W autobusie wyĹÄ cz komĂłrkÄ
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
Moja opinia nie jest cenzuralna, więc jej tu nie zamieszczę.Adam G. pisze:może mam zbyt radykalne podejście, ale jak dla mnie to jednak swego rodzaju druga kategoria ludzi.
Jakkolwiek bycie bezdomnym nie jest kwestią wyboru (na ogół), o tyle bycie pijakiem i śmierdzącym menelem już tak, więc wobec takich indywiduów nie mam najmniejszej litości.
To może czas na przymusową resocjalizację?MisiekK pisze:I to jest niestety problem, bo to też jest obywatel najjaśniejszej RP
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
Proponuję zakończyć dywagacje na temat zjawiska bezdomności, tylko wrócić do dyskusji w temacie komórek w busach
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
W samą porę przerwano ten wątek bezdomnych, bo jak ktoś już zaczyna majaczyć o dobrowolnym alkoholizmie, albo wierze w resocjalizację (do tego przymusową) to znaczy, że czas najwyższy otworzyć okno i przewietrzyć pomieszczenie.
Co do oburzania się na kierowców - to też już było, ale widzę, że wciąż oczekiwania wobec prowadzących pojazd wyssane z palca. Jak słusznie zauważył Sindbad, istnieją stosowne przepisy. A te mówią, że w tej sytuacji każdy pasażer jest w równej mierze uprawniony się nimi wesprzeć. Kierowca nie jest tu w żadnej szczególnej pozycji, nie widzę zatem powodu, by mieć wobec niego szczególne wymagania. I tak większość kierowców robi więcej niż do nich należy. Krótko mówiąc, przeszkadza ci pasażer, to sam coś z tym zrób, a nie liczysz na to, że cię ktoś - nie wiedzieć czemu - wyręczy.
Co do oburzania się na kierowców - to też już było, ale widzę, że wciąż oczekiwania wobec prowadzących pojazd wyssane z palca. Jak słusznie zauważył Sindbad, istnieją stosowne przepisy. A te mówią, że w tej sytuacji każdy pasażer jest w równej mierze uprawniony się nimi wesprzeć. Kierowca nie jest tu w żadnej szczególnej pozycji, nie widzę zatem powodu, by mieć wobec niego szczególne wymagania. I tak większość kierowców robi więcej niż do nich należy. Krótko mówiąc, przeszkadza ci pasażer, to sam coś z tym zrób, a nie liczysz na to, że cię ktoś - nie wiedzieć czemu - wyręczy.
Pink pisze:W samą porę przerwano ten wątek bezdomnych, bo jak ktoś już zaczyna majaczyć o dobrowolnym alkoholizmie, albo wierze w resocjalizację (do tego przymusową) to znaczy, że czas najwyższy otworzyć okno i przewietrzyć pomieszczenie.
Co do oburzania się na kierowców - to też już było, ale widzę, że wciąż oczekiwania wobec prowadzących pojazd wyssane z palca. Jak słusznie zauważył Sindbad, istnieją stosowne przepisy. A te mówią, że w tej sytuacji każdy pasażer jest w równej mierze uprawniony się nimi wesprzeć. Kierowca nie jest tu w żadnej szczególnej pozycji, nie widzę zatem powodu, by mieć wobec niego szczególne wymagania. I tak większość kierowców robi więcej niż do nich należy. Krótko mówiąc, przeszkadza ci pasażer, to sam coś z tym zrób, a nie liczysz na to, że cię ktoś - nie wiedzieć czemu - wyręczy.
Niedawno miałam taką sytuację. Godzina 22:30, wracam do miasta jedną z siedemsetek. Na wozie spotykam trzech pijanych kretynów - dwóch młodych i jeden, wodzirej ekipy, około pięćdziesiątki. W SU18 siadam na miejscu tyłem do kierunku jazdy między I a II drzwiami, ekipa siedzi za II drzwiami. Od razu zaczęli do mnie krzyczeć, najstarszy do mnie podszedł, zaczął zadawać mi różne, niedwuznaczne pytania (zostawię dla siebie ich cytowanie...). Gdy przesiadłam się za kabinę, dalej ten facet mnie nagabywał, choć powtarzałam, że sobie tego nie życzę, grzecznie atoli stanowczo prosząc, by wrócił na swoje miejsce.
Zagadnęłam kiermana, by zatrzymał wóz na najbliższym przystanku i ich wyprosił, tym bardziej, że rozmawiał z pasażerem - pewnie też kierowcą lub pracownikiem KM - a jak się okazało, na wozie był jeszcze jeden, trzeci kiero, o którego obecności wiedział ten obsługujący wóz. Jaka reakcja? Absolutnie żadna, a mi dostawało się coraz obleśniejszymi obelgami za to, że poszłam do kierowcy i niestety nie chciałam kontynuować żałosnego dialogu z tym panem.
Generalnie: klasyczna sytuacja o jakiej wiele razy słyszałam i czytałam, dlatego nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia bo byłam na nią psychicznie przygotowana, ale co, sama (dziewczę lat 20) miałam zareagować, może mi powiesz jak? "Czy moglibyście panowie być tak uprzejmi i sobie wysiąść?"
I chętnie poczytałabym przepisy, o których wspominasz, tzn. konkretne regulacje, w tym wewnętrzne instrukcje MZA i/lub ajentów, które wskazują, jak dokładnie ma się kierowca zachować w tego typu przypadkach... Ale wątpię w ich istnienie, dlatego tym bardziej mnie zaciekawiłeś tym stwierdzeniem...
A w ogóle, to ten wątek dyskusji aż się prosi, by go przekleić do tematu "Bezpieczeństwo w pojazdach komunikacji".
Linię obsługuje zakład R-7 „Woronicza”
128 131 192 195 210 501 502 510 514 727 N01 N13 N22 N31 N33 N34 N35 N36 N37 N41 N44 N63 N83 N85 N95
128 131 192 195 210 501 502 510 514 727 N01 N13 N22 N31 N33 N34 N35 N36 N37 N41 N44 N63 N83 N85 N95
ZTM napisał
To chyba powód by zakończyć ten tematPrzez "komórkę" w autobusie i tramwaju...
Można rozmawiać
Można rozmawiać
, który sugeruje, że Zarząd Transportu Miejskiego nakazał wypraszanie z autobusów pasażerów rozmawiających przez telefon komórkowy, przedstawiamy oficjalne stanowisko Zarządu.
W autobusach oraz w tramwajach, a także w pociągach Szybkiej Kolei Miejskiej, można bez przeszkód rozmawiać przez telefon komórkowy. Z telefonów można także korzystać na stacjach metra (w tunelach nie ma „zasięgu”). Telefony komórkowe stały się nieodłączną częścią naszego życia.
Warto także przypomnieć, że ZTM promuje usługę e-biletu, czyli płacenia za przejazdy przy pomocy telefonu komórkowego (w trakcie całej operacji pasażer też musi zadzwonić pod określony numer). Z oferty skorzystało już ponad 115 tys. pasażerów.
Opisywany przez dziennik przypadek pasażera, wyproszonego przez kierowcę, był tylko i wyłącznie incydentalnym zdarzeniem, a nie częścią planowego działania odpowiedzialnych za komunikację miejską podmiotów. Prowadzący pojazdów zostaną poinformowani o tym, że takie zachowanie z ich strony nie może mieć miejsca.
Oczywiste jest jednak to, że prywatne rozmowy powinny być prowadzone z szacunkiem dla współpasażerów.
sesese na bielanach chyba tylko przez żółty telefon alarmowyPremo pisze:Z telefonów można także korzystać na stacjach metra
bury me in my favourite yellow patent leather shoes / and with a mummified cat / and a cone-like hat.
A mnie zastanawia, czy poprowadzenie zasięgu w tunelach z wykorzystaniem przewodu promieniującego jest niemożliwe. Bo w radiotechnice jest to popularny sposób zapewnienia łączności radiowej w tunelach, schronach, etc... 
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
Przepraszam, ale to jest wyraźnie inna sytuacja, taka która faktycznie podchodzi pod "bezpieczeństwo w pojazdach komunikacji". Nie ma to nic wspólnego z np. śmierdzielami. Dotąd była mowa o pasażerach uciążliwych dla innych i tutaj przede wszystkim chodziło o przykre doznania jeśli idzie o zapach, ewentualnie dźwięk. Ty spotkałaś się z pasażerami nie tyle uciążliwymi (choć, oczywiście, też), ale niebezpiecznymi, agresywnymi.eM pisze:Pink pisze:W samą porę przerwano ten wątek bezdomnych, bo jak ktoś już zaczyna majaczyć o dobrowolnym alkoholizmie, albo wierze w resocjalizację (do tego przymusową) to znaczy, że czas najwyższy otworzyć okno i przewietrzyć pomieszczenie.
Co do oburzania się na kierowców - to też już było, ale widzę, że wciąż oczekiwania wobec prowadzących pojazd wyssane z palca. Jak słusznie zauważył Sindbad, istnieją stosowne przepisy. A te mówią, że w tej sytuacji każdy pasażer jest w równej mierze uprawniony się nimi wesprzeć. Kierowca nie jest tu w żadnej szczególnej pozycji, nie widzę zatem powodu, by mieć wobec niego szczególne wymagania. I tak większość kierowców robi więcej niż do nich należy. Krótko mówiąc, przeszkadza ci pasażer, to sam coś z tym zrób, a nie liczysz na to, że cię ktoś - nie wiedzieć czemu - wyręczy.
Niedawno miałam taką sytuację. Godzina 22:30, wracam do miasta jedną z siedemsetek. Na wozie spotykam trzech pijanych kretynów - dwóch młodych i jeden, wodzirej ekipy, około pięćdziesiątki. W SU18 siadam na miejscu tyłem do kierunku jazdy między I a II drzwiami, ekipa siedzi za II drzwiami. Od razu zaczęli do mnie krzyczeć, najstarszy do mnie podszedł, zaczął zadawać mi różne, niedwuznaczne pytania (zostawię dla siebie ich cytowanie...). Gdy przesiadłam się za kabinę, dalej ten facet mnie nagabywał, choć powtarzałam, że sobie tego nie życzę, grzecznie atoli stanowczo prosząc, by wrócił na swoje miejsce.
Zagadnęłam kiermana, by zatrzymał wóz na najbliższym przystanku i ich wyprosił, tym bardziej, że rozmawiał z pasażerem - pewnie też kierowcą lub pracownikiem KM - a jak się okazało, na wozie był jeszcze jeden, trzeci kiero, o którego obecności wiedział ten obsługujący wóz. Jaka reakcja? Absolutnie żadna, a mi dostawało się coraz obleśniejszymi obelgami za to, że poszłam do kierowcy i niestety nie chciałam kontynuować żałosnego dialogu z tym panem.
Generalnie: klasyczna sytuacja o jakiej wiele razy słyszałam i czytałam, dlatego nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia bo byłam na nią psychicznie przygotowana, ale co, sama (dziewczę lat 20) miałam zareagować, może mi powiesz jak? "Czy moglibyście panowie być tak uprzejmi i sobie wysiąść?"
I chętnie poczytałabym przepisy, o których wspominasz, tzn. konkretne regulacje, w tym wewnętrzne instrukcje MZA i/lub ajentów, które wskazują, jak dokładnie ma się kierowca zachować w tego typu przypadkach... Ale wątpię w ich istnienie, dlatego tym bardziej mnie zaciekawiłeś tym stwierdzeniem...
A w ogóle, to ten wątek dyskusji aż się prosi, by go przekleić do tematu "Bezpieczeństwo w pojazdach komunikacji".
W Twojej sytuacji kierowca i ci pozostali powinni zareagować nie tyle dlatego, że jakieś przepisy to regulują (chociaż regulują, o czym niżej), ani dlatego, że kierowca to jakiś funkcjonariusz - bo nim nie jest - ale z obywatelskiego obowiązku, albo chociażby dlatego, że wypadałoby stanąć po stronie dziewczyny, którą jakieś pijane ćwoki napastują. Zwłaszcza, że jak mówisz - było kierowców w sumie trzech.
Co się tyczy konkretnych paragrafów, miałem na myśli przede wszystkim ten:
Jest oczywiste, że Ty nie wyegzekwujesz tego w stosunku do trzech pijanych mężczyzn. Kierowca i pozostali dwaj mogli przynajmniej spróbować. Czy powinni? Zapewne tak. Czy byli zobligowani przepisem. Nie.§ 11
1. Osoby uciążliwe, zagrażające bezpieczeństwu lub porządkowi mogą być usunięte z pojazdu, przystanku lub ze stacji metra, bądź niedopuszczone do przewozu lub wejścia do strefy biletowej metra. Pasażerom tym nie przysługuje zwrot opłaty za ewentualny przejazd lub wejście do strefy biletowej metra.
I nie mówię tego, bo jestem przeciw Tobie - przeciwnie, uważam że tym kretynom należał się ostry łomot. Współczuję Ci też, że zostałaś narażona na takie przykrości. Poza tym uważam, że kierowca i ten jego kumpel zachowali się beznadziejnie. Chciałem tylko, w odpowiedzi na Twoją prośbę, zdać Ci relację z sytuacji prawnej.
Z tym problem, że ludzie boją się reagować. Obecnie jestem funkcjonariuszem publicznym i mam większe uprawnienia, niż standardowy obywatel, większą ochronę prawną, ale nadal, jak reaguję, to ludzie udają, że nic się nie dzieje. A niektórzy są takimi debilami, że jak rzucę na glebę na przykład kieszonkowaca, to jestem "bandytą, który bije człowieka" - ale to wynika z mentalności ludzi. "Mnie nie ruszają, to co mnie obchodzi". Owszem, ryzyko jest, ale uważam, że reagować należy bezwzględnie w takich przypadkach.
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
Pewnie, że jest strach. Dlatego ocena moralna rzadko kiedy jest jednoznaczna. No ale co zrobić?
Można najwyżej chwalić, doceniać i nagradzać tych, którzy mimo strachu zdecydują się działać. Trudno jednak tego od kogoś wymagać.
Niestety, przy obecnym (rzekomo cywilizowanym) "duchu prawa" mało jest narzędzi obrony przed złem. Prawo ponoć ma, jak nigdy wcześniej, na względzie dobro i godność człowieka. Tylko dlaczego ma się tak często wrażenie, że tym człowiekiem jest raczej ten, który robi coś złego, niż jego ofiara
Niestety, przy obecnym (rzekomo cywilizowanym) "duchu prawa" mało jest narzędzi obrony przed złem. Prawo ponoć ma, jak nigdy wcześniej, na względzie dobro i godność człowieka. Tylko dlaczego ma się tak często wrażenie, że tym człowiekiem jest raczej ten, który robi coś złego, niż jego ofiara
Cóż, ja zawsze mówię, że ci, którzy nie reagują zapewne będą żałowali, że nikt nie zareaguje, jak ich ktoś na przykład zaczepi...
[ Dodano: Pon 30 Lis, 2009 ]
A co zrobić? Moim zdaniem nie oglądać się na innych, tylko robić swoje.
[ Dodano: Pon 30 Lis, 2009 ]
A co zrobić? Moim zdaniem nie oglądać się na innych, tylko robić swoje.
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43