No fakt, w Wawrze poprzednio stanowczo nie należało przeprowadzać konsultacji
Ale niestety tu jest trudniej gadać niż z wysoką zabudową. Każdy gdzieś przy jakimś odcinku ma swoją posesję, więc żadnych parszywych autobusów nie chce, a tych, które kursują nie odda nawet jeśli są muchowozami a on jeździ autem, bo z peryferiów wysyła dzieci do szkoły. A ile mnie ludzie tam nawyklinali, jak próbowałem coś przetłumaczyć, to moje.
A jak brakuje argumentów komunikacyjnych, to zostaje wyciągnięta mapa z planem miejscowego rurociągu, który musi być stale przebudowywany, by przewodził mieszkańcom dzielnicy coraz lepiej wodę.
Przed dwoma laty nie dało się poważnie dyskutować, czy teraz się da - wątpię. To są czystko klientelskie układy, a ludzie byli chyba wytrenowani na spotkaniu, na które zostałem zaproszony w dawaniu tych samych bzdurnych odpowiedzi, w dodatku przerywając co chwila w stylu "nieprawda, ja tu mieszkałem przed wojną".
Chylę czoła przed Krzyśkiem za tę robotę, którą włożył w usprawnianie komunikacji w Wawrze, ale sam zwątpiłem, choć długo w tej dzielnicy mieszkałem.