ZTM od kulis
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
A czytałeś co napisałemBernard pisze:Była też coś mowa o nowym rzeczniku ratusza.
Tak, Ruta wspominał że jeżeli Krajnow jeszcze będzie ich rzecznikiem (chciał chyba dokończyć że za tą wpadkę z zamknięciem pętli Dw.Centralny), Laudowicz podchwyciła temat i zaczęła go wypytywać dalej, on zaczął kręcić że w Ratuszu się zwolniło miejsce, a na koniec powiedział że żartował.

- humptyangel
- Posty: 554
- Rejestracja: 14 lip 2007, 18:48
- Lokalizacja: Pruszków
- Kontakt:
No przecież rzecznik Andryszczyk niedługo ma skończyć przygodę z rzecznikowaniem.
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu jego napisania:)
SISKOM - Stowarzyszenie Integracji Stołecznej Komunikacji
SISKOM - Stowarzyszenie Integracji Stołecznej Komunikacji
Myślę, że to miejsce jest już od dawna obstawione.Bernard pisze:Była też coś mowa o nowym rzeczniku ratusza.
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
Nie wiem czy pasuje to do tego tematu lub "Co nas wkurza ze strony kierowcy lub motorniczego", dlatego przedstawiam to tutaj. Jeżeli moderatorzy uznają że to tam pasuje lub do innego tematu to proszę o przeniesięcie
KLIK
KLIK
Dwa dni z pracy kierowcy miejskiego autobusu
Ciężka praca na zmiany, a także w święta czy weekendy, scysje z pasażerami i kierowcami samochodów to codzienność - tak Magdalena opisuje pracę kierowcy miejskiego autobusu w Warszawie. Nawiązuje do oskarżeń internautów, którzy przewoźnikom często zarzucają brak kultury i poszanowania przepisów, oraz piątkowej informacji o pobiciu kierowcy w Markach.
Ostatnia dyskusja o kierowcach miejskich autobusów rozgorzała kilka dni temu, kiedy umieściliśmy filmik pokazujący, jak jeden z nich przejeżdża przez skrzyżowanie na czerwonym świetle. Ruszyła fala krytyki. Chamstwo, niekompetencja, łamanie przepisów - to tylko niektóre z zarzutów internautów.
Ponownie rozgorzała, kiedy w piątek policja powiadomiła o zatrzymaniu trzech chuliganów, którzy pobili kierowcę autobusu w Markach. Tym razem forumowicze domagali się kary dla wyrostków.
Wtedy pojawił się artykuł Magdaleny. - Jak już kilkakrotnie pisałam, jestem żoną kierowcy autobusu MZA z Warszawy. Mój Mąż jest kierowcą z zajezdni R-3 "Ostrobramska". Chciałabym za pośrednictwem portalu TVN Warszawa przedstawić Wam 2 dni pracy z życia mojego Męża - napisała. I opowiedziała, jak wygląda zmianowy tryb jego pracy.
- Nie jest to łatwa praca. Odpowiedzialna, stresująca, nerwowa. Jest mało płatna, wbrew temu, co większość sądzi i twierdzi - tłumaczy. - Rzadko kiedy zdarza się, by Mąż wrócił z pracy i nie był zmęczony "scysjami" z pasażerami czy innymi użytkownikami dróg - dodaje i wyjaśnia, jak duża odpowiedzialność za pasażerów na nim ciąży.
Nawiązuje też do trudnych sytuacji w trasie. - Niebezpieczne sytuacje zdarzają się często - pisze na swoim profilu. I dodaje: Dla mnie Pracownicy Komunikacji Miejskiej to elita. Nie zawsze są mili, ale pasażerowie też niepozostają dłużni.
Przeczytaj cały artykuł internautki:Dwa dni z pracy kierowcy MZA i nie tylko.
Jak już kilkakrotnie pisałam jestem żoną kierowcy autobusu MZA z Warszawy. Mój Mąż jest kierowcą z zajezdni R-3 "Ostrobramska". Chciałabym za pośrednictwem portalu TVN Warszawa, przedstawić Wam 2 dni pracy z życia mojego Męża. Dlaczego dwa?, ponieważ mój Mąż pracuje na zmiany jak większość zatrudnionych. Zmiana "A", czyli ranki i zmiana "B" czyli popołudnia. Pomijam linie, gdzie są trzy zmiany.
Najwcześniejszy wyjazd na linię dzienną z "Ostrobramskiej" jest 03:29. Najpóźniejszy zjazd na tę zajezdnię jest 01:31.
Średnio wyjazdy na linie całodzienne zaczynają się w okolicy 4 nad ranem. Zmiany trwają różnie od 8 do prawie 10 godzin. Od miejsca zamieszkania do pracy Mąż ma 20 minut jazdy samochodem. Przy założeniu, że ma wyjazd około 4 nad ranem, wieczorem kładzie się spać najpóźniej o 22 godzinie, natomiast wstaje o 2 w nocy. Zjada pierwsze śniadanie i wychodzi. Tak by na zakładzie być latem pół godziny przed wyjazdem, a zimą nawet godzinę wcześniej. Z czego tylko 15 minut przed wyjazdem jest płatne w ramach przygotowania wozu do jazdy. Po pracy w domu jest około 15-16 godziny. Wszystko zależy od tego gdzie jest zmiana. Generalnie po pracy Mąż zjada obiad i kładzie się by wypocząć.
Zmiany popołudniowe są nie wiele lepsze. Średnio zaczynają się około 14 a kończą w okolicy północy. Kierowcy pracujący na zmianę "B" w zależności od miejsca zamieszkania i zmiany średnio dwie godziny wcześniej wychodzą z domu by zdążyć spokojnie dojechać. Wieczorem do czasu zjazdu wozu z linii na zajezdnie jest doliczanych płatnych 20 minut. Te 20 minut to czas aby zatankować autobus, przejechać przez kanał OC + myjnia. Bardzo często się zdarza, że 20 minut to za mało. Kierowcy wieczorem na zrobienie OC potrafią stać w kolejce i po 40 minut. Około 1-2 w nocy są w domu. Szybkie mycie i spać. Mój Mąż śpi do mniej więcej 8-9 godziny. Zjada śniadanie. Czasem uda nam się coś załatwić. Obiad i ... do pracy. Tak naprawdę czas dla siebie i na pozałatwianie spraw mamy w wolnym dniu od pracy w tygodniu i co drugi weekend (wtedy ma wolne).
Czasem z grafiku Mąż dostaje dodatek. Niektóre trwają 2 godziny, ale są i takie po 6 godzin. Kilka z dodatków zmiany "B" na "Ostrobramskiej" ma zjazdy późniejsze niż nie jedna całodzienna brygada. Kierowcy jeżdżący na stałe na dodatkach, są w pracy dwa razy dziennie. Rano jak i popołudniu. Oni mają wolne weekendy i 2-3 godziny w ciągu każdego dnia.
Nie jest to łatwa praca. Odpowiedzialna, stresująca, nerwowa. Jest mało płatna, wbrew temu co większość sądzi i twierdzi. Pracownicy Komunikacji Miejskiej pracują w ruchu ciągłym. Nie mają wolnego w Święta, Sylwestra czy Nowy Rok. Jeżeli z grafiku wypada zmiana, rzadko jest możliwość zamiany. Ich praca wygląda na przyjemną i prostą zza kabiny. Rzadko kiedy zdarza się by Mąż wrócił z pracy nie zmęczony "scysjami" z pasażerami czy innymi użytkownikami dróg. Bardzo często pomimo zapewnionych rozkładem jazdy przerw na linii brakuje czasu by zjeść śniadanie czy kolacje. Przerwy są niejednokrotnie przerywane przez potencjalnych pasażerów, którzy przychodzą pytać czy gdzieś daną linią dojadą, pomimo tablic z przystankami w autobusie, jak i padają pytania rodzaju "o której odjazd", choć rozkłady jazdy wiszą na przystankach. Tak samo jest z biletami, które można nabyć w kiosku lub w co raz częściej spotykanych biletomatach. Do tego dochodzą różne nieprzewidziane zdarzenia na drodze. Zdarzają się awarie wozów. Do niektórych pogotowie przyjeźdza i są w stanie zrobić wóz na miejscu, ale czasem zdarza się, że potrzeba autobus ściągnąć na zajezdnie na holu. Nie zawsze jest to możliwe od razu i wtedy kierowca jest zmuszony czekać na ciężkie pogotowie nawet po kilka godzin.
Kilka osób piszących na portalu zarzuciło mi stronniczość w stosunku do pracowników MZA, oraz to że Ich bronię. Tak to prawda. Miałam okazję poznać wielu pracujących na Ostrobramskiej kierowców. Na piknikach integracyjnych organizowanych przez związki, poprzez Męża poznałam kierowców i innych zajezdni. Są to bardzo sympatyczne i wykształcone osoby. Nie twierdzę, że zawsze są mili. Ale ile razy można tłumaczyć pasażerowi, że się go nie wypuści pomiędzy przystankami. Za zdrowie i życie pasażerów od momentu wejścia na wóz do wyjścia odpowiada kierowca. To ON jest pociągany do odpowiedzialności karnej, gdy pasażer wychodzący po między przystankami miałby wypadek, czy chociażby złamał nogę czy rękę. To nie firmę, ów pasażer by ciągał po sądach i żądał odszkodowania. Kierowców komunikacji miejskiej nie interesuje, że ktoś wsiadł nie do tego autobusu. Linie nie zmieniają trasy z dnia na dzień. Informacja o zmianach jest wcześniej podana.
Nie macie pojęcia ilu kierowców wychodzi do pracy i z niej nie wraca. Często zdarzają się przypadki pobicia kierowcy. Czasem się zdarza, że kierowca na linii ma zawał, wylew krwi do mózgu i ... umiera. Bądź w autobusie lub w drodze do szpitala. Rzadko się słyszy by prasa czy telewizja bądź radio nagłośniły taki przypadek. Nagłaśniane są wtedy, gdy wiążą się równocześnie z wypadkiem autobusu.
Dla mnie Pracownicy Komunikacji Miejskiej to elita. Dzięki umiejętnościom jazdy kierowców/motorniczych i opanowaniu w stresujących sytuacjach, możemy bezpiecznie i w miarę szybko dojechać z 1 punktu do 2 w mieście. Jestem pełna dla tych ludzi podziwu, że zdecydowali się wykonywać tak ciężką i w sumie niewdzięczną pracę. Dziękuję

Ciekawy wpis tej pani, dość wyważony. Jednak niestety postrzega wszystkich kierowców przez pryzmat męża, w którym jest zakochana, więc jest oczywiście niezbyt obiektywna.
Bo na piknikach integracyjnych nie można kogoś dobrze poznać, bo nie wiadomo jak się zachowuje w sytuacjach stresowych z pasażerami.
I jak się do nich odnosi.
Ale dobrze, że na takim portalu jak tvn warszawa są też takie głosy. No dobra, już się nie wymądrzam. 
-
Dęboszczak
- Posty: 1852
- Rejestracja: 25 gru 2005, 23:29
- Lokalizacja: Dolny Mokotów
-
Dęboszczak
- Posty: 1852
- Rejestracja: 25 gru 2005, 23:29
- Lokalizacja: Dolny Mokotów
nie, w Wiązownie komunikacja będzie się rozwijaćashir pisze:Słyszałem, że gmina Wiązowna ma problemy z tak dużymi opłatami za komunikację ZTM. I możliwe są cięcia w rozkładach/skrócenia tras od maja. Czy to ma jakiś związek?Dęboszczak pisze:nie ma zjazdu 1:31, jest 1:01 na 720, ale być może od 1.06 nie będzie późniejszego zjazdu na R-10 niż ok. 0:20
Czyli chodzi o uruchomienie linii lokalnych na terenie gminy.Dęboszczak pisze:nie, w Wiązownie komunikacja będzie się rozwijaćashir pisze:Słyszałem, że gmina Wiązowna ma problemy z tak dużymi opłatami za komunikację ZTM. I możliwe są cięcia w rozkładach/skrócenia tras od maja. Czy to ma jakiś związek?
