Bilety, kontrole, taryfa
Moderator: JacekM
Naturalnie, że trzeba udokumentować, że orzeczenie dotyczy pasażera a przejazd okresu tam określonego. Technicznie jest to kartka formatu A4 z pieczątką lekarza. Wystarczy mieć ze sobą jej ksero i dowód (tożsamości), i to wystarczy do korzystania z ulgi, że tak dopytam, bo taryfa nic nie mówi o oryginale.
Ja mam do pytanie do kontrolerów biletów udzielających się na tym forum. Czy jak kontrolujecie pasażerów w wieku ~65-70 to zdarzają się awantury z nimi, że oni jeżdżą za darmo i nie chcą przyjąć mandatu za brak biletu? Jak rozwiązujecie takie problemy?
Takie pytania nasunęły mi się po przejażdżce dziś 409...
Takie pytania nasunęły mi się po przejażdżce dziś 409...
Nieprzyjęcie wezwania do zapłaty, niepodpisanie go nie zwalnia pasażera z odpowiedzialności za przejazd bez ważnego biletu. Kwity zabieramy ze sobą, a po 2 tygodniach rusza windykacja należności, podobno w trybie przyspieszonym. ZTM jest jak urząd: wiek nie ma tu nic do znaczenia, kwit jest kwit i rozliczyć trzeba wezwanie wystawione na 9 i 90 latka.
O ile jest to dosyć trudna grupa gapowiczów, to na szczęście dosyć nieliczna - starsi ludzie z reguły wiedzą, że muszą kupować bilety i za nie płacić, zwłaszcza, że pomiędzy 65 a 70 rokiem życia bilet kosztuje ich zaledwie 40 zł za cały rok. Gorzej, jak się przeterminuje, karta będzie nieczytelna, czy zaistnieje jakakolwiek inna sytuacja wymagająca interwencji w POPie - seniorzy podchodzą do każdego kwita bardzo emocjonalnie, pretensjonalnie. Jest chyba coś na rzeczy, bo zawsze w takich sytuacjach słyszę odwoływanie się do różnicy wieku między mną a nimi. Poza tym wiadomo: "szczyle i bandyty", "chcą zarobić na biednych uczciwych emerytach" oraz (ostatnio zasłyszane) "jaki Tusk takie esbeckie kanary"
... Niedalej jak wczoraj zostałem wyzwany od Judaszów, bo "ludziom spokojnie do kościoła w Wielki Piątek nie dadzą jechać".
Niemniej jednak często trafiają się bardzo miłe i wyrozumiałe osoby. Bycie kanarem = ryzyko podrywania przez starsze panie, zwłaszcza jak podróżują całą watahą
O ile jest to dosyć trudna grupa gapowiczów, to na szczęście dosyć nieliczna - starsi ludzie z reguły wiedzą, że muszą kupować bilety i za nie płacić, zwłaszcza, że pomiędzy 65 a 70 rokiem życia bilet kosztuje ich zaledwie 40 zł za cały rok. Gorzej, jak się przeterminuje, karta będzie nieczytelna, czy zaistnieje jakakolwiek inna sytuacja wymagająca interwencji w POPie - seniorzy podchodzą do każdego kwita bardzo emocjonalnie, pretensjonalnie. Jest chyba coś na rzeczy, bo zawsze w takich sytuacjach słyszę odwoływanie się do różnicy wieku między mną a nimi. Poza tym wiadomo: "szczyle i bandyty", "chcą zarobić na biednych uczciwych emerytach" oraz (ostatnio zasłyszane) "jaki Tusk takie esbeckie kanary"
Niemniej jednak często trafiają się bardzo miłe i wyrozumiałe osoby. Bycie kanarem = ryzyko podrywania przez starsze panie, zwłaszcza jak podróżują całą watahą
--
Oko za oko, kwit za dowód.
Oko za oko, kwit za dowód.
Ja mam pytanie z innej beczki, ale tez do kontrolerow. Zazwyczaj wracam nocnymi z roboty i ostatnio bylem zdarzenia po fakcie kontroli biletow.
Facet nie mial biletu i kontroler go spisywal z dowodu tutaj wszystko jasne.
Nastepnie byla taka wymiana zdan:
Facet(F): Moge dostac moj dowod?
Kontroler(K): Przyjmuje pan mandat?
F: Nie
K: To dowod zatrzymuje
F: Moge prosic o panski nr. (tutaj jasne, ze chodzilo o sluzbowy).
K: Nie. Przyjmuje pan mandat?
F: Skoro wyrwal mi pan dowod to poprosze o panski nr.
I mniej wiecej jeszcze z 2 min sie o to spierali.
I teraz pytanie, a raczej dwa.
1. Czy kontroler moze zatrzymac dowod osobisty i na jakiej podstawie.
2. Czy kontroler moze nie podac swojego nr. sluzbowego?
Facet nie mial biletu i kontroler go spisywal z dowodu tutaj wszystko jasne.
Nastepnie byla taka wymiana zdan:
Facet(F): Moge dostac moj dowod?
Kontroler(K): Przyjmuje pan mandat?
F: Nie
K: To dowod zatrzymuje
F: Moge prosic o panski nr. (tutaj jasne, ze chodzilo o sluzbowy).
K: Nie. Przyjmuje pan mandat?
F: Skoro wyrwal mi pan dowod to poprosze o panski nr.
I mniej wiecej jeszcze z 2 min sie o to spierali.
I teraz pytanie, a raczej dwa.
1. Czy kontroler moze zatrzymac dowod osobisty i na jakiej podstawie.
2. Czy kontroler moze nie podac swojego nr. sluzbowego?
Dzięki za wyjaśnienie.elijah pisze:Nieprzyjęcie wezwania do zapłaty, niepodpisanie go nie zwalnia pasażera z odpowiedzialności za przejazd bez ważnego biletu. Kwity zabieramy ze sobą, a po 2 tygodniach rusza windykacja należności, podobno w trybie przyspieszonym. ZTM jest jak urząd: wiek nie ma tu nic do znaczenia, kwit jest kwit i rozliczyć trzeba wezwanie wystawione na 9 i 90 latka.
O ile jest to dosyć trudna grupa gapowiczów, to na szczęście dosyć nieliczna - starsi ludzie z reguły wiedzą, że muszą kupować bilety i za nie płacić, zwłaszcza, że pomiędzy 65 a 70 rokiem życia bilet kosztuje ich zaledwie 40 zł za cały rok. Gorzej, jak się przeterminuje, karta będzie nieczytelna, czy zaistnieje jakakolwiek inna sytuacja wymagająca interwencji w POPie - seniorzy podchodzą do każdego kwita bardzo emocjonalnie, pretensjonalnie. Jest chyba coś na rzeczy, bo zawsze w takich sytuacjach słyszę odwoływanie się do różnicy wieku między mną a nimi. Poza tym wiadomo: "szczyle i bandyty", "chcą zarobić na biednych uczciwych emerytach" oraz (ostatnio zasłyszane) "jaki Tusk takie esbeckie kanary"... Niedalej jak wczoraj zostałem wyzwany od Judaszów, bo "ludziom spokojnie do kościoła w Wielki Piątek nie dadzą jechać".
Niemniej jednak często trafiają się bardzo miłe i wyrozumiałe osoby. Bycie kanarem = ryzyko podrywania przez starsze panie, zwłaszcza jak podróżują całą watahą
Nie znam podstawy prawnej (ani żadnej logicznej przyczyny) dla której kontroler zatrzymał dowód po wypisaniu kwita, którego pasażer nie chciał podpisać.
[edit]
Chyba że... chodzi o zatrzymanie dokumentu, wobec którego zachodzi podejżenie sfałszowania lub przerobienia, ale to tylko w przypadku, gdy pasażer pokazuje dowód jako uprawniający do bezpłatnego przejazdu (np. z rocznika 1948 wydrapał sobie z "8" kreseczkę aby wyszło "8" etc.). W teorii możliwe, w praktyce... no dobra, nie takie rzeczy ludzie potrafią wymyślić...
Tak czy inaczej, zachowanie kontrolera nie było typowe.
Numer jest na legitymacji oraz na wezwaniu, które odbiera pasażer. Z praktyki jednak wiem, że ludzie wierzą tylko legitymacji.
[edit]
Chyba że... chodzi o zatrzymanie dokumentu, wobec którego zachodzi podejżenie sfałszowania lub przerobienia, ale to tylko w przypadku, gdy pasażer pokazuje dowód jako uprawniający do bezpłatnego przejazdu (np. z rocznika 1948 wydrapał sobie z "8" kreseczkę aby wyszło "8" etc.). W teorii możliwe, w praktyce... no dobra, nie takie rzeczy ludzie potrafią wymyślić...
Kod: Zaznacz cały
§ 24
1. W razie uzasadnionego podejrzenia, że bilet albo dokument uprawniający do przejazdu bezpłatnego lub ulgowego jest podrobiony lub przerobiony, albo używany przez osobę do której on nie należy lub nieuprawnioną, kontroler biletów ma prawo zatrzymać bilet lub dokument za pokwitowaniem.
Numer jest na legitymacji oraz na wezwaniu, które odbiera pasażer. Z praktyki jednak wiem, że ludzie wierzą tylko legitymacji.
--
Oko za oko, kwit za dowód.
Oko za oko, kwit za dowód.
- klarowny jan
- Posty: 156
- Rejestracja: 14 lip 2008, 15:36
Co to znaczy 'zawiesza się'? Młodzieży pozwala się jeździć na gapę, czy jak?
A przy okazji:
Art. 33. Dowodu osobistego nie wolno zatrzymywać, z wyjątkiem przypadków określonych w ustawie.
Art. 55. 1. Kto:
2) zatrzymuje cudzy dowód osobisty,
podlega karze ograniczenia wolności do 1 miesiąca albo karze grzywny.
A przy okazji:
Art. 33. Dowodu osobistego nie wolno zatrzymywać, z wyjątkiem przypadków określonych w ustawie.
Art. 55. 1. Kto:
2) zatrzymuje cudzy dowód osobisty,
podlega karze ograniczenia wolności do 1 miesiąca albo karze grzywny.
przez zawieszanie rozumiem to, ze ponizej 16 roku zycia nie masz wlasnosci prawnej do zadnej rzeczy i nie bylo by na czym windykacji przeprowadzic
moge sie mylic oczywiscie 
a co do kontrolera to nie wiem dokladnie o co chodzilo, bo wsiadlem jak juz wypisywal kwit wiec uslyszalem tylko juz rozmowe po fakcie, a i gosc bilet kasowal jak wsiadalem
a co do kontrolera to nie wiem dokladnie o co chodzilo, bo wsiadlem jak juz wypisywal kwit wiec uslyszalem tylko juz rozmowe po fakcie, a i gosc bilet kasowal jak wsiadalem
Nie wiem, jak to dokładnie jest w życiu dostałem 4 mandaty za jazdę bez biletu z czego jeden zapłaciłem. Pozostałe 3 wylądowały w koszu na śmieci zaraz po wyjściu z autobusu, po czym tylko dwa razy przyszło mi powiadomienie o zaległej zapłacie mandatu i od pewnego czasu cisza w eterze.MichalJ pisze:Co to znaczy 'zawiesza się'? Młodzieży pozwala się jeździć na gapę, czy jak?
Kontroler biletów nie ma prawa wziąć żadnej twojej rzeczy prywatnej. A już na pewno nie bokserkiprimoż pisze:Zawsze można zarekwirować koszule, bokserki, skarpetki etc.