Dziś mogłem zaobserwować parę takich przykładów. Burak za kierownicą gna szybko po czym ostro hamuje przed samochodem, i tak co chwilę, a pasażerowie się wywracają. Pytanie...skoro wie że zaraz będzie stawał to po co pędzi? Stanie mu się coś jeśli wolniej podjedzie?
Podam też sytuację z dzisiaj... nie ujawnię dokładnych danych w związku z zaleceniem moderatorów. Przy Centralnym najpierw stał autobus na 158, zanim 512 (w kierunku Pl. Zawiszy). Do 158 pchały się tabuny ludzi, co wyraźnie wkurzyło tego z 512 że nie mógł ruszyć. Kurczę... burak pieprzony za wszelką cenę chciał wyprzedzić tego 158 i pokazać że jest lepszy. Co z tego że stanowi zagrożenie na drodze, ale musi być fajniejszy. Potem równo po ciągłej przez dwa pasy przejechał... no pewnie... chwilę potem już był przed czasem i jechał 40 km/h...
Denerwuje mnie to, że kierowcy ciągle notorycznie łamią przepisy. Uważają się za świętych. Czasami aż boje się wsiadać do takiego autobusu, bo mam wrażenie, że ten autobus nie jest dla mnie tylko dla kierowcy, żeby mógł sobie pojeździć. Naprawdę ja i pasazerowie boją się z takim kierowcą jeździć. Tylko czekałem aż wpadnie na jakiś pojazd, w ostatniej chwili na szczęście udawało mu się hamować na centymetry. Oczywiście gwałtowanie.
I może to akurat zabrzmi troszkę podle, ale nie lubię kierowców, którzy wyglądają jak wieśniaki ze wsi. Nie wiem czemu, ale zawsze jak mam przyjemność jechać stalowym wozem to za sterami jakiś burak - dziad który chce sie popisać na drodze ile to umie. Rzadko jeżdżę stalowymi wozami, ale jak mi się zdarzy trafić to aż się boję jechać.*
No..to tyle...
* - oczywiście nie chcę tu obrażać tzw. 'normalnych' kierowców z R-4 Stalowa, gdyż wiem, że i tam zdarzają się porządni kierowcy jak wszędzie. Jednak ja miałem takiego pecha, że głównie z tej zajezdni zdarzają się najgorsze chamy.
