Ależ by tym turystów jeździłochruscik pisze:optymalnie by bylo co 10 min po trasie linii 180 pietrowe MANy DD
Zero zwykłych pasażerów
Moderator: Wiliam
Turyści przejadą się atrakcyjnie
Przewodnicy w autobusach i specjalne trasy, na przykład śladami Powstania Warszawskiego - tak Zarząd Transportu Miejskiego chce ożywić warszawskie linie turystyczne
Fot. Filip Klimaszewski / AG Teraz stołeczne linie turystyczne nie są zbyt dużą atrakcją. Miasto dotąd nie miało na nie pomysłu. Za turystyczną uznano np. linię autobusową 180 z Powązek, przez Trakt Królewski do Wilanowa. Problem w tym, że w większości korzystają z niej warszawiacy w drodze do szkoły lub pracy, a turyście często nawet trudno się wbić do środka. Jest także linia 100, która kursuje w pobliżu ważniejszych zabytków i muzeów. Tyle że raz jeździ tam piętrus, a innym razem zwykły jelcz i niezwykle rzadko można w nim spotkać przewodnika. Jest i kolejny problem - nie ma jednego organizatora tych linii.
- Teraz to się zmieni. Wszystkie linie turystyczne - autobusowe i tramwajowe, a także omnibusy konne i tramwaje wodne przechodzą pod naszą pieczę - zapowiada Leszek Ruta, szef Zarządu Transportu Miejskiego. Liczy na to, że uda się opracować ciekawą ofertę na przyszły rok. - Chcemy to profesjonalnie przygotować. Na pewno linie turystyczne będą obsługiwane przez przewodników. Być może pojawią się autobusowe trasy tematyczne, np. śladami Powstania Warszawskiego - zapowiada.
Przewiduje, że zostanie ogłoszony przetarg na obsługę linii turystycznych. Wyłoniona firma musiałaby sprowadzić do Warszawy nietypowe autobusy, np. piętrowe. Szczegóły mają być opracowane wspólnie z miejskim biurem promocji.
Grzegorz Fedoryński z Klubu Miłośników Komunikacji Miejskiej ma wątpliwości, czy urzędnicy potrafią zorganizować atrakcyjną ofertę dla turystów. - To musi być dobrze przemyślane. Urzędnicy nie mogą sami wymyślać atrakcji, tylko powinni skonsultować to z przewodnikami, mieszkańcami i turystami - zaznacza.
Według niego warto postawić na tramwaje wodne, które być może powinny kursować na różnych trasach. Dość sceptycznie podchodzi zaś do omnibusów konnych, których kursowanie jest dość kosztowne, a na dodatek nie mają zbyt wiele wspólnego z tradycją warszawską. Wątpi też, czy turystyczne linie autobusowe powinny funkcjonować jako linie miejskie. - Te autobusy muszą być inaczej oznakowane. W każdym musi jeździć przewodnik, a za bilet powinno się płacić nieco więcej niż w zwykłych autobusach. To się sprawdza w wielu miastach Europy - podkreśla Fedoryński.
Nie wyklucza, że można by wykorzystać niektóre zabytkowe autobusy, którymi opiekuje się Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej, np. jelcza "ogórka" w wersji kabrio.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna