Awarie i wypadki kolejowe na Mazowszu
Moderator: JacekM
Potrącenie ze skutkiem śmiertelnym.przewoz pisze:O tej porze jedynie IR z Krakowa jest. Oby to była awaria, bo drugi wypadek tego samego dnia na tej samej linii.... znowu zaczyna się dziać to, co na przełomie czerwca/lipca.Walas pisze:O godz. 22:08 przed stacją Piastów->W-wa Zach. pociąg INTERREGIO EN57 kogoś chyba potrącił, bo coś sprawdzali pod pociagiem.
http://usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943. ... zeta.pl%3E
I stało się - Muminek ma Muminkę i pannę Migotkę 
http://www.fotokolej.waw.pl/
Mój post to moja prywatna opinia i nie jest pisany po to żeby go cytować w mediach
http://www.fotokolej.waw.pl/
Mój post to moja prywatna opinia i nie jest pisany po to żeby go cytować w mediach
A na kolei wchodzi prokuratura.. no i trzyma pociąg póki nie rozwieje swoich wątpliwości co do okoliczności wypadkuzofey pisze:Widzisz. Przy letalnym wypadku na drodze gdy pogotowie ratunkowe zakończy pracę, należy udrożnić drogę
To fakt, że zdarzają się takie wypadki (rzadko), które mogły mieć dziwny przebieg. Słyszałem o podrzucaniu zwłok na tory, o najechaniu na rannych ludzi (ranionych np przez bandytów) albo wręcz raz słyszałem o zabójstwie za pomocą pociągu
Ale jak ktoś wszedł z rowerem pod pociąg, to chyba jasna sprawa...
Z ostatniej chwili. 20 minut temu duet 14we w kierunku Pruszkowa na podg Podskarbinska doslownie zostawił panto(oderwane razem z izolatorami) i porwał sieć, przy okazji wyłączył napięcie na zasilaczach pt wschodnia, bo przez chwile nic nie jeździło w czesci podmiejskiej. W porwaną sieć wjechał osobowy z Mińska, ale się nie zapłatał, tylko stanął doslownie na rozjazdach. Od Rembertowa pojadą po dalekich. Na szczescie to juz koniec szczytu.
Sama SKMka stanęła tuż przed peronem 6. Więc przy okazji przyblokowany wschodni mamy. O, takie coś na wieczór.
Sama SKMka stanęła tuż przed peronem 6. Więc przy okazji przyblokowany wschodni mamy. O, takie coś na wieczór.
To się maszynista wkopał
:
http://www.tvn24.pl/12690,1617092,0,1,l ... omosc.htmlTVN24.pl pisze:Łowicz: Śmierć na torach
Dwie osoby zginęły w Łowiczu, a jedna trafiła do szpitala po tym jak pociąg uderzył w samochód. Do wypadku doszło na strzeżonym przejeździe kolejowym przy podniesionych zaporach. Maszynista uczestniczącej w wypadku lokomotywy był nietrzeźwy.
Zdjęcia i informacje o wypadku otrzymaliśmy na platformę Kontakt TVN24.
Ofiary śmiertelne to dwójka pasażerów auta - 28-letnia matka i jej 3-letni syn. Zginęli na miejscu. Trzecia ofiara - 29-letni ojciec dziecka trafił do szpitala, jego stan jest stabilny.
Jak podała później policja, badanie alkomatem wykazało, że 49-letni maszynista prowadzący lokomotywę był nietrzeźwy, miał 0,3 promila alkoholu w organizmie. Według ustaleń policji szlabany były podniesione i przejazd był otwarty dla samochodów. Przez tory przejeżdżał fiat brava, którym jechało małżeństwo z dzieckiem - mieszkańcy powiatu łowickiego. Samochód staranowała rozpędzona lokomotywa.
Ze wstępnych ustaleń policji w tym czasie na sygnalizatorze paliło się czerwone światło i elektrowóz nie miał prawa wjechać na przejazd. - Maszynista utrzymuje, że nie widział czerwonego światła - mówią policjanci.
49-letni maszynista z Dąbrowy Górniczej został zatrzymany; pobrano od niego krew do badania. Po wytrzeźwieniu zostanie przesłuchany. Może usłyszeć zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym bądź katastrofy w ruchu lądowym. Grozi za to kara nawet do 12 lat więzienia.
Okoliczności wypadku ustalają łowiccy policjanci; sprawę bada także komisja PKP. Ruch pociągów na tej trasie odbywa się normalnie.
Maszynista do końca życia będzie miał na sumieniu tych ludzi. Jezeli faktycznie nie zawiniły osoby trzecie, to jeszcze po sądach będzie ciągany. Ale nawet przy tych 0.3 w zasadzie każdy by odróżnił bez kłopotu światło. Najbardziej prawdopodobne jest więc to, że miał kaca i to zmęczenie spowodowało takie skutki. Ale to tylko przypuszczenie.
Jeszcze na chwile wrócę do połamania patyka przez SKMke. Pierwsza sprawa- zastanawiam się, jak dyżurny z podskarbinskiej w ogóle wpuścił w porwaną sieć następna jednostkę. Odstęp wynosił przynajmniej 5 minut, nawet jak nic nie widział i nie słyszał, to przez ten czas mógł zobaczyć że mu coś wisi za oknem. A w tym miejscu chyba czas wprowadzić jazdę z opuszczonym panto skoro pkp en sobie nie radzi. Nie pierwszy i nie ostatni przypadek.
Jeszcze na chwile wrócę do połamania patyka przez SKMke. Pierwsza sprawa- zastanawiam się, jak dyżurny z podskarbinskiej w ogóle wpuścił w porwaną sieć następna jednostkę. Odstęp wynosił przynajmniej 5 minut, nawet jak nic nie widział i nie słyszał, to przez ten czas mógł zobaczyć że mu coś wisi za oknem. A w tym miejscu chyba czas wprowadzić jazdę z opuszczonym panto skoro pkp en sobie nie radzi. Nie pierwszy i nie ostatni przypadek.
W Wyszkowie prędzej, czy później to się musiało stać, most jest tam traktowany jako kładka i wcale nie jestem zdziwiony ani zaskoczony tym wypadkiem. Ilekroć nie jedzie pociąg, to po moście idą ludzie, gdy usłyszą sygnał Rp1 to chowają się między belki i czekają aż przejedzie. Być może teraz niektórzy przemyślą sobie to i będą woleli iść naokoło do mostu drogowego, ale za to nie narażając sobie życia.
www.linia29.cal.pl Linia 29 Tłuszcz-Ostrołęka