Tramwaj - przyszłość czy relikt?

Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam

Awatar użytkownika
chester
Posty: 2819
Rejestracja: 25 paź 2009, 22:07
Lokalizacja: Natolin

Post autor: chester » 30 wrz 2010, 23:29

Glonojad pisze:No, to się właśnie nazywa "analiza kosztów i korzyści społecznych", albo "analizą ekonomiczną". Otóż tak się właśnie liczy, czy "opłaca się" zbudować drogę, most czy takie tam, bo widzisz one też na siebie "nie zarabiają". Na dobrych studiach tego uczą.
Glonojad pisze:Bzdura. Istnieje coś takiego jak mechanizmy finansowe - kredyt, leasing. Można zadanie powierzyć spółce, która koszty pozyskania pieniądza weźmie na siebie, w zamian wliczając je w wozokilometr. Wyobraź sobie, że Twoje ukochane autobusy nie są przewoźnikom prywatnym kupowane z budżetu miasta, a kupują je sobie sami. Ale tak można zrobić nie tylko z autobusami.
I że Mobilis spłaca kredyt korzyściami społecznymi? Żeś się zagalopował...
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.

Awatar użytkownika
drja
Posty: 723
Rejestracja: 30 lip 2010, 11:57
Lokalizacja: z ciemnego zakamarka

Post autor: drja » 30 wrz 2010, 23:36

chester pisze:I że Mobilis spłaca kredyt korzyściami społecznymi? Żeś się zagalopował...
Ta, na to wychodzi :)
Opłacalność budowy drogę może i można tak liczyć, w końcu pieniądze idą wprost z budżetu miasta, czyli naszych podatków, czyli to, jak się mieszkańcom to zwróci, jest tu ważne.

Ale skoro, jak wiadomo TW jako TW zaciągnęło konkretny kredyt na budowę i będzie go musiało spłacić, to skądś ten konkretny szmal musi wyciągnąć, prawda? Z wirtualnych nieco zysków na redukcji kosztów czasu ich nie weźmie, no chyba że ja o czymś nie wiem i równolegle została podpisana umowa z miastem, że na mocy założeń jakiejś analizy ratusz będzie TW przelewał jakąś sumę z tego tyułu...
Jeśli nie, to niestety, ale nie możesz tych zysków zaliczać w poczet bilansu samej inwestycji. No proszę Cię. 8-(

RobertD
Posty: 22
Rejestracja: 30 wrz 2010, 15:42

Post autor: RobertD » 01 paź 2010, 0:04

Glonojad, piszesz, że "miasto płaci tramwajom tylko za wozokilometr. Ostatnio TW kupiły za własne pieniądze 186 tramwajów." Jesteś pewien, że za własne pieniądze będą spłacać kredyt i budować linię na Tarchomin? Czytam w nagłówku artykułu "Warszawa pożyczyła 928mln na nowe tramwaje". Warszawa a nie TW. To co mówisz, że tramwaje same to finansują?
A tak, żeby uściślić, co to znaczy "tylko za wozokilometr" to jest ponad pół miliarda rocznie. "Tylko". Źródło (sorry, że z innego forum): http://www.skyscrapercity.com/showthrea ... 78&page=42
To teraz tak, skoro dostają kupę kasy z budżetu, to potem mają "własne pieniądze". I to jeszcze wygląda na to, że im więcej jeżdżą kilometrów, tym "lepiej". Nie liczy się ile przewiozą pasażerów, z jaką prędkością, w jakim komforcie, jakie jest ich zadowolenie i w efekcie ile biletów kupią? Sorry, ale mam nadzieję, że się mylę, bo inaczej to jakiś pos*any system.

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36145
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 01 paź 2010, 0:09

RobertD pisze:Czytam w nagłówku artykułu "Warszawa pożyczyła 928mln na nowe tramwaje". Warszawa a nie TW.
Tramwaje Warszawskie są spółką komunalną.
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 01 paź 2010, 0:34

RobertD pisze:To teraz tak, skoro dostają kupę kasy z budżetu, to potem mają "własne pieniądze". I to jeszcze wygląda na to, że im więcej jeżdżą kilometrów, tym "lepiej".
tak samo jak autobusy.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

Awatar użytkownika
pawcio
Posty: 24773
Rejestracja: 16 gru 2005, 13:53
Lokalizacja: Os. Wilga

Post autor: pawcio » 01 paź 2010, 7:11

RobertD pisze:To teraz tak, skoro dostają kupę kasy z budżetu, to potem mają "własne pieniądze". I to jeszcze wygląda na to, że im więcej jeżdżą kilometrów, tym "lepiej". Nie liczy się ile przewiozą pasażerów, z jaką prędkością, w jakim komforcie, jakie jest ich zadowolenie i w efekcie ile biletów kupią? Sorry, ale mam nadzieję, że się mylę, bo inaczej to jakiś pos*any system.
Tramwajom jest wszystko jeżdżą jak i gdzie jeżdżą. Za dopasowanie podaży do popytu odpowiada ZTM.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem

RobertD
Posty: 22
Rejestracja: 30 wrz 2010, 15:42

Post autor: RobertD » 01 paź 2010, 10:42

Pawcio, MeWa, ale mi już na przewadze tych autobusów, czy likwidacji ZTM nie zależy. Jak odkryłem jak to jest finansowane, to się załamałem. Dobrze, że jest ZTM, bo inaczej by autobus jeździł w kółko po trasie 100km, bo chodzi o to, że zrobić więcej wozokilometrów. Ale to i tak nic, bo przecież jest jeszcze "współczynnik Kowalskiego" - opłata za wozokilometr, która wynika z "umów". W najgorszym przypadku się ją trochę zawyży. W finansowaniu spółek komunikacyjnych nigdzie nie ma żadnego związku z jakimkolwiek parametrem dotyczącym pasażerów, liczbą sprzedanych/skasowanych biletów. W każdym razie ja takiego związku nie widzę.

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36145
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 01 paź 2010, 10:44

A w jaki sposób miałby on wyglądać? :>
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

RobertD
Posty: 22
Rejestracja: 30 wrz 2010, 15:42

Post autor: RobertD » 01 paź 2010, 10:46

Poczekam aż sami spróbujecie odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36145
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 01 paź 2010, 10:50

Nie zamierzam nawet próbować.
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Awatar użytkownika
person
(geograf)
Posty: 9441
Rejestracja: 15 gru 2005, 2:45
Lokalizacja: z szafy

Post autor: person » 01 paź 2010, 11:20

RobertD pisze:Poczekam aż sami spróbujecie odpowiedzieć sobie na to pytanie.
Skoro stawiasz tezę, to należałoby ją jakoś obronić.
Najłatwiej jest powiedzieć "nie podoba mi się" i nie mieć kontrpropozycji (co może wynikać m.in. z niewiedzy, ale co tam...)

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 01 paź 2010, 13:36

RobertD pisze: W finansowaniu spółek komunikacyjnych nigdzie nie ma żadnego związku z jakimkolwiek parametrem dotyczącym pasażerów, liczbą sprzedanych/skasowanych biletów.
o matko, bo to organizator komunikacji określa, gdzie i jak mają jeździć pojazdy komunikacji mjiejskiej, co wpływa też na kasowanie biletów (i to organizator sprawdza jak te bilety są kasowane). Przewoźnicy sobie nie układają rozkładów i tras. I tu nie chodzi o zbicie iesamowitego zysku, tylko o obsłużenie pasażerów.

Mam wrażenie, że stawka za wozokilometr jest najprostszą i najpowszechniejszą w rozliceniach - odnosi się do faktycznej pracy przewozowej.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

Awatar użytkownika
chester
Posty: 2819
Rejestracja: 25 paź 2009, 22:07
Lokalizacja: Natolin

Post autor: chester » 01 paź 2010, 13:45

MeWa pisze:Mam wrażenie, że stawka za wozokilometr jest najprostszą i najpowszechniejszą w rozliceniach - odnosi się do faktycznej pracy przewozowej.
W kwestii formalnej, nazwałbym to pracą eksploatacyjną. Pracę przewozową byś określił w przewożonych jednostkach - pasażerokilometrach.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.

zzz
Posty: 1039
Rejestracja: 21 sty 2008, 22:46

Post autor: zzz » 01 paź 2010, 13:46

RobertD pisze:W finansowaniu spółek komunikacyjnych nigdzie nie ma żadnego związku z jakimkolwiek parametrem dotyczącym pasażerów, liczbą sprzedanych/skasowanych biletów.
Zalozmy przez chwile ze by zmieniono zasady i placono przewoznikom za pasazerow, ktorych przewiezli. Ilu przewoznikow zgodzilo by sie jezdzic na peryferia, gdzie autobusem jezdzi <10 osob na polkurs. Kolega chyba chce komunikacji tylko na najbardziej obleganych ciagach, a na peryferiach to ludzie maja z buta dralowac. ](*,)

Awatar użytkownika
Glonojad
Dark Lord of The Plonk
Posty: 26873
Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki

Post autor: Glonojad » 01 paź 2010, 15:38

drja pisze: Ta, na to wychodzi :)
Opłacalność budowy drogę może i można tak liczyć, w końcu pieniądze idą wprost z budżetu miasta, czyli naszych podatków, czyli to, jak się mieszkańcom to zwróci, jest tu ważne.
A skąd idą pieniądze na wozokilometry dla autobusów, tramwajów, metra i kolei?
Ale skoro, jak wiadomo TW jako TW zaciągnęło konkretny kredyt na budowę i będzie go musiało spłacić, to skądś ten konkretny szmal musi wyciągnąć, prawda?
A gdyby ZMID był spółką i sam zaciągał kredyty na budowę dróg, to czym by się to różniło? Niczym.
Z wirtualnych nieco zysków na redukcji kosztów czasu ich nie weźmie, no chyba że ja o czymś nie wiem i równolegle została podpisana umowa z miastem, że na mocy założeń jakiejś analizy ratusz będzie TW przelewał jakąś sumę z tego tyułu...
Jeśli nie, to niestety, ale nie możesz tych zysków zaliczać w poczet bilansu samej inwestycji. No proszę Cię. 8-(
Ty naprawdę nie rozumiesz materii, o której rozmawiasz. Podejmę ostatnią próbę.

Analiza ekonomiczna = analiza, czy "opłaca się" wydać publiczne pieniądze. Nieważne, którędy - czy poprzez wozokilometry dla TW, czy poprzez budżet inwestycyjny miasta - w ostatecznym rozrachunku to są te same - społeczne - pieniądze. I tą analizę stosuje się do wszystkich inwestycji transportowych, drogi, mosty, tramwaje, metro - nie ma różnicy. NIE MA RÓŻNICY. We wszystkich tych przypadkach na pieniądze przelicza się czas, zdrowie, nie raz i życie, skażenie środowiska itp. Jak inaczej porównać, czy lepiej zbudować droższą drogę z krótszym czasem przejazdu, czy tańszą, ale dłuższą?

Finansowanie, czyli źródło pokrycia kredytu, to jest coś zupełnie innego i problem polega głównie na tym, że jeśli inwestycja jest zlecona np. TW (albo Mobilisa), to koszty idą przez wozokilolmetry dla TW (czy Mobilisa), to budżet miasta obciążony jest przez te 10 do 20 lat, a nie jednorazowo przez rok czy dwa. I tutaj znowu - nie ma dokładnie żadnej różnicy między budową trasy na Tarchomin a zakupem przegubowców przez Mobilis. Jedno i drugie jest finansowane przez spółkę, a płacone przez miasto w kontrakcie wieloletnim.

Cóż, dzięki Bogu, że nie wybrałem kariery na uczelni - zdolności dydaktycznych nie mam za grosz.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.

ODPOWIEDZ