elijah pisze: Gdzie, w którym regulaminie w Polsce i na świecie jest pisemna gwarancja na dotarcie na dany przystanek o określonym czasie?
Na rozkładzie jazdy. Zauważyłeś gdzieś na warszawskich rozkładach adnotację, że one są orientacyjne, a w rzeczywistości autobus może jechać inaczej?
elijah pisze: Jeśli ktoś nie wyczuwa tej subtelnej różnicy między realnymi możliwościami komunikacyjnymi dwumilionowego miasta a sprzedażą telewizorów to przykro mi, nie funkcjonuje poprawnie w dzisiejszym świecie.
Ja jak najbardziej zauważam tę różnicę. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie da się precyzyjnie zaplanować czasu przejazdu pojazdu w godzinach szczytu. Ale skoro nie są w stanie uczynić tego profesjonaliści (czyli osoby zajmujące się tym zawodowo), to tym bardziej nie można wymagać tego od pasażera. Jesli ja widzę w rozkładzie, że autobus z punktu A do punktu B poza szczytem jedzie 10 minut, a w szczycie 18, to mam prawo zakładać, ze ktoś, kto układał rozkład, uwzględnił występujące zwykle w mieście utrudnienia w ruchu.
Jestem dość silnie przekonany, ze gdybym z powodu opóźnienia autobusu przekroczył czas ważności biletu i odwołał się do sądu od opłaty dodatkowej, to bym wygrał. Problem w tym, że to są tak drobne kwoty, ze nikt z tym po sądach nie biega. A szkoda, bo sprawa jest ciekawa, a opłaty dodatkowe od pasażerów, których ZTM zamiast wieźć 15 minut - wiózł 25, to są zapewne setki tysięcy złotych rocznie.
Ale jest tez druga strona medalu - organizator nie ponosi konsekwencji za zdarzenia, które działy się bez jego winy...czyli jeśli kierowca się spóźni celowo to już możemy domagać się reklamacji, ale jeśli spóźni się przez korki to już nie.
Jeśli 195 kurs z pl. Trzech Krzyży o 16.19 jest na Ursynowie opóźniony codziennie po ok. 8-12 minut, to to nie jest zdarzenie, za które organizator nie ponosi konsekwencji, gdyż organizator mógł je przewidzieć, tym bardziej, ze wymagamy od niego większej staranności niż od pasażera (taki jest standard prawa cywilnego - zawsze "należyta staranność" profesjonalisty stoi na znacząco wyższym poziomie niż "należyta staranność" zwykłego człowieka, zwłaszcza konsumenta). Okolicznością, której organizator nie może przewidzieć, jest np. wypadek, nagły atak zimy, awaria urządzeń infrastruktury technicznej (trzeba zamknąć dwa pasy ruchu z trzech, bo zapadła się studzienka) itp.
Przedłużenie czasu ważności biletu o wartość opóźnienia pozwala wyeliminować tego rodzaju wątpliwości, usuwają jednocześnie mało uczciwą zasadę, ze za niewłaściwie wykonaną (z jakichkolwiek przyczyn) usługę należy zapłacić więcej, niż za usługę wykonaną zgodnie z ofertą.