Bezpieczeństwo w pojazdach komunikacji
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
To co piszecie najfajniej kontrastuje ze zdaniem które pada często w innych sporach dotyczących tego co wolno, a czego nie wolno robić kierowcom w autobusach. Otóż mówicie, że kierowca w autobusie to gospodarz. Więc wszyscy pasażerowie maja się go słuchać, a on jako że jest "u siebie" może nieco wykraczać poza sztywne reguły. Ale jak widać jeśli przychodzi co do czego i gospodarz powinien się tą gospodarnością wykazać i coś zrobić to nagle zmiana planu, kierowca jest tylko robocikiem który nic nie może i nie jest w stanie zrobić, nawet na milimetr odstąpić od tego co ma napisane w punkcikach regulaminu. Tylko zamykamy drzwi kabiny i jazda z jakimś towarem który niestety się załadował.
Inna sprawa to to, że jestem w szoku co do zachowania kierowcy, z wielu postów można odnieść wrażenie, że kierowcy tylko czekają aż najmniejsza pierdółka się zepsuje, albo powstanie jakiś zator który można ominąć, ale po co się męczyć. Lepiej zadzwonić i poinformować że potrzebna jest podmiana a samemu mieć wolne. A tu taka okazja i nie chciał kierowca wykorzystać. Dopiero wredny policjant zmusił go do postoju.
Inna sprawa to to, że jestem w szoku co do zachowania kierowcy, z wielu postów można odnieść wrażenie, że kierowcy tylko czekają aż najmniejsza pierdółka się zepsuje, albo powstanie jakiś zator który można ominąć, ale po co się męczyć. Lepiej zadzwonić i poinformować że potrzebna jest podmiana a samemu mieć wolne. A tu taka okazja i nie chciał kierowca wykorzystać. Dopiero wredny policjant zmusił go do postoju.
- gregory5576
- Posty: 1082
- Rejestracja: 21 lut 2006, 11:22
- Lokalizacja: BIAŁOŁĘKA, TARCHOMIN
- Kontakt:
Nie nie musi szczególnie że nie wszyscy kierowcy mają własne komórkii, a nikt mnie nie zmusi do kupna takiego sprzętu bo nie może. Chyba że dostanie służbowy.Frencher pisze:Kierowca odpowiada za to, co dzieje się wewnątrz pojazdu który prowadzi. Obojętnie czy trzeba wezwać służby porządkowe, pogotowie ratunkowe, czy straż pożarną - to kierowca jest pierwszym odpowiedzialnym, na którego (nawet prawnie) ten obowiązek spada. Nikt nie karze kierowcy reagować osobiście na widok np. bójki w prowadzonym przez siebie autobusie. Ale wezwać odpowiednie służby już musi, i łaski nie robi.Solaris pisze:Z tego co pisze Frencher, to kierowca nie jest tylko od prowadzenia autobusu, ale także ma robić za budkę telefoniczną, kiosk z biletami, policjanta/strażnika miejskiego, strażaka, ochroniarza, sanitariusza, itp. Może nie długo zgłosisz postulat, żeby był też pracownikiem agencji towarzyskiej oraz bykiem rozpłodowym.
[ Dodano: Sob 30 Sie, 2008 22:03 ]
MeWa pisze:gratuluję dobrego podejścia
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
to wtedy znajdzie wytłumaczenie, że nienaładowany itp.gregory5576 pisze:Chyba że dostanie służbowy
a na co masz czas? komunikaxcja jest dla pasażerów i skoro są wprowadzane dla pasażerów udogodnienia, to powinny obowiązywać. No ale rozumiem, że niektórzy idą po najmniejszej linii oporu, lekceważąc pasażerów...gregory5576 pisze:sory ale nie mam czasu na takie rzeczy
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Jestem pewny, iż nawet istnieje w jakiejś ustawie zapis, który mówi wprost, iż kierowca autobusu (czy innego środka transportu publicznego) jest prawnie zobowiązany do zawiadomienia odpowiednich służb (osobiście, bądź za pośrednictwem swojego pracodawcy) o każdym zdarzeniu, które wymaga ich interwencji - swego czasu było nawet o tym zapisie głośno w mediach, gdyż weszło ono chyba przy okazji dostosowywania naszego prawa do wymogów UE. A to czy kierowca zrobi osobiście, czy przez dyspozytora, i czy zrobi to telefonem służbowym, telefonem prywatnym, przez CB radio czy czymkolwiek innym co zapewnia łączność to już sprawa firmy przewozowej.gregory5576 pisze:Nie nie musi szczególnie że nie wszyscy kierowcy mają własne komórkii, a nikt mnie nie zmusi do kupna takiego sprzętu bo nie może. Chyba że dostanie służbowy.
Jak znajdę trochę czasu, to postaram się wyszukać i zacytować konkretny paragraf z odpowiedniej ustawy.
Odwagą nie jest bycie takim jak inni - odwagą jest bycie sobą
- gregory5576
- Posty: 1082
- Rejestracja: 21 lut 2006, 11:22
- Lokalizacja: BIAŁOŁĘKA, TARCHOMIN
- Kontakt:
MeWa pisze:skoro są wprowadzane dla pasażerów udogodnienia
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
przesadzasz. Co innego sprzedawać lizaki, a co innego bilety.gregory5576 pisze:to może jeszcze bedziemy sprzedawać gazety, lizaki i inne tam takie rzeczy
wybacz, lata komuny dawno się skończyły, świat poszedł do przodu. Tak trudno wyobrazić sobie, że mogą być takie sytuacje, że po prostu nie da się wcześniej kupić biletu?gregory5576 pisze: latach 70 i jescze 80 nikt nie sperzedawał biletów w busach i tramwajach i ludzie mieli bilety , bo kupowali je całymi bloczkami w kioskach i było w porządku
sprzedaż biletów nie jest obowiązkiem? Dla mnie to jest lekceważenie i nic więcej.gregory5576 pisze:Ale nie rozumiem dlaczego skutecznie "przeszkadza" się w wykonywania obowiązków, do jakich został prowadzący pojazd zatrudniony, czyli do jazdy
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Skoro Gregory napisał, że nie ma czasu, to nawet nie powinien sprzedawać biletów.
Kierowca ma dbać o 1) bezpieczeństwo jazdy 2) punktualność 3) inne duperele, tylko jeśli pkt 1) i 2) są spełnione
Nie dajmy się zwariować. Kierowcy mają wystarczająco dużo obowiązków.
Według instrukcji ZTM kierowca ma jednemu pasażerowi sprzedać bilet, innemu nie sprzedać (bo złapał opóźnienie). Na nocnych w godz 23-1 większość kursów jest opóźnionych, a pasażerowie zapamiętale pukają w szybkę kierowcy z bluzgami, że nie chce sprzedać. Porąbany system ](*,)](./images/smilies/eusa_wall.gif)
Kierowca ma dbać o 1) bezpieczeństwo jazdy 2) punktualność 3) inne duperele, tylko jeśli pkt 1) i 2) są spełnione
Nie dajmy się zwariować. Kierowcy mają wystarczająco dużo obowiązków.
Według instrukcji ZTM kierowca ma jednemu pasażerowi sprzedać bilet, innemu nie sprzedać (bo złapał opóźnienie). Na nocnych w godz 23-1 większość kursów jest opóźnionych, a pasażerowie zapamiętale pukają w szybkę kierowcy z bluzgami, że nie chce sprzedać. Porąbany system
Tak, przede wszystkim zawsze powinna być możliwość kupna biletów. Mogą one być droższe (można to zrobić zgodnie z prawem), można nie wydawać reszty, ale jeśli ktoś wchodzi do pojazdu z zamiarem zapłacenia za przejazd, to nie wolno za to go karać.jgas pisze:Porąbany system
აბგდევზთიკლმნოპჟრსტუფქღყშჩცძწჭხჯჰ
абвгґдеєжзиіїйклмнопрстуфхцчшщюяь
ابتثجحخدذرزسشصضطظعغفقكلمنهويةى
абвгґдеєжзиіїйклмнопрстуфхцчшщюяь
ابتثجحخدذرزسشصضطظعغفقكلمنهويةى
-
desert_eag
- Posty: 938
- Rejestracja: 07 lis 2007, 13:12
A ja tam lubię sprzedawać bilety i zawsze sprzedaję. Chociaż dzieje się coś ciekawego. A to podejdzie gbur i rzuci trzy blachy bez słowa. A to z kolei paniusia sypnie setką i zażąda wydania reszty...
Najciekawsze, że jeszcze nigdy przez to nie złapałem konkretnego opóźnienia, nawet na samolotach. Wprawdzie jest prikaz, aby sprzedaż prowadzić wyłącznie na przystankach, ale równie dobrze można rzec do paxa aby chwilę poczekał i sprzedać mu bilet na czerwonym świetle, gdzie i tak się czeka, a nie sprawia to zagrożenia. Jeśli ma sie bilety na wierzchu to cała sprzedaż nie trwa więcej niż 10 sekund (zakładając odliczoną kwotę, ale ludzie są obecnie dość zdyscyplinowani). Do tego, że kierowcy trzymają bilety tylko na czas kontroli przyczynił się fakt zlikwidowania prowizji i można było się tego spodziewać.
A ten temat to sie do takich dyskusji nie nadaje
A ten temat to sie do takich dyskusji nie nadaje
Powinny być odczuwalnie droższe (nawet i o 50%) i zawsze dostępne, pełna zgoda.Tm pisze: Tak, przede wszystkim zawsze powinna być możliwość kupna biletów. Mogą one być droższe (można to zrobić zgodnie z prawem), można nie wydawać reszty, ale jeśli ktoś wchodzi do pojazdu z zamiarem zapłacenia za przejazd, to nie wolno za to go karać.
Dokładnie. Bardzo często takie sytuacje oglądałem.desert_eag pisze:ale równie dobrze można rzec do paxa aby chwilę poczekał i sprzedać mu bilet na czerwonym świetle, gdzie i tak się czeka, a nie sprawia to zagrożenia.
Zareagować w takiej sytuacji to jest po prostu dobra wola kierowcy. W przypadku napadu na autobus (broń BożeFrencher pisze:Jestem pewny, iż nawet istnieje w jakiejś ustawie zapis, który mówi wprost, iż kierowca autobusu
Zresztą... są też różni kierowcy. Kiedyś przewrócił się w autobusie pasażer (w wyniku szarpnięcia), kierowca wyszedł, spytał czy wszystko w porządku, pomógł wstać, spytał czy zadzwonić po karetkę... wykazał się ogromną uprzejmością i takich tylko chwalić. Ale nie wińmy kierowców za to że nie reagował... może też się bał? Kierowca to nie Szwarceneger. A dwa to to, że po służby równie dobrze może zadzwonić ktoś z pasażerów (z pewnością ktoś komórkę ma).
- Solaris
- Posty: 462
- Rejestracja: 04 sie 2007, 11:08
- Lokalizacja: R-10 - Solaris Urbino 18 Electric IVG
Mewa:
Po pierwsze, sprzedaż biletów przez kierowców, miała być tylko uzupełnieniem i nie jako ostatnią deską ratunku, jeżeli nie ma innej możliwości. Na chwilę obecną, po zrównaniu cen, stała się prawie podstawową. Traktujmy ją więc jako uzupełnienie i nałóżmy pewne ograniczenia. Na liniach podmiejskich całą dobę, na liniach miejskich od 18-tej do 7-mej rano.
Przykład: stoi sobie pasażer (tryb warunkowy nazwy, gdyż nazywa się takich inaczej) i ogląda kiosk w koło. Jak wsiądzie do busa, to wyrecytuje jednym tchem co było na wystawie. I co taki ludzik robi
Wali do kierowcy i prosi o bilet dobowy. Gdy się dowie, że nie ma takowych, to jest ciężko zdziwiony i obrażony. No i oczywiście płaci papierkiem z NBP, oczekując wydania reszty. Taki ktoś u mnie nie kupi biletu.
I od razu dodam, że są to sytuacje nagminne, a nie wyjątki, jak zaraz byś to stwierdził.
Po drugie, prowizja ze sprzedaży biletów jest tak śmiesznie niska, że nie opłaca się jej prowadzić kierowcom i nie tylko zresztą.
Po trzecie, z której rzeczywistości się wyrwałeś ze swoimi teoriami
To po trzecie w/w też się Ciebie dotyczy.
A te niby cudowne urządzenia, co je teraz montują w autobusach, to też pozostawiają wiele do życzenia. Kontakt i to szybki, jest tylko wtedy, jeżeli ktoś w CR/ZTM (cholera wie, gdzie ten ktoś siedzi) będzie miał czas/chęci/dobry humor, żeby odebrać połączenie od kierowcy. Sprawdzone empirycznie.
Po pierwsze, sprzedaż biletów przez kierowców, miała być tylko uzupełnieniem i nie jako ostatnią deską ratunku, jeżeli nie ma innej możliwości. Na chwilę obecną, po zrównaniu cen, stała się prawie podstawową. Traktujmy ją więc jako uzupełnienie i nałóżmy pewne ograniczenia. Na liniach podmiejskich całą dobę, na liniach miejskich od 18-tej do 7-mej rano.
Przykład: stoi sobie pasażer (tryb warunkowy nazwy, gdyż nazywa się takich inaczej) i ogląda kiosk w koło. Jak wsiądzie do busa, to wyrecytuje jednym tchem co było na wystawie. I co taki ludzik robi
I od razu dodam, że są to sytuacje nagminne, a nie wyjątki, jak zaraz byś to stwierdził.
Po drugie, prowizja ze sprzedaży biletów jest tak śmiesznie niska, że nie opłaca się jej prowadzić kierowcom i nie tylko zresztą.
Po trzecie, z której rzeczywistości się wyrwałeś ze swoimi teoriami
No właśnie, to firma powinna zabezpieczyć kontakt pomiędzy kierowcą i dyspozytorem/ekspedytorem/CR lub kimkolwiek innym.Frencher pisze:A to czy kierowca zrobi osobiście, czy przez dyspozytora, i czy zrobi to telefonem służbowym, telefonem prywatnym, przez CB radio czy czymkolwiek innym co zapewnia łączność to już sprawa firmy przewozowej.
To po trzecie w/w też się Ciebie dotyczy.
A te niby cudowne urządzenia, co je teraz montują w autobusach, to też pozostawiają wiele do życzenia. Kontakt i to szybki, jest tylko wtedy, jeżeli ktoś w CR/ZTM (cholera wie, gdzie ten ktoś siedzi) będzie miał czas/chęci/dobry humor, żeby odebrać połączenie od kierowcy. Sprawdzone empirycznie.
Tylko ikarusy pozostały z tamtych lat...MeWa pisze:przesadzasz. Co innego sprzedawać lizaki, a co innego bilety.gregory5576 pisze:to może jeszcze bedziemy sprzedawać gazety, lizaki i inne tam takie rzeczy
wybacz, lata komuny dawno się skończyły, świat poszedł do przodu. Tak trudno wyobrazić sobie, że mogą być takie sytuacje, że po prostu nie da się wcześniej kupić biletu?gregory5576 pisze: latach 70 i jescze 80 nikt nie sperzedawał biletów w busach i tramwajach i ludzie mieli bilety , bo kupowali je całymi bloczkami w kioskach i było w porządku
sprzedaż biletów nie jest obowiązkiem? Dla mnie to jest lekceważenie i nic więcej.gregory5576 pisze:Ale nie rozumiem dlaczego skutecznie "przeszkadza" się w wykonywania obowiązków, do jakich został prowadzący pojazd zatrudniony, czyli do jazdy