Koniec najbardziej zakręconej trasy w Warszawie
Jarosław Osowski
2011-03-01, ostatnia aktualizacja 2011-02-28 19:28
Pół Warszawy zwiedzały autobusy 107: półtorej godziny jazdy od Muranowa po Ursynów i aż 54 przystanki po drodze. Najbardziej zakręcona trasa w mieście od 1 marca krótsza i prostsza.
W nieutulonym żalu linię 107 żegnają mieszkańcy Górnego Mokotowa, Służewca, Służewa i Ursynowa. Zarząd Transportu Miejskiego przekonuje jednak, że na tym odcinku, gdzie autobusy co chwila skręcały to w prawo, to w lewo, jeździło niewielu pasażerów. Być może byli wśród nich turyści, którym tę właśnie trasę nasi redakcyjni koledzy polecali w przewodniku "Zrób to w Warszawie" jako dobry sposób na odwiedzenie wielu różniących się od siebie zakątków miasta.
Jak wynika ze strony Trasbus.com, ze wszystkimi zmianami w historii stołecznej komunikacji, linia 107 istnieje od 1948 r. - wtedy jako następczyni linii G od pl. Trzech Krzyży w dół przez Książęcą, Rozbrat, Myśliwiecką i Czerniakowską do pl. Bernardyńskiego. Mniej więcej tym odcinkiem jeździ do dziś, choć przez 63 lata jej trasa zdążyła się zmienić aż 29 razy (nie licząc tymczasowych objazdów). Np. w 1953 r. "po interwencjach prasowych" autobusy 107 zawitały na Krakowskim Przedmieściu do pl. Zamkowego. Dwa lata później trasę przedłużono na drugim końcu do Wilanowa "zgodnie z wnioskami pasażerów złożonymi w czasie akcji wyborczej do rad narodowych".
Trasa "balonowa"
Z biegiem lat 107 meandrowała, wchłaniając kolejne mokotowskie linie: 120, 125, 179 czy 112. Połączenie z tą ostatnią spowodowane likwidacją pętli u zbiegu ul. Odyńca i Wołoskiej skończyło się istnym kuriozum - nowa trasa 107 nazwana przez ówczesne MZK „balonową” stała się tak skomplikowana, że gubili się na niej nawet kierowcy. Wszystko dlatego, że w drodze między pl. Piłsudskiego a Nowolipkami i z powrotem (przez Powiśle i Mokotów) sto siódemka aż czterokrotnie zahaczała o pl. Trzech Krzyży. „Jeden z kierowców zwierzył się »Gazecie «, że gdy się zamyśli, to zupełnie traci orientację i zapomina, czy powinien skręcić w Książęcą czy w Al. Ujazdowskie. Na każdym przystanku kilku pasażerów dopytuje się, dokąd »ten 107” jedzie. Niektórzy są święcie przekonani, że dwie linie mają ten sam numer. Inni twierdzą, że 107 pojawia się wszędzie” - opisywaliśmy wiosną 1992 r.
Ten absurd urzędnicy wyeliminowali po kilku miesiącach, ale jeszcze rok później czytelniczka M.B. tak wygrażała w liście do "Gazety", który dziś dedykujemy zwolennikom długich tras bez przesiadek: "Czasem czeka się godzinę. Przeklęty autobus 107! Diabelski. Lawiruje jak pijany we mgle. Na okrągło się spóźnia. Jeździ co godzinę, cholera! Dojdzie kiedyś do głodówki protestacyjnej na pl. Trzech Krzyży pasażerów tej nieszczęsnej linii".
Najwięcej gapowiczów
W czasach największego "zakręcenia" linia 107 była niechlubną bohaterką naszej popularnej wśród czytelników rubryki "Jak kursują". Oto relacja reportera "wk" z przystanku Chełmska 02, rok 1991: "Najgorzej kursowały autobusy 107 i 141 - pierwszy z nich spóźniał się za każdym razem od pięciu do dziewięciu minut". W 1990 r. kontrolerzy Miejskich Zakładów Komunikacyjnych wymieniali 107 wśród linii, którymi pasażerowie najczęściej jeżdżą na gapę (oprócz 175, 144 i M).
Czasy się zmieniały i najbardziej skomplikowaną trasę ZTM powierzył prywatnej spółce Mobilis. Na pętli Esperanto, gdzie 107 dotarło po 21. zmianie, kierowcy z zazdrością patrzyli na wychodki dostępne tylko dla kolegów z Miejskich Zakładów Autobusowych. Panowie za potrzebą chodzili pod płot, panie, które często można spotkać za kierownicą autobusów 107, musiały wytrzymać do drugiego końca trasy, gdzie na pętli Ursynów Północny mogły korzystać z toalety na stacji benzynowej.
W 2007 r. w 107 zastaliśmy też pierwszego czarnoskórego warszawskiego kierowcę Mohameda Baha z Sierra Leone. "Jestem naprawdę szczęśliwy, bo robię to, co lubię" - cieszył się z nowej pracy. Podkreślał, że na najbardziej krętej linii w mieście nie zgubił się ani razu.
Przypominamy więc wszystkim pasażerom sto siódemki: od dzisiaj wasz autobus już tak bardzo nie kręci: jeździcie tylko między ul. Esperanto a Stegnami.
