Skoro zajęcie miejsca w pojeździe jest równoznaczne z zawarciem umowy przewozu, to czym z punktu widzenia prawa konsumenckiego jest zakup biletu? Przedpłatą?Paweł D. pisze: Zawarcie umowy następuje poprzez wejście do pojazdu/strefy metra. I ten moment ma zasadnicze znaczenie. Kupno biletu w przedsprzedaży można traktować jako wyrażenie woli zawarcia umowy na przewóz bez szczegółowego jej określenia.
Bilety, kontrole, taryfa
Moderator: JacekM
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
a czym jest kupno znaczków? Jak PP podniesie taryfę, to nie nakleisz tańszego znaczka z niższym nominałemPiottr pisze:Skoro zajęcie miejsca w pojeździe jest równoznaczne z zawarciem umowy przewozu, to czym z punktu widzenia prawa konsumenckiego jest zakup biletu? Przedpłatą?Paweł D. pisze: Zawarcie umowy następuje poprzez wejście do pojazdu/strefy metra. I ten moment ma zasadnicze znaczenie. Kupno biletu w przedsprzedaży można traktować jako wyrażenie woli zawarcia umowy na przewóz bez szczegółowego jej określenia.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Powiedziałbym, ze bilet jest dowodem zapłaty za usługę (czyli pokwitowaniem).Piottr pisze: to czym z punktu widzenia prawa konsumenckiego jest zakup biletu?
W zasadzie powinno być tak, ze skoro umowa zostaje zawarta z chwilą wejścia do pojazdu, to dopiero wtedy powstaje obowiązek zapłaty. I tak właśnie jest. Tyle że płacenie pieniędzmi przez każdego pasażera przy wsiadaniu do pojazdu byłoby skrajnie niewygodne tak dla pasażerów, jak i dla przewoźnika (organizatora komunikacji). Dlatego wymyślono płacenie z góry w postaci biletu możliwego do wykorzystania w dowolnym momencie.
Jako ze obowiązek zapłaty powstaje z chwilą zawarcia umowy (czyli wejścia do pojazdu), to pasażera obowiązuje stawka z chwili zawierania umowy, a nie kupowania biletu.
http://www.gazetaecho.pl/?twarde-prawo-ale-prawo_57202![]()
Twarde prawo, ale prawo
![]()
Dura lex, sed lex - mówi stara rzymska prawnicza maksyma. Twarde prawo, ale prawo... i trzeba go przestrzegać. Jeśli więc korzystasz z biletu ulgowego, musisz mieć przy sobie dokument uprawniający do zniżki - boleśnie przekonała się o tym pani Magda, mieszkanka Legionowa.
Tej starorzymskiej zasady twardo trzymają się kontrolerzy biletów w autobusach linii L9 obsługiwanej przez PKS. Czy dziecko w wieku szkolnym ma uprawienia do zniżki? Jak najbardziej, ale tylko w przypadku posiadania przy sobie legitymacji.
Brak legitymacji
Siedemnastoletnia Julita wracała po zajęciach ze szkoły do domu. W pewnym momencie do autobusu linii L9 weszło trzech kontrolerów. Julita miała bilet, więc niczego się nie obawiała. Gdy podszedł do niej kontroler, zażądał od niej legitymacji szkolnej. Zdziwiła się, ale grzecznie zaczęła szukać dokumentu. Niestety nie miała go przy sobie. Dostała mandat - taki jak w przypadku jazdy na gapę.
- Przepisy mówią, że pasażer, który podróżuje na podstawie biletu ulgowego, musi posiadać dokument uprawniający do zniżki - mówi krótko pracownik Firmy Ewela, która zajmuje się kontrolą biletów w tej legionowskiej linii autobusowej. Twierdzi, że nie pomogą tu tłumaczenia, że przecież widać, że jest to dziecko, które jeszcze się uczy, bo ma przy sobie książki i zeszyty szkolne. - Pasażerowie muszą przestrzegać zapisów prawa, tak samo i my musimy się ich sztywno trzymać. Jazda z biletem ulgowym bez dokumentu potwierdzającego uprawnienia do zniżki jest równoznaczna z jazdą z nieważnym biletem - dodaje.
Spiszą cię w autobusie
Dziecko naszej czytelniczki nie stawiało oporów podczas kontroli i nie zachowywało się agresywnie wobec kontrolerów. Grzecznie oddała im jedyny dokument tożsamości, jaki miała przy sobie, czyli tymczasowy dowód osobisty, by kontrolerzy mogli spisać jej dane. Zdziwiła się jednak, że panowie nie pozwolili jej wysiąść na przystanku docelowym, a wywieźli kilka przystanków dalej. - Nie mając pieniędzy na wykupienie biletu, musiała pieszo wracać spory kawałek drogi - mówi pani Magda, mama Julity. - Całe szczęście był to w środek dnia, bo po zmroku nie byłoby to zbyt bezpieczne - dodaje.
Pracownik firmy Elwa tłumaczy, że takie zachowanie jest zgodne z nowymi przepisami prawa przewozowego i wewnętrznymi zaleceniami firmy. - Ze względów bezpieczeństwa kontrolerom wydano zalecenie, by wszelkich formalności związanych z wypisaniem wezwania do zapłaty dokonywali w pojeździe - dodaje.
Do notariusza!
Czytelniczka była zbulwersowana sytuacją, że odwołanie od mandatu musi złożyć w... Piasecznie. - I to tylko w środy w godz. 15.00-16.00 - to jakaś kpina! Taką informację przeczytałam na mandacie - mówi pani Magda. - W opisywanym przypadku podróżny nie będzie musiał zapłacić całej kwoty mandatu, pod warunkiem, że w ciągu siedmiu dni złoży odwołanie na piśmie. Nie trzeba osobiście fatygować się do Piaseczna - mówi pracownik firmy Elwa. - Wszystkie dokumenty wyjaśniające muszą być wysłane listem poleconym w nieprzekraczalnym terminie siedmiu dni - decyduje tu data stempla pocztowego. Kserokopie dokumentów uprawniających do zniżki muszą być potwierdzone notarialnie, lub przez organ je wystawiający - dodaje.
Niezwykle wygodne rozwiązanie. Dura lex, sed lex - prawo twarde, ale musimy go przestrzegać.
102,105,109,115,157,183,500,514,N21,N24,N63,N71,723,731,736,L-9,L10,L11,S2,S3,S9,RL,R2,R9
Zaraz, jest coś takiego że jak osoba która dostała mandat bo nie miała dokumentu przedstawiającego że ma prawo do korzystania ze zniżki na bilet - a sam bilet tylko miała a ma zniżkę na bilety ulgowe - uczeń student emeryt itp. To jeżeli zgłosi się do głównej siedziby tzn ZTM z ważnym dokumentem umożliwiającym jazdę na bilecie ulgowym to nie płaci całego mandatu tylko chyba 15 zł.
Tak BTW to prawidłowy autobus wybrali sobie do artykułu
Tak BTW to prawidłowy autobus wybrali sobie do artykułu