Bastian pisze:Dla mnie nie - ludzie już zauważyli, że linie z centrum funkcjonują... albo nie. Żeby była jasność: nie ma jakiegoś ogólnego entuzjazmu "tak, chcemy się przesiadać!". Bezpośredniość połączeń jest nadal czynnikiem dość wysoko ocenianym, tym niemniej wśród innych ocenianych jeszcze wyżej są czas jazdy, częstotliwość (okazało się, że ludziom w komunikacji najbardziej doskwiera czekanie na przystankach) i punktualność. Jest oczywiste, że można zapewnić albo te trzy czynniki, albo bezpośredniość, więc wybór jest chyba prosty. Natomiast jest też, rzecz jasna, grupa (mniejszość, tym niemniej stosunkowo liczna), która woli bezpośrednio, nawet jeśli rzadko. Dlatego też tego typu linie w jakimś zakresie trzeba zostawić, ale pocięte. Być może to etap przejściowy - trzeba by stworzyć taki model, po czym zbadać ponownie opinie na temat jego funkcjonowania za czas jakiś, np. za rok. Wtedy mogłoby się (ale to już moje spekulacje) okazać, że liczba tych linii nadaje się do pewnej redukcji, bo te częste przyciągnęły także i tych pasażerów. Natomiast warto też wspomnieć o innym czynniku: linie częste (na korzyść linii bezpośrednich) popierają w znacznej mierze osoby, które szukają informacji o rozkładach itp. na stronie, na przystankach. Można wywnioskować, że graficznie "gęsty" rozkład dobrze i przekonywująco wygląda, zaś pasażerowie chcą linii częstych w momencie, gdy widzą i mogą porównać częstotliwości poszczególnych linii. Być może wśród mniej zainteresowanych informacją wciąż pokutuje wrażenie, że wszystkie linie powinny kursować równie często (a potem się skarżą, że przyjechały trzy 501, a 119 nie było ) - w tej grupie był bardzo znaczny odsetek osób bez zdania, który model jest lepszy, podczas gdy wśród "zorientowanych", co i jak często jeździ, odsetek niezdecydowanych był niziutki.
To że wszystkim dogodzić się nieda jest pewne, sprawdzone i duskutować niema co
Rozbieżność wsród ankietowanych spowodowana jest też zapewne rozbieżnością ich wieku (inne pokolenia-co za tym idzie dostępem do netu i podpieraniem się tylko rozkładem na przystanku, lub przepisanym na karteczke i przytwierdzeniem w domciu w widocznym miejscu, bez zagłebiania się i porównywania godzin odjazdu lini, dublujących sie na wspólnych odcinkach), więc to zapewne tez było brane pod uwagę przez ankieterów
Sytuacja może być taka że po wejściu projektu w życie, część osób (nawet tych ankietowanych), może się obudzić "z przysłowiową ręką w nocniku", bo okaże się że ich dotychczasowe połączenie (sprawdzone, przez kilka, lub nawet kilkanascie lat), zostało zlikwidowane, lub rozkład ścięty, więc protesty posypią się lawiną, więc proponowałbym jeszcze masową, wszelką mozliwą akcje informacyjną, z wyprzedzeniem conajmniej kilkutygodniowym, aby jeszcze był czas na ewentualne korekty
