Ależ oczywiście. Pod warunkiem, że potroisz albo poczterokrotnisz liczbę kontrolerów.Szeregowy_Równoległy pisze:A to nie jest tak, że kara, nawet niska, ale nieuchronna, jednak motywuje bardziej, niż mało prawdopodobna, ale dotkliwa?Paweł D. pisze:Oczywiście, że gdy kara jest śmiesznie niska nikt się jej nie boi. Gdyby pasażer miał płacić na miejscu kontroler zamieniłby się w skarbonkę na drobniaki.
Bilety, kontrole, taryfa
Moderator: JacekM
Sorry ale coś takiego działa od dawna. Obecnie taki bilet kosztuje 108zł+należność przewozowa. Gdy gapowicz nie chce go kupić i nie okazuje dokumentu wzywa się policjęMozna by rozwiazac to tak, ze zamiast kar za brak biletu, istnieje specjalny bilet dla gapowiczow wartosci powiedzmy 5 (moze byc i 10) razy bilet jednorazowy. Kontroler sprzedaje taki bilet gapowiczowi w czasie kontroli. Gdyby gapowicz nie chcial kupic to wzywa policje. A tak ZTM ma natychmiastowa gotowke bez wezwan, czy sadow itd.
Wiesz ja od baardzo dawna takie kwoty przy sobie nie mialem . Wszedzie place karta, a wybieram tylko np. idac na poczte. W portfelu mam nie wiecej niz 50 zl. Ta kwota jest z kosmosu.Premo pisze:Sorry ale coś takiego działa od dawna. Obecnie taki bilet kosztuje 108zł+należność przewozowa. Gdy gapowicz nie chce go kupić i nie okazuje dokumentu wzywa się policjęMozna by rozwiazac to tak, ze zamiast kar za brak biletu, istnieje specjalny bilet dla gapowiczow wartosci powiedzmy 5 (moze byc i 10) razy bilet jednorazowy. Kontroler sprzedaje taki bilet gapowiczowi w czasie kontroli. Gdyby gapowicz nie chcial kupic to wzywa policje. A tak ZTM ma natychmiastowa gotowke bez wezwan, czy sadow itd.
http://www.zw.com.pl/artykul/632708-Bez ... datem.html![]()
Bez samochodu, ale z mandatem
Miały być zachęcanie kierowców do komunikacji miejskiej i jazda z dowodem rejestracyjnym auta zamiast biletu. Było polowanie kontrolerów w autobusach i tramwajach na pasażerów.
Wsiądź do tramwaju z dowodem rejestracyjnym – tym hasłem Zarząd Transportu Miejskiego promował wczorajszy Dzień bez Samochodu. Jednak rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana.
– Gdy wsiadłem do autobusu, to kanar na „dzień dobry" wręczył mi mandat, bo okazało się, że samochód zarejestrowany jest na żonę. Nie pomagało tłumaczenie, że przecież ja nim jeżdżę, a małżonka bez dokumentu nigdzie nie pojedzie – żali się nasz czytelnik. – Usłyszałem, że za darmo może jechać tylko właściciel lub współwłaściciel auta i nie ma dyskusji. Myślałem, że idea jest taka, żeby auto zostało w domu, i to jest najważniejsze.
Trzeba było czytać
Takich sytuacji zdarzyło się więcej. Pasażerowie skarżyli się, że kontrolerzy urządzali sobie polowania na ludzi jadących z dowodem rejestracyjnym. – Na krótkiej trasie z Grochowskiej do centrum spotkałam trzy grupy kanarów – opowiadała Urszula z prawego brzegu.
– Kontrolerów było wczoraj tylu co zwykle – odpowiada Igor Krajnow, rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego. – Zasady, na jakich można korzystać z komunikacji miejskiej w Dniu bez Samochodu, jasno określa uchwała Rady Warszawy. One od kilku lat się nie zmieniły. Nie możemy brać odpowiedzialności za to, że ktoś czegoś nie doczytał.
– Absurd! – mówi Michał Suliborski ze Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji.
– Ludzi do komunikacji miejskiej można zachęcić, kiedy korzystanie z niej jest proste, czytelne i bezpieczne. Nie może być tak, że wsiadając do autobusu, pasażer będzie się zastanawiał, czy nie doczytał czegoś, co było napisane drobnym drukiem, jak w banku czy u dewelopera – dodaje.
Na wczorajszej sesji rady miasta problem poruszył Maciej Maciejowski (PiS). – Rzadko oboje małżonków figuruje jako współwłaściciele samochodu. Ponadto wiele osób porusza się autami w leasingu i w dowodzie rejestracji jest nazwa firmy. Dziś słyszałem o kilku przypadkach ludzi, którzy uwierzyli w obietnice urzędników o darmowych przejazdach i dostali mandaty. Widzę jedno rozwiązanie: ZTM powinien anulować te kary, a na przyszłej sesji powinniśmy zająć się tym, by sytuacja za rok się nie powtórzyła – proponuje.
Gdzie indziej się da
Jak sprawę rozwiązano w innych miastach? W Krakowie można było jeździć komunikacją miejską za okazaniem dowodu rejestracyjnego. Jakiegokolwiek. Co ważne, na jeden dowód mogło jeździć tyle osób, na ile auto jest zarejestrowane.
W Poznaniu na jeden dowód mogła jeździć jedna osoba, ale nie sprawdzono, kto jest właścicielem auta.
Takie same zasady jak w Warszawie obowiązywały w Gdańsku oraz w Łodzi. – Musieliśmy przyjąć jakieś zasady i wybraliśmy takie – ucina pytanie o logikę Antoni Pawlak, rzecznik gdańskiego magistratu.
Za to we Wrocławiu zaklejono wszystkie kasowniki i w Dzień bez Samochodu komunikacja była bezpłatna dla wszystkich.
– U nas mówimy, że wtedy kanary mają wolne – mówi Anna Bytońska z wrocławskiego ratusza.
Pozostaje pytanie, czy kary warszawskich pechowców będą anulowane. – Ale na jakiej podstawie prawnej mielibyśmy coś takiego zrobić? – pyta retorycznie Igor Krajnow.
Szczerze mówiąc faktycznie nie było to jakoś mocno podkreślone, że nie będąc właścicielem nie można korzystać. Sam się zastanawiałem czy nie będąc formalnym właścicielem mogę w końcu jechać czy nie.
102,105,109,115,157,183,500,514,N21,N24,N63,N71,723,731,736,L-9,L10,L11,S2,S3,S9,RL,R2,R9
- klarowny jan
- Posty: 156
- Rejestracja: 14 lip 2008, 15:36
Jaka głupota... mój tata jest typową osobą, która chętnie by skorzystała z akcji. Jeździ samochodem (po Warszawie akurat nie dużo), a nie korzysta z biletów okresowych gdyż korzysta z komunikacji od święta. Zachęciłem go, że tego dnia na podstawie dowodu rejestracyjnego może pojechać gdzie tylko chce, on powiedział, że lepiej nie bo dowód zarejestrowany jest w Toruniu a nie w Warszawie. Ja mu na to, że to bez znaczenia ale teraz patrzę, że może jednak dobrze że nie skorzystał, kto wie gdzie jakiś mały druczek jest...klarowny jan pisze: głupota pasażerów znów odbija się na wizerunku kontrolerów biletów.
Komunikacja tego dnia powinna być za darmo, nie byłoby problemów a to tylko jeden dzień. Wtedy na pewno jeszcze więcej ludzi się zachęci. Taki dzień otwarty w praktyce (bo teoria w postaci DTP to nie wszystko). Tymczasem mamy to co mamy, wątpię, żeby ktoś się przekonał a niektórzy się nawet przez te incydenty zniechęcili do komunikacji, bo chcieli wypróbować pewnie czy komunikacja jest naprawdę taka fajna a dostali mandat. Nieświadomie.
Tak, nieświadomie. Nieświadomie nie chcieli doczytać, że darmowy przejazd jest dla właściciela lub współwłaściciela. Wcześniej nieświadomi byli, że bilet 20-minutowy jest ważny 20 minut. Nieświadomie nie przeczytali, że na WKM trzeba wpisać imię, nazwisko i nr dokumentu. Czy Polacy w ogóle żyją w jakieś świadomości?reserved pisze:Nieświadomie.
Scena z piątku z dziekanatu wyższej uczelni. Studenta III roku:
- to jakie podanie i o co muszę napisać?
- wszystko ma pani napisane w regulaminie studiów,
- w regulaminie?
- tak, w regulaminie. Czytała pani regulamin?
- regulamin? A po co?
Komunikacja tego dnia powinna być za darmo, nie byłoby problemów a to tylko jeden dzień. Wtedy na pewno jeszcze więcej ludzi się zachęci. Taki dzień otwarty w praktyce (bo teoria w postaci DTP to nie wszystko). Tymczasem mamy to co mamy, wątpię, żeby ktoś się przekonał a niektórzy się nawet przez te incydenty zniechęcili do komunikacji, bo chcieli wypróbować pewnie czy komunikacja jest naprawdę taka fajna a dostali mandat. Nieświadomie.
Nie daj się zepchnąć z twojej drogi nawet przez ludzi idących w tym samym kierunku.
S.J.Lec
S.J.Lec
Paweł D. pisze:Nieświadomie nie chcieli doczytać, że darmowy przejazd jest dla właściciela lub współwłaściciela.
W Radomiu obowiązuje zasada: jeden dowód = jeden pasażer (może być mąż lub żona właściciela/-lki dowodu).
Nie widzicie problemu w tym zapisie w uchwale Rady Miasta? Przecież to jest chore.
Ja nie mógłbym skorzystać z tego pomysłu, bo samochód zarejestrowany mam na mamę, bo jest po prostu taniej. Jak rozumiem, ten szczegół się nie liczy, to że pojechałem samochodem nic nie zmienia i Ratusz jest zadowolony?
Ja nie mógłbym skorzystać z tego pomysłu, bo samochód zarejestrowany mam na mamę, bo jest po prostu taniej. Jak rozumiem, ten szczegół się nie liczy, to że pojechałem samochodem nic nie zmienia i Ratusz jest zadowolony?
Dura lex, sed lex.Websterek pisze:Nie widzicie problemu w tym zapisie w uchwale Rady Miasta? Przecież to jest chore.
No widzisz, czyli przez cały rok zaoszczędziłeś więcej niż kasowanie biletów przez jeden dzień. Radni uchwalili co uchwalili. Niech uchwalą co innego.Websterek pisze:Ja nie mógłbym skorzystać z tego pomysłu, bo samochód zarejestrowany mam na mamę, bo jest po prostu taniej.