Silnik forum został zaktualizowany.
Możliwe są utrudnienia w dostępie w najbliższych dniach. Raportowanie problemów: temat Błędy SQL w Sprawach Technicznych
Możliwe są utrudnienia w dostępie w najbliższych dniach. Raportowanie problemów: temat Błędy SQL w Sprawach Technicznych
Komunikacja podmiejska
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
No właśnie - czy, skoro różnica jest ogromna, nie warto zrezygnować z porównywania kanarów do "służb publicznych"?por.Arek pisze: Z założenia służby publiczne typu straż, policja, ratownictwo medyczne obsugują obszar całego kraju, kanary - tylko obszar na którym poszczególne władze gminne uznały, że jest to konieczne. Różnica jest ogromna...
Przypominam, że w takich PKS, gdzie też bilety sprzedaje kierowca i też wpuszcza co do zasady pierwszymi drzwiami, kontrole są. Bo patologia w takim wydaniu też może się zdarzyć. W ogóle gdybyś głębiej podrążył temat, to dojdziesz do ogólnego wniosku (uwaga, odkrywam Amerykę zapisaną w wielu źródłach), że pracownik pozostawiony bez kontroli ponad wszelką wątpliwość zacznie uprawiać patologię.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Masz rację i dlatego kontrola wewnętrzna w każdej, absolutnie każdej firmie jest niezbędna. Z tym, że kontrola wewnętrzna a praca kanara, to dwie zupełnie odrębne kwestie. W przytoczonym przykładzie PKS-u kontrolerzy niby zachowują się jak kanary, a naprawdę kontrolują w imieniu właściciela/zarządcy firmy swojego pracownika, czyli kierowcę - coś jak kontrola rewizyjna w pociągachchester pisze:
No właśnie - czy, skoro różnica jest ogromna, nie warto zrezygnować z porównywania kanarów do "służb publicznych"?
Przypominam, że w takich PKS, gdzie też bilety sprzedaje kierowca i też wpuszcza co do zasady pierwszymi drzwiami, kontrole są. Bo patologia w takim wydaniu też może się zdarzyć. W ogóle gdybyś głębiej podrążył temat, to dojdziesz do ogólnego wniosku (uwaga, odkrywam Amerykę zapisaną w wielu źródłach), że pracownik pozostawiony bez kontroli ponad wszelką wątpliwość zacznie uprawiać patologię.
- R-9 Chełmska
- Posty: 6095
- Rejestracja: 14 gru 2005, 20:15
- Lokalizacja: Tarchomin/Rakowiec
Obojętnie jaka jest przyczyna, skutek ten sam - kontrolowani są pasażerowie, bo tylko w taki sposób sprawdzisz, czy nie doszło do nadużycia, popełnionego przez kierowcę czy kierownika pociągu, przy sprzedaży biletu, lub przez samego pasażera, który takiego biletu nie skasował. Kontrola prawidłowości zachowania ludzi jest potrzebna. A więc (zaczynając tak zdanie) wracamy do negacji tezy, że kanarzy nie są potrzebni na pipidówie, jak kierowca wpuszcza przednimi drzwiami i sprzedaje bilety - tam też są potrzebni, obojętnie czy to będą "kanarzy", czy rewizorzy, czy swoi, czy obcy.por.Arek pisze:Masz rację i dlatego kontrola wewnętrzna w każdej, absolutnie każdej firmie jest niezbędna. Z tym, że kontrola wewnętrzna a praca kanara, to dwie zupełnie odrębne kwestie. W przytoczonym przykładzie PKS-u kontrolerzy niby zachowują się jak kanary, a naprawdę kontrolują w imieniu właściciela/zarządcy firmy swojego pracownika, czyli kierowcę - coś jak kontrola rewizyjna w pociągach
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Nie, chłopie, nie przekonasz mnie, że kontrola wewnętrzna i kanarostwo to jeden ch...
Po pierwsze, nie postawiłem tezy, że"kanarzy nie są potrzebni na pipidówie", nawet 200-tysięczne miasta radzą sobie bez, chciałbym zauważyć...Obraźliwe nazywanie miast mniejszych niż Wawa jest co najmniej lekko zawstydzające
Po drugie, uwierz mi, że tam gdzie komunikacja miejska jest sprywatyzowana, gdzie rządzą minibusy - właściciele spółek transportowych są w stanie poradzić sobie bez kanarów, a kontrola wewnętrzna sprzedaży i sprawdzania biletów nie odbywa się w tak siermiężny sposób jak np. na pkp czy w państwowych pekaesach
Po pierwsze, nie postawiłem tezy, że"kanarzy nie są potrzebni na pipidówie", nawet 200-tysięczne miasta radzą sobie bez, chciałbym zauważyć...Obraźliwe nazywanie miast mniejszych niż Wawa jest co najmniej lekko zawstydzające
Po drugie, uwierz mi, że tam gdzie komunikacja miejska jest sprywatyzowana, gdzie rządzą minibusy - właściciele spółek transportowych są w stanie poradzić sobie bez kanarów, a kontrola wewnętrzna sprzedaży i sprawdzania biletów nie odbywa się w tak siermiężny sposób jak np. na pkp czy w państwowych pekaesach
Skoro w tym OT uderzasz w kolejny OT, to zważ różnicę między "pipidówa w stylu Koluszek" a "pipidówa" bez nazwy. Jedna mogłaby być skrytykowana (gdyby wystąpiła ever), natomiast druga jest ilustracją, niczym wąchocki, pcimie, wólki i inne. W ogóle wyciąganie tego tutaj sugeruje odlot w tematy zastępcze, dlatego albo ad rem, albo EOT, proponuję.por.Arek pisze:Po pierwsze, nie postawiłem tezy, że"kanarzy nie są potrzebni na pipidówie", nawet 200-tysięczne miasta radzą sobie bez, chciałbym zauważyć...Obraźliwe nazywanie miast mniejszych niż Wawa jest co najmniej lekko zawstydzające
Oczywiście, niemniej wszystko jest kwestią skali. Po przekroczeniu pewnej skali mamy też klasycznych kanarów.Po drugie, uwierz mi, że tam gdzie komunikacja miejska jest sprywatyzowana, gdzie rządzą minibusy - właściciele spółek transportowych są w stanie poradzić sobie bez kanarów, a kontrola wewnętrzna sprzedaży i sprawdzania biletów nie odbywa się w tak siermiężny sposób jak np. na pkp czy w państwowych pekaesach
Przepraszam bardzo, ale w tej offtopicznej dyskusji zaczynamy osiągać poziom dupy Maryni (nie pisz, pls, że Marynię obrażam). Ja nie widzę sensu ciągnięcia na siłę wątku. Proponuję podpisać protokół rozbieżności, każdy określa że kanarzy są/nie są potrzebni i do widzenia.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Tak, zwłaszcza taki policjant stojący za krzakiem z radarem to gotowość do wyższych czynów. Albo sprawdzanie RMUA u lekarza. Przecież kto by oszukiwał lekarzy. Albo kontrole w muzeach, teatrach, galeriach - przecież tam chodzą tylko kulturalni ludzie, którzy na pewno kupili odpowiedni bilet.
Ufać znaczy kontrolować. Taki świat mamy od wieków, co tu drążyć. Chcą płacić? Niech oddają 100% kary, jeśli zarabiają na tym, że dzięki temu ludzie kupują bilety. Co mi do tego, rynek jest rynek - może trochę regulowany, ale... Jak będzie dużo kanarów to ceny pewnie spadną, bo znajdą się tacy, co za 10% a nie 20 czy 50, będą z chęcią pracować.
Ufać znaczy kontrolować. Taki świat mamy od wieków, co tu drążyć. Chcą płacić? Niech oddają 100% kary, jeśli zarabiają na tym, że dzięki temu ludzie kupują bilety. Co mi do tego, rynek jest rynek - może trochę regulowany, ale... Jak będzie dużo kanarów to ceny pewnie spadną, bo znajdą się tacy, co za 10% a nie 20 czy 50, będą z chęcią pracować.
ŁK
To 13 służb 12 godzinnych + uzupełnienie 4h. Na 8 godzin to cały czerwiec bez sobót, niedziel i świąt. Jak dla studenta który tylko dorabia to jednak dużo. Czas na odwiedziny uczelni i na naukę kiedy?fik pisze:160h to jakoś dużo?
Pół biedy jak dorabia w firmie zgodnej z jego kierunkiem studiów, gorzej jak nie. Później mamy niedouczonych magistrów i inżynierów.fik pisze: Znam takich, co studiują i dziergają dwa pełne etaty. Nie, nie wiem jak.
I stało się - Muminek ma Muminkę i pannę Migotkę 
http://www.fotokolej.waw.pl/
Mój post to moja prywatna opinia i nie jest pisany po to żeby go cytować w mediach
http://www.fotokolej.waw.pl/
Mój post to moja prywatna opinia i nie jest pisany po to żeby go cytować w mediach
To pewnie student, który pojawia się jedynie na pierwszych i ostatnich zajęciach kiedy są egzaminy.rufio198 pisze:To 13 służb 12 godzinnych + uzupełnienie 4h. Na 8 godzin to cały czerwiec bez sobót, niedziel i świąt. Jak dla studenta który tylko dorabia to jednak dużo. Czas na odwiedziny uczelni i na naukę kiedy?fik pisze:160h to jakoś dużo?
Ja miałem kolegę na studiach który robił 180-200 h/mc (po szkole 8h i weekendy trochę) wystarczy nie chodzić na wykłady, a pod koniec pobrać notatki od miłej koleżanki:)rufio198 pisze:To 13 służb 12 godzinnych + uzupełnienie 4h. Na 8 godzin to cały czerwiec bez sobót, niedziel i świąt. Jak dla studenta który tylko dorabia to jednak dużo. Czas na odwiedziny uczelni i na naukę kiedy?fik pisze:160h to jakoś dużo?
Pół biedy jak dorabia w firmie zgodnej z jego kierunkiem studiów, gorzej jak nie. Później mamy niedouczonych magistrów i inżynierów.fik pisze: Znam takich, co studiują i dziergają dwa pełne etaty. Nie, nie wiem jak.
Pół roku zdolny! student może nadrobić w 3-4 godziny:)
Polecam: http://www.zm.org.pl
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.