Zaraz, w jakim % z komunikacji pozamiejskiej korzystają mieszkańcy Warszawy, a w jakim mieszkańcy tych gmin? Jeżeli pragnie się po prostu zapewnić uczciwe partycypowanie w kosztach, to ja nie widzę w tym niczego zdrożnego.
Co do uczciwego partycypowania jestem jak najbardziej zgodny, ktoś jedzie to płaci.
Ale tak serio to aby wprowadzić uczciwe partycypowanie w kosztach trzebaby usunąć obecną taryfę i wprowadzić jak np. w Częstochowie taryfę odcinkową dla komunikacji - wtedy dopiero mógłbyś mówić cokolwiek o uczciwym udziale w kosztach poszczególnych ludzi i gmin - bo obecnie powiedzmy szczerze gminy podmiejskie nie wiedzą nawet czy płacą za swoją komunikację czy za komunikację w swojej i sąsiedniej strefie a w gwoli uczciwości powinni to wiedzieć decydenci.
I wcale nie musi być tak, że masz komunikację gminną (poza-ZTM) tańszą.
Oczywiście że nie musi tak być, absolutnie się z Tobą zgadzam, natomiast nic nie może takiej sytuacji wykluczyć i należy brać to pod uwagę przy planoweaniu. Zauważ że nawet komunikacja miejska w Warszawie tylko teoretycznie jest tak tania jak się wydaje - bo gdybyś zabrał dopłaty tych 20-40% które finansuje podatnik to myślę że tak tanio nie wychodzi.
Musisz powołać jakiegoś organizatora, zająć się logistyką biletów, logistyką słupków przystankowych i rozkładów jazdy na nich, windykacją. Ktoś musi to planować, ktoś nadzorować i tak dalej i tym podobne... facet, to są duże rzeczy do wykonania, a nie Pan Józek ze starą ha-dziewiątką nie wiadomo sprzedający, czy nie, bilety.
Jakoś bardzo trudno mi uwierzyć, iż można taniej, niż uczciwa dopłata do usługi, zorganizować porządną (podkreślam - porządną!) komunikację gminną.
Widzisz problem gminy to na dobrą metę tylko koordynator - a tę rolę bez problemu może pełnić rada jako organ wykonawczy odpowiedzialny choćby za stan gminnych dróg - już nie róbmy z takiej Zielonki Warszawy, tam naprawdę komplikacji nie będzie - tym bardziej że nawet jeśli ZTM miałby to koordynować to tylko w oparciu o instrukcje organu stanowiącego gminy - co wynika z faktu iż ZTM byłby na terenie gminy organem wykonującym zadanie zlecone a nie samodzielnym decydentem.
Natomiast problem z utrzymanie mprzystanków to już nie jest sprawa gminy tylko operatora który realizuje przewozy, w jego głowie kontrola itd. - w końcu to operator na tym zarabia i jego sprawa jak wszystko realizuje.
Jakoś bardzo trudno mi uwierzyć, iż można taniej, niż uczciwa dopłata do usługi, zorganizować porządną (podkreślam - porządną!) komunikację gminną.
Nie bardzo wiem co masz na myśli mówiąc o "uczciwej dopłacie" gdyż samo istnienie dopłat przeczy uczciwości promując operatorów otrzymujących dopłaty.
No tutaj, to akurat pełna zgoda, ale moim zdaniem powinno to się odbywać na podstawie organizatora metropolitarnego, a nie każda gmina ma swojego organizatora i w sumie również burdel wychodzi..
Stary nie wiem czy wiesz ale taki "budrel" w Tokio działa o niebo lepiej niż "planowana komunikacja" w Warszawie czy Paryżu - z tym że tam w samym tylko Tokio masz co by nie kłamać przynajmniej 6 operatorów z własnymi taryfami - wspólny bilet tam to "prepaid" z któego odciągasz kasę za daną linię - odcinkowo co byś płacił tylko za to z czego korzystasz a nie za to że ktoś inny jedzie do pracy całe miasto po niższych kosztach (to w sumie sprawa tej osoby gdzie pracuje). Miastu nic tam do tego - nie robi żadnych dopłat, nie ustala taryf, nie robi rozkładów ani nie planuje tras - wszystko robią operatorzy na zasadzie prostej kalkulacji - opłaca się czy się nie opłaca - między sobą.
I powiem Ci chciałbym, naprawdę chciałbym żeby w Warszawie można było liczyć na tak punktualną i zorganizowaną komunikację jak w Japonii.
A koszta są zawsze. Jeśli nie poniesie ich gmina, to za wszystko zapłaci mieszkaniec bezpośrednio, zamiast w podatkach.
Jest tylko taka drobna różnica która polega na tym że gdy płaci gmina to ogranicza konkurencję na rynku usług - ktoś kto nie dostaje dopłat np w przetargu praktycznie wypada z rynku i tworzy się swoisty kartel dwóch czy trzech firm dla któych nowy spedytor nie będzie żadną konkurencją. Natomiast gdy w 100% płaci klient to na bank na rynek wejdzie więcej operatorów niż w pierwszym przypadku - choćby dlatego że żaden z operatorów nie będzie uprzywilejowany - nikt nie będzie miałdopłat, wszyscy muszą utrzymać się sami i tu dopiero można mówić o zdrowej sytuacji - tylko że wtedy traci sens tworzenie aglomeracyjnego koordynatora gdyż spedytorzy sami będą układać sobie rozkłady.