Wolfchen pisze:Jedyne wyjście, to bezpostojowo. Ale jak ma być tylko jedna linia, to wyłącznie 17.
Nie za długi czas przelotu na takie rozwiązanie? Zresztą, na razie nie ma co gdybać na temat szczegółów, tu o sam ogół, leżący w kompletnej porażce miasta odnośnie tej inwestycji chodzi.
Wolfchen pisze:Dowozówka do metra się nie sprawdzi, a zmuszanie ludzi do 2 przesiadek, zeby się znaleźć w metrze (a dalej też przecież jeszcze przesiadki) to tylko zniechęcanie do komunikacji, która będzie dość droga...
Taa. Zarąbiaszcza "promocja" tramwaju, psia mać.
person pisze:Generalnie robi się już gorzej, niż tragikomicznie. Czy za ewentualną porażkę nie polecą głowy?
Nie liczyłbym na to. Sprawę pewnie spróbuje się zwalić na mieszkańców, że to przez ich protesty, siła wyższa, itp.
primoż pisze:Ja nie jestem urzędnikiem, ale zauważyłem, że to wszystko było robione pod publikę

IMHO tak samo, jak M2C. Byle przed Euro zdążyć. Jak to wyłazi w praniu, właśnie widać. Dobre pytanie padło: czy te protesty teraz zostały złożone, czy teraz wywleczone? Wiedza ta też by trochę światła rzuciła na podejście miasta do realizacji projektu. Wydaje się, że wpłynęły niedawno, inaczej powinno wypłynąć to wcześniej, najdalej na etapie, gdy ZTM się określił, że uchylenie decyzji środowiskowej mu wisi, bo ma pozwolenie
MisiekK pisze:1. Bez wylewania frustracji proszę.
Staram się nie wylewać, ale jak widzę podejście mieszkańców tamtejszych rejonów do tej inwestycji, to naprawdę się zastanawiam, po co im tę szopkę siłą organizować - i to w tak skopanym trybie, że jeszcze więcej to zrodzi frustracji, jeśli taki knot zostałby faktycznie oddany do użytku. Nie chcą, to nie. Budujmy tam, gdzie chcą i gdzie potrzeba równie bardzo. A nie, że wywalamy kupę kasy publicznej na obchodzenie wirtualnych problemów, których niemałym źródłem są mieszkańcy tych rejonów (bo że urzędnicy powinni to przewidzieć, to druga sprawa). I jak mnie irytuje jad wylewany na TVN Wawa w komentarzach do każdego bez wyjątku artykułu (warszawiacy kontra "LLU"; jak się nie podoba miasto, to wracać na wieś), tak z każdą tego typu akcją, zaczynam rozumieć, dlaczego się tej dzielnicy tak nie lubi. Bo jakoś stamtąd takie problemy pączkują najczęściej.