było krótko - jak się nie podobają warunki pracy to wont - następnych 5 już czeka.
Odwagą nie jest bycie takim jak inni - odwagą jest bycie sobą
Nie sądzę, żeby którykolwiek kierowca przychodził z wolnego tylko i wyłącznie dla dobra firmy. Chodzi głównie o większy zarobek i nie ma w tym nic dziwnego.homer84 pisze:Bardzo dziwię się kierowcom, którzy przychodzą z wolnego. To znaczy podziwiam ich solidarność z firmą, która inaczej upadnie, ale wydaję mi się, że naprawdę przecież to nie jest ich problem - ani że firma ma braki ani nawet, jeśli upadnie.