Mi (jako zewnętrznemu obserwatorowi - podkreślam) wydaje się, że jednak głównie grabią sobie (i Kościołowi) ci, którzy tego, że SVII miał miejsce, nie zauważyli bądź zauważyć nie chcą. I jeśli Kościół chce przetrwać, wręcz potrzebny jest SVIII, gdzie przede wszystkim przedefiniowałoby się wzajemny stosunek Kościoła i rządów państw - bo coraz częstsze będą przypadki takie jak np. pozywanie nie tylko konkretnych księży czy biskupów, ale także Watykanu, jak ostatnio w Stanach. Bardzo pozytywna byłoby też np. zmiana definicji 'stosunków' pasterzy Kościoła z bogiem i przez to zniesienie celibatu.m72 pisze:Za stan obecny KK odpowiedzialni są ojcowie SVII. Oni zmienili prawie wszystko.
Łódź piotrowa nigdy nie wykonała tak gwałtownego manewru...
Ateizm, wiara i tematyka kościelna...
Moderator: Szeregowy_Równoległy
- Paweł_K
- Taki ligowy Bełchatów
- Posty: 5048
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:12
- Lokalizacja: W-wa Gocławek (HQ)
- Kontakt:
A może, gdyby nie ten manewr, łódź ta już dawno poszłaby na dno ?m72 pisze:Za stan obecny KK odpowiedzialni są ojcowie SVII. Oni zmienili prawie wszystko.
Łódź piotrowa nigdy nie wykonała tak gwałtownego manewru...
And if the band you're in starts playing different tunes
I'll see you on the dark side of the moon
Richard Wright 1943-2008 - Shine on, you crazy diamond...
I'll see you on the dark side of the moon
Richard Wright 1943-2008 - Shine on, you crazy diamond...
Zmiana nauki, rytu mszy, podstawowych pojęć to nie kosmetyczne poprawki.
Dzięki SVII Kościół w swym nauczaniu przestał być jedyną religią "prowadzącą do zbawienia".
To od czasów SVII notowany jest największy spadek powołań i liczby wiernych od czasów Lutra.
Co do SVIII moim zdaniem jest on koniecznie potrzebny. Kościół musi dokładnie przeanalizować swoją sytuację.
Dzięki SVII Kościół w swym nauczaniu przestał być jedyną religią "prowadzącą do zbawienia".
To od czasów SVII notowany jest największy spadek powołań i liczby wiernych od czasów Lutra.
Co do SVIII moim zdaniem jest on koniecznie potrzebny. Kościół musi dokładnie przeanalizować swoją sytuację.
Informuję, że powyższa wypowiedź stanowi wyłącznie moje prywatne zdanie i nie jest dozwolonym ażeby była wiązana z nieoficjalnym lub oficjalnym stanowiskiem organizacji lub firmy, z którą byłem, jestem lub będę zawodowo lub prywatnie związany.
A czy to nie jest przypadkiem korelacja pozorna? Czy ten spadek nie wiązał się bardziej z rewolucją światopoglądową, jaką przechodził zachodni świat niemal w tym samym czasie (przesunięcie kilkuletnie)? W Polsce też nastąpił ten spadek powołań i liczby wiernych w kościołach? Pytam, bo z grubsza się tym nie interesowałem, a jestem ciekawy.m72 pisze:To od czasów SVII notowany jest największy spadek powołań i liczby wiernych od czasów Lutra.
W Polsce też.
Lata 70-80 to ok 50-60% praktykujących. Teraz to zdaje się być ok 35-40%
Jak się dorwę do neta (teraz telefon) to postaram się dokładniejsze dane podać.
Lata 70-80 to ok 50-60% praktykujących. Teraz to zdaje się być ok 35-40%
Jak się dorwę do neta (teraz telefon) to postaram się dokładniejsze dane podać.
Informuję, że powyższa wypowiedź stanowi wyłącznie moje prywatne zdanie i nie jest dozwolonym ażeby była wiązana z nieoficjalnym lub oficjalnym stanowiskiem organizacji lub firmy, z którą byłem, jestem lub będę zawodowo lub prywatnie związany.
Tyle że trzeba brac pod uwagę że bylismy wtedy nie całkiem wolnym narodem a zawsze w takich sytuacjach jest "jak trwoga to do Boga".m72 pisze:W Polsce też.
Lata 70-80 to ok 50-60% praktykujących. Teraz to zdaje się być ok 35-40%
Jak się dorwę do neta (teraz telefon) to postaram się dokładniejsze dane podać.
Ja się z Tobą zgadzam, ale co na to stwierdzenie wierzący? I patrząc z boku czy utrata wiary w Misje Bożą Kościoła jest continuum, i każdy może sobie określić datę z która wg niego Kościół odszedł od misji?Pink pisze: Hmm, zagubieniu podstawowej misji... a czy to czasem nie stało się jakieś niecałe 2000 lat temu?![]()
Gdzie to Universum w takim razie?
I w ktorym miejscu może nastąpić proces odwrotny?
I czy to w ogóle możliwe?
Szukałem przez kilka dni opowiastki Lema, w której dokładnie opisał ten proces - bodaj w latach 60-tych. Aż prosi się cytat, bądź link, bo napisał w niej co dalej. Pewnie znajdę przypadkiem. Moim zdaniem są dwie drogi. Albo przerodzenie sie w instytucję etyczną z "daniem na luz" jeśli chodzi o aksjomaty (na co się nie zanosi, gdyż nie ma sie kto i jak za to zabrać, poza tym czym by sie to różnilo od obowiązujących systemów prawnych?). Albo pójście w mniej lub bardziej przemyslany dogmatyzm, wraz ze stopniowym oddalaniem się od rzeczywistości materialnej. Niemniej na tę chwilę koncentrując się na swoim własnym materialiźmie stoi w bolesnym rozkroku, gdyz w która strone by nie poszedl straci częśc dochodów. A im dłużej zwleka tym straci więcej. I stąd moja wróżba.Pink pisze:Faktem jest jednak, że Kościół jest nieco zagubiony (...) I proszę, Kościół - reszta świata, 0:1.
Wiesz, mi do ponownego przyjęcia jakichś nowych dogamtów w alternatywie do możliwości rozumu daleko, ale tak w ramach nudzenia z coraz większym zaciekawieniem przyglądam się Buddyzmowi.Pink pisze: Z drugiej... alternatywne wobec chrześcijaństwa "zespoły wierzeń" są nie lepsze, a chyba sporo gorsze. Więc, nie wiem
Ej tam... W Polsce aż tak źle nie było, by sie bać - to medialna papka dla mlodzieży. Mam prostsza spolecznie interpretację. Stara prawda jest taka, że nic tak nie jednoczy jak wspolny wróg. Czy to będzie Szatan, czy PZPR, PO, ZTM, masoni, czy cykliści.Rosa pisze:Tyle że trzeba brac pod uwagę że bylismy wtedy nie całkiem wolnym narodem a zawsze w takich sytuacjach jest "jak trwoga to do Boga".m72 pisze:W Polsce też.
Lata 70-80 to ok 50-60% praktykujących. Teraz to zdaje się być ok 35-40%
Jak się dorwę do neta (teraz telefon) to postaram się dokładniejsze dane podać.
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Jasssne. W stanie wojennym za butelkę octu (bo nic innego nie było) z pewnością Cię wojsko do rodziny by puściło...Szamot pisze: Ej tam... W Polsce aż tak źle nie było, by sie bać - to medialna papka dla mlodzieży.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
No i KEP postawiło na swoim.
6 stycznia wolny
6 stycznia wolny
RMF 24 pisze:To podatnicy zapłacą za wolne w święto Trzech Króli. Prezent, który dziś dali nam posłowie, wcale nie jest taki atrakcyjny - przekonuje w rozmowie z reporterką RMF FM Agnieszką Witkowicz ekonomista Rafał Antczak.
Posłowie zdecydowali wprawdzie równocześnie, że nie będzie można odbierać sobie wolnego za święta wypadające w soboty, więc do 2020 roku mamy na tej zmianie zyskać jeden dzień, ale obciążenie dla gospodarki i tak będzie duże. Nie chodzi bowiem tylko o liczbę wolnych dni. Problem polega głównie na tym, że Trzech Króli wypada zaraz po świętach Bożego Narodzenia i Nowym Roku, a to spowoduje wydłużenie tego martwego dla gospodarki okresu jeszcze o tydzień.
To wszystko sprawia, że planowanie pracy jest utrudnione, a wszystko, co jest utrudnione, jest kosztem dla gospodarki. Każdy dzień świąteczny taki "rozciągnięty" to jest dwu-, trzykrotnie większy koszt, bo powroty do pracy są trudniejsze i efektywność pracownika jest niższa - wyjaśnia Rafał Antczak
http://www.rmf24.pl/ekonomia/news-za-wo ... nId,299126
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 | 36 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
Będzie jeden mostek więcej, więc mniej będzie nadwyżkowych urlopów do wykorzystania w marcu. W Niemczech standardem jest branie wolnego od 24.12 do 06.01 (równo dwa tygodnie), tak też są układane ferie zimowe. I żyją, mają się dobrze, ba, są najlepsi na naszym kontynencie.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
Zimą?!
To ja wolalem sobie go wybrac.
1.01.2011 wypada w sobote. Na chuj mi jakis z dupy 6.01 w momencie jak odpoczalem po pracy przez swięta? I wg starych przepisow mógłbym go sobie dokleić np. do Wielkanocy, poswięcić na jakis fajny koncert, lub w dowolnym momencie w ktorym po raz kolejny mnie zamdli od kochanego ZTMiku?
To ja wolalem sobie go wybrac.
1.01.2011 wypada w sobote. Na chuj mi jakis z dupy 6.01 w momencie jak odpoczalem po pracy przez swięta? I wg starych przepisow mógłbym go sobie dokleić np. do Wielkanocy, poswięcić na jakis fajny koncert, lub w dowolnym momencie w ktorym po raz kolejny mnie zamdli od kochanego ZTMiku?
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Z tym prawem wyboru to tak niekoniecznie, bo często to pracodawcy wyznaczali dzień wolny za sobotę, w którą wypadło święto.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.