KRAJ
TRANSPORT
Minister, gazeta i kolej miejska
Czy szef Kancelarii Prezydenta Andrzej Urbański miał związki z przetargiem na pociągi dla Warszawy? Sprawdza to prokuratura

Szef prezydenckiej kancelarii Andrzej Urbański w latach 2002 — 2005 odpowiadał za komunikację miejską w stolicy
(c) MICHAŁ SADOWSKI
Prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie przetargu na dostawę pociągów dla Szybkiej Kolei Miejskiej (SKM) w Warszawie. Sześć pociągów SKM władze miasta kupiły na przełomie 2004 i 2005 roku za 55 mln zł w zakładach ZNTK Nowy Sącz (teraz nazywają się Newag). Śledczy zajęli się sprawą po tekście "Rz" ze stycznia tego roku.
Za rządów Lecha Kaczyńskiego za komunikację w Warszawie odpowiadał wiceprezydent Andrzej Urbański, dzisiejszy szef Kancelarii Prezydenta RP. Wcześniej, w 1997 r., Urbański był redaktorem naczelnym "Życia Warszawy" (do 2000 r. gazeta należała do inwestora Zbigniewa Jakubasa).
Zbigniew Jakubas jest właścicielem zakładów w Nowym Sączu, które sprzedały Warszawie pociągi za 55 mln zł. Według niektórych przedstawicieli branży kolejowej warunki przetargu mogły spełnić tylko zakłady Jakubasa. Dlaczego? Na przedstawienie projektu pociągu oferenci dostali tylko cztery tygodnie od podpisania umowy - przygotowanie takiej dokumentacji zajmuje co najmniej kilka miesięcy.
Do przetargu w Warszawie zgłosiły się tylko zakłady kolejowe Zbigniewa Jakubasa. Według ich prezesa Zbigniewa Konieczka jego firma akurat przygotowywała projekt, który odpowiadał potrzebom Warszawy.
Po tekście w "Rz" z 20 stycznia, w którym opisaliśmy wątpliwości co do zakupu wagonów, zawiadomienie do prokuratury i Najwyższej Izby Kontroli złożyła w tej sprawie szefowa warszawskiej PO Małgorzata Kidawa-Błońska. Śledztwo wszczął równolegle Wydział do Walki z Korupcją Komendy Stołecznej Policji. Prokuratorzy i policjanci sprawdzają, czy podczas organizowania przetargu mogło dojść do nieprawidłowości. Dziennikarze "Rz", autorzy tekstu o wagonach za 55 mln zł, już zostali przesłuchani.
Czy śledczy będą badać wątek znajomości ministra Urbańskiego z Jakubasem? - Przesłuchanie Andrzeja Urbańskiego na pewnym etapie śledztwa może być koniecznością. Nastąpi to jednak najprawdopodobniej dopiero za kilka miesięcy - mówi Maciej Kujawski, rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej.
Andrzej Urbański twierdzi, że ze sprawą SKM nie miał nic wspólnego: SKM nie podlegała mu jako wiceprezydentowi stolicy do spraw komunikacji. Oficjalnie tę dziedzinę nadzorował wiceprezydent Sławomir Skrzypek (dzisiaj wiceprezes banku Pekao SA). "Całkowicie nieprawdziwa jest sugestia, że - będąc zastępcą prezydenta Warszawy - wpływałem lub miałem jakikolwiek wpływ na organizację bądź przebieg przetargu na dostawę pociągów SKM" - napisał Urbański do naszej redakcji.
Zbigniew Jakubas: - Zakłady w Nowym Sączu na własne ryzyko pracowały nad projektem już dwa lata przed przetargiem. Minister Urbański? Znam sporo osób w tym kraju, a Andrzej Urbański pracował u mnie zaledwie kilka miesięcy.
Po kontrowersyjnej wypowiedzi na temat metropolity krakowskiego kardynała Stanisława Dziwisza i "pomyłkowym" przyznaniu Krzyża Zesłańców Sybiru gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu nad głową Urbańskiego zbierają się czarne chmury. Wczorajszy "Newsweek" napisał nawet, że prezes PiS podczas spotkania z najbliższymi współpracownikami zapowiedział jego rychłą dymisję.
Wczoraj Jarosław Kaczyński powiedział, że nie widzi "szczególnych powodów", by odwołać Urbańskiego. Również sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Maciej Łopiński oznajmił, że prezydent Lech Kaczyński nie zamierza odwoływać szefa Kancelarii.
KONRAD MAJSZYK, pap