marcin89 pisze:MeWa pisze:nie ma jak wierutne kłamstwo... Jeśli testy oznakowań, to jest "nic", to gratuluję dziennikarzowi podejścia. Szkoda, że o testach nie zająknął się w ogóle, mimo wcześniejszych apeli intstytucji je przeprowadzających...
Tak, ale to dopiero po tym wypadku...
Artykuł opisuje ostatni wypadek na Śródmieściu, kończąc się zdaniami, że nic się nie dzieje, natomiast testy trwają od jakiegoś czasu, o czym redaktorzy jakoś niechętnie wspominają. A one są konieczne, żeby wypracować jednolite normy oznaczeń (w innym razie na każdej stacji będzie co innego, zależnie od wizji architekta). Zresztą i tak potrzebne są czas (z dnia na dzień nie oznakuje się wszystkich kilku tysięcy czynnych przystanków i stacji w ruchu!) i pieniądze (w przypadku samego metra mówi się o milionach).
Nie znam okoliczności tego wypadku na Śródmieściu, jak i tego, czy gdyby były oznaczenia, to nie wpadłby w lukę (od guzków luka nie zniknie), ale wydaje mi się to dziwne, że osoba pomagająca nie wprowadziła tego pana do składu, do środka.
Natomiast w przypadku Zagończyka można byłoby się zastanawiać, czy w ogóle próbował wyczuć krawędź peronu...