To trzeba pójść w miejsce, gdzie ma się zatrzymać drugi autobus i zamachać jeszcze raz, mi to się udaje, natomiast zwykle kierowca omija mnie, jeśli podjeżdża jako trzeci autobus z kolei i nie mieści się w obrębie przystanku. Wtedy powinien się zatrzymać ponownie, gdy wjedzie do zatoki całym wozem, a mało który tak robi. I to nawet, jak się mu machnie. No, ale zazwyczaj wtedy czekam na drugi autobus innej linii, który wkrótce przyjeżdża.MichalJ pisze:A u nas to zawsze były z tym problemy, a już najgorzej wychodzą próby zatrzymania drugiego autobusu, jeśli akurat jadą dwa.
Co nas wkurza ze strony kierowcy lub motorniczego?
Moderatorzy: Wiliam, Szeregowy_Równoległy
No niestetySzeregowy_Równoległy pisze:Też tego nie rozumiem. Tam, gdzie faktycznie skarga byłaby jak najbardziej na miejscu, to jej nie ma, ale tam, gdzie pasażer sam jest sobie winien, to od razu przynajmniej jedna jest. I się tłumacz.
Ja jeszcze zastanawiam się nad jednym... Czy pasażerowie myślą, że gdy jeden raz podniosą rękę i opuszczą na widok jadącego autobusu (jeszcze z daleka) to kierowca już musi to widzieć?
Natomiast jako pasażer na przystanku warunkowym za każdym razem trzymam tak długo uniesioną rękę aż zobaczę, że kierowca wrzuca kierunek lub ewentualnie zwalnia zauważając moją prośbę o zatrzymanie się. Może dlatego jeszcze nigdy nie ominął mnie żaden autobus do którego chciałem wsiąść.
Ale obecność jest bez sensu. Idea przystanków NŻ polega na tym, że one są zasadniczo niewykorzystywane, a obecność na takim np. "Pomniku Syreny" to chyba za mało by jednak zatrzymywać parę linii na siłę.
Mi się jeszcze nie zdarzyła ucieczka autobusu na "nażądaniu", mało tego, kiedyś to kierowca zwolnił i czekał na mój znak, gdy zagapiłem się (na pociąg?) i zapomniałem o bożym świecie na PKP Okęcie.
I może to jest niezłe rozwiązanie - niech przed "nażądaniami" kierowcy po prostu jadą wolniej, bo rzeczywiście czasem pędzi taka strzała i nawet break dance na przystanku nie zwróci jego uwagi.
Mi się jeszcze nie zdarzyła ucieczka autobusu na "nażądaniu", mało tego, kiedyś to kierowca zwolnił i czekał na mój znak, gdy zagapiłem się (na pociąg?) i zapomniałem o bożym świecie na PKP Okęcie.
I może to jest niezłe rozwiązanie - niech przed "nażądaniami" kierowcy po prostu jadą wolniej, bo rzeczywiście czasem pędzi taka strzała i nawet break dance na przystanku nie zwróci jego uwagi.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Tia... Stoję na Śmigłowca, czekam na 157, bo mam kaprys na niego czekać. Lubię bezpośrednie połączenia, mam książkę, mam czas, godzina jazdy i jestem w domu. 157 jak to 157, dziura około 40 minut albo lepiej, więc stoję i czekam. I każdy przejeżdżający czarnuch z uśmiechem, radością i zadowoleniem podjeżdża i się zatrzymuje, bo ja tam stoję i czekam. Absurd? Tak.MichalJ pisze:Zamiast dyskutować ile razy trzeba machnąć i pod jakim kątem, lepiej wprowadzić cywilizowaną zasadę, że OBECNOŚĆ wystarczy.
Swoją drogą najbardziej lubię jak stoi dużo ludzi, i każdy myśli, że ktoś już pomachał. Kiedyś pod UKSW nie pojechało ze mną lekko licząc z 50 osób. Zwolniłem, patrzyłem na nich, czekałem, wręcz liczyłem, że ktoś pomacha i nic. Przekaz telepatyczny to za mało, żebym się zatrzymał, więc pojechałem dalej. A jak już minąłem przystanek, to w lusterku zobaczyłem meksykańską falę radości i przyjaźni.
Wracam dziś 501. Jak wiadomo, na przystanku Karolkowa wsiada "jakże dorosła młodzież" z pobliskiego gimnazjum. W pewnym momencie kierowca się przeciska do II drzwi i mówi do chłopaka:
- A ty wysiadasz.
Ten miał słuchawki na uszach, więc kierowca mu je zdjął i wyprowadził na zewnątrz, tam trochę go przydusił, poszarpał i powiedział mniej więcej:
- [nie usłyszałam] będziesz pokazywać... Matka cię nie wychowała, to ja cię wychowam! (strzelam, że jeśli coś pokazał, to pewnie fucka)
Dodam, że przystanek dalej jakiś facet podszedł do jednego z chłopaków zapewne z gimnazjum.
- To był twój kolega?
- ...
- To był twój kolega?
- Nie.
- Nie wiesz co on zrobił? Przecież kierowca go tak brutalnie potraktował! (wyjął z kieszeni legitymację TVN-u) Ja zadzwonię...
- A ty wysiadasz.
Ten miał słuchawki na uszach, więc kierowca mu je zdjął i wyprowadził na zewnątrz, tam trochę go przydusił, poszarpał i powiedział mniej więcej:
- [nie usłyszałam] będziesz pokazywać... Matka cię nie wychowała, to ja cię wychowam! (strzelam, że jeśli coś pokazał, to pewnie fucka)
Dodam, że przystanek dalej jakiś facet podszedł do jednego z chłopaków zapewne z gimnazjum.
- To był twój kolega?
- ...
- To był twój kolega?
- Nie.
- Nie wiesz co on zrobił? Przecież kierowca go tak brutalnie potraktował! (wyjął z kieszeni legitymację TVN-u) Ja zadzwonię...
To coś podobnego miał mój znajomy na 118. Ktoś mu nacisnął NŻ przed przyst. Cytadela->Suwalska i on się zatrzymał na owym przystanku, ale nikt nie wysiadał to stał tak....7min.
. Jakś babcia wysiadała przy Rembielińskiej i mówi do tego mojego znajomego tak:
-Dlaczego Pan stał tak długo na przystanku przy Cytadeli?
Mój znajomy: Bo ktoś mi nacisnął NŻ to czekałem aż wysiądzie. Może rozmawiał z kimś i wątku nie skończył to czekałem aż wysiądzie
Babcia: To powinien Pan iść się leczyć i zrobić jakieś badania.
mój znajomy: A byłem ostatnio i nic te badania nie wykazały że coś jest nie tak
Babcia: To przedzwonię
Mój znajomy: Do mnie
A babcia nic nie odpowiedziała 
-Dlaczego Pan stał tak długo na przystanku przy Cytadeli?
Mój znajomy: Bo ktoś mi nacisnął NŻ to czekałem aż wysiądzie. Może rozmawiał z kimś i wątku nie skończył to czekałem aż wysiądzie
Babcia: To powinien Pan iść się leczyć i zrobić jakieś badania.
mój znajomy: A byłem ostatnio i nic te badania nie wykazały że coś jest nie tak
Babcia: To przedzwonię
Mój znajomy: Do mnie
1069, 7722
Ulubione wozy: 5240, 5243, 6207
817, WKD, R1, S1
Ulubione wozy: 5240, 5243, 6207
817, WKD, R1, S1
- Konwiktorski
- Posty: 39
- Rejestracja: 22 wrz 2009, 19:46
- Lokalizacja: KS Polonia 01
I brawo dla kierowcy. Ostatnio dwukrotnie widziałem podobne (zdecydowane) zachowanie kierowcy w nocnych. Raz wyłapał przez lusterko, że ktoś dewastuje autobus, raz zawodnik próbował wysiąść na światłach samemu otwierając drzwi. W obu przypadkach driver pofatygował się do sprawcy i w żołnierskich słowach wyrzucił ich z pojazdu. Dodatkowo pozostali na pokładzie otrzymali stosowną do sytuacji reprymendę za bierność.MC pisze:Wracam dziś 501. Jak wiadomo, na przystanku Karolkowa wsiada "jakże dorosła młodzież" z pobliskiego gimnazjum. W pewnym momencie kierowca się przeciska do II drzwi i mówi do chłopaka:
- A ty wysiadasz.
Ten miał słuchawki na uszach, więc kierowca mu je zdjął i wyprowadził na zewnątrz, tam trochę go przydusił, poszarpał i powiedział mniej więcej:
- [nie usłyszałam] będziesz pokazywać... Matka cię nie wychowała, to ja cię wychowam! (strzelam, że jeśli coś pokazał, to pewnie fucka)
Taki mały OT.
Jasne, rozumiem, tylko sama widziałam jak przyduszał tego chłopaka...
Nie wiem gdzie o tym napisać - przed chwilą w Kurierze Warszawskim był reportaż o 11-letnim chłopcu, który na Tarchominie wsiadł przez pomyłkę do E-8 i prosił żeby kierowca go wypuścił i ten mu odmówił mimo próśb pasażerów, a zagubiony chłopiec dojechał aż na
Marymont. Co o tym sądzicie?
Nie wiem gdzie o tym napisać - przed chwilą w Kurierze Warszawskim był reportaż o 11-letnim chłopcu, który na Tarchominie wsiadł przez pomyłkę do E-8 i prosił żeby kierowca go wypuścił i ten mu odmówił mimo próśb pasażerów, a zagubiony chłopiec dojechał aż na
- hafilip84
- Jego Gryząca Albumowość
- Posty: 7496
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:03
- Lokalizacja: Legionowo
Zdecydowanie prawidłowo... Skoro rodzice dziecka uznali, że jest na tyle duże, że może samo autobusem jeździć, to w imieniu dziecka zgadzają się na wszelkie zasady, jakie w tym autobusie panują. Więcej powiem: kierowca wypuszczający gdzieś dorosłą osobę może liczyć na jej rozsądek (np. że pasażer nie poleci od razu pod samochód). W wypadku 11-letniego chłopaka nie ma o tym mowy.MC pisze:Nie wiem gdzie o tym napisać - przed chwilą w Kurierze Warszawskim był reportaż o 11-letnim chłopcu, który na Tarchominie wsiadł przez pomyłkę do E-8 i prosił żeby kierowca go wypuścił i ten mu odmówił mimo próśb pasażerów, a zagubiony chłopiec dojechał aż naMarymont. Co o tym sądzicie?
MC pisze:Jasne, rozumiem, tylko sama widziałam jak przyduszał tego chłopaka...![]()
Nie wiem gdzie o tym napisać - przed chwilą w Kurierze Warszawskim był reportaż o 11-letnim chłopcu, który na Tarchominie wsiadł przez pomyłkę do E-8 i prosił żeby kierowca go wypuścił i ten mu odmówił mimo próśb pasażerów, a zagubiony chłopiec dojechał aż naMarymont. Co o tym sądzicie?
http://www.tvp.pl/warszawa/aktualnosci- ... at/2784722TVP Info Warszawa pisze:„Autobusowy dramat”
Jedenastoletni chłopiec wsiadł do autobusu, żeby podjechać do szkoły. Kierowca wysadził go, ale dopiero po drugiej stronie Wisły, w zupełnie innej dzielnicy…
Przed godziną ósmą jedenastoletni Wiktor pierwszy raz jechał do nowej szkoły przy Strumykowej w Białołęce. Wsiadł do autobusu E-8, jednak problem w tym, że autobus rusza z pętli przy Światowida, a zatrzymuje się aż na Marymoncie. Zdenerwowany chłopiec biegał z płaczem, błagając by kierowca się zatrzymał – ten jednak zdecydowanie odmówił…(...)
Materiał TUTAJ (od 2:20).
102,105,109,115,157,183,500,514,N21,N24,N63,N71,723,731,736,L-9,L10,L11,S2,S3,S9,RL,R2,R9
-
bartoni722
- Posty: 6225
- Rejestracja: 20 mar 2009, 19:40
- Lokalizacja: Z najlepszej dzielnicy Warszawy-czyli Uuk