Nie wiem, co tu ma do rzeczy granica i czyste sumienie. Sprawa jest prosta: należy przewieźć wszystkich chętnych w szczycie, to przede wszystkim. Pozostałe środki należy przeznaczyć na międzyszczyt, wieczór, DS itp., przy czym im więcej tych środków, tym lepiej, ale to zależy bezpośrednio od ogólnej sumy.
Odnoszę wrażenie że tutaj nawiązujesz chciał nie chciał do mojej koncepcji puszczania autobusów na zasadzie "cost effective" konkretnej linii - tzn. postępujemy rynkowo i wzmacniamy najbardziej obciążone/rentowne połączenia natomiast na "między-szczyt" zostawiamy takie środki jakie nam się uchowają. Chyba zaczynasz działać "rynkowo"
Toteż kasy trzeba tyle, by nie była tylko szczytowa.
A skąd tę kasę weźmiesz Bastianie? Bo chyba nie z budżetu kosztem większego deficytu?
A odnosząc się do artykułu to trochę śmieszą mnie naiwne życzenia panów z ZTM-u głoszących że odchodzenie od samochodu będzie trendem stałym. Ja jestem skłonny powiedzieć że to postęp raczej tymczasowy zważywszy na fakt trwających obecnie remontów i budów toteż jak ruszy "trasa północna", "zachodnia obwodnica", skończy się remont na Żeraniu i przebudowa paru ważnych węzłów - jak choćby Łopuszańska - to samochody wrócą na szlaki - tym bardziej że coraz głośniej o podwyżkach cen biletów "maskomu" a biznes WRESZCIE zaczął migrować na obrzeża miasta.
No i jeszcze jedna sprawa. Generalnie rzecz biorąc zbyt daleko rozbudowany transport miejski będzie działał przeciwko sobie - przy większej ilości linii stają się one mniej rentowne bo ruch się rozprasza a koszty rosną - dlatego między innymi ciągle upominam wszystkich że przy planowaniu tras autobusów powinno się brać pod uwagę nie tylko wygodę użytkownika ale i opłacalność systemu - tak w gwoli tematu 508

.