Mnie się bardzo wątpliwym bohaterstwem wydaje przekazywanie USA tajnych materiałów, które umożliwiły by skuteczniejszy atak jądrowy na Polskę. Bo przecież o to przede wszystkim chodziło.
[ Dodano: |11 Paź 2010|, 2010 12:51 ]
geograf_OSU pisze:
Zapewne zaraz napiszesz ze stan wojenny uratowal nasz kraj przed wkroczeniem wojsk rosyjskich i za to trzeba calowac stopy jaruzelowi.
Taak. Zawsze zastanawia mnie skąd się biorą tacy ludzie. Owszem ZSRR stan wojenny był na rękę z wielu powodów, m.in. ekonomicznych. Ale jeśli ktoś myśli, że bez wprowadzania stanu wojennego Rosjanie by nic nie zrobili, to się grubo myli. Oni wcale nie musieli się mobilizować i tutaj wkraczać. Przecież oni tutaj byli cały czas. W każdej chwili mogli wyjechać czołgami z baz i wjechać do centrum Warszawy. I na pojedynczych ofiarach by się nie skończyło. Mogłyby zginąć setki tysięcy ludzi. A w ostatecznym rozrachunku przecież i tak nie wygralibyśmy otwartej wojny z potęgą nuklearną. Zależnie od tego po której stronie opowiedziałoby się wojsko skończylibyśmy albo jako republika, albo wręcz jak jakaś Czeczenia, kraj kompletnie zniszczony i nadal wyniszczany konfliktami wewnętrznymi.
Niestety jak czytam takie wypowiedzi, to mam wrażenie, że historia was niczego nie nauczyła. Mieliśmy już wiele bezsensownych zrywów, jak Powstanie Warszawskie, które nie miały szans powodzenia, a prowadziły do ogromnej liczby ofiar, w ostatateczności jedynie pogarszając nasza sytuację. Takie wypowiedzi to nie patriotyzm, a pseudopatriotyzm. Patriotyzmem jest ochrona obywateli choćby kosztem układania się z wrogiem, a nie bezsensowna wojna. Poza tym nie ma też co tak wybielać Solidarności tamtego okresu, bo co prawda była dużym ruchem społecznym, ale w założeniach nie jakimś tam narodowo wyzwoleńczym, tylko typowo socjalnym, a od postulatów typu przechodzenia na emeryturę w wieku 50 lat, włos by się jeżył przywódcom nawet najbogatszych dzisiejszych krajów.
Jaruzelski na zawsze zostanie postacią kontrowersyjną, ale warto pamiętać, że w odróżnieniu od przywódców Powstania Warszawskiego, którym nie wiem za co oddajemy teraz hołd nazywając ulice ich nazwiskami, on zahamował kolejny bezensowny i beznajdziejny zryw, który kosztował by życia wielu tysięcy osób. Nie wnikam jakie intencje nim kierowały, ale z perspektywy lat widać, że była to decyzja słuszna, gdyż już po kilku latach mogliśmy cieszyć się wolną Polską bez rozlewu krwi i m.in. dlatego dzisiaj pozytywnie tę decyzję ocena większość Polaków.