Kiedy bilet traci ważność? To nie dla wszystkich jasne
Pani Krystyna sądziła, że ma jeszcze pięć godzin na opłacenie rocznej karty seniora, tymczasem ważność biletu minęła o północy i nasza czytelniczka dostała 126 zł kary. Uważać powinni też pasażerowie jeżdżący z innymi biletami.
Pani Krystyna, z zawodu matematyczka, zapamiętała układ cyfr sprzed roku: 4 stycznia skończyła 65 lat i następnego dnia o godz. 16.59 aktywowała kartę seniora. To wydatek 40 zł na cały rok, a pasażerowie mogą korzystać z tego przywileju do 70. urodzin, kiedy wolno im już jeździć za darmo. 5 stycznia 2012 r. pani Krystyna wsiadła do metra na stacji Służew. Nie wyjmowała karty, żeby otworzyć bramkę, tylko jak zwykle zjechała windą, bo ma chore kolano.
- Ok. godz. 12 natknęłam się na kontrolera i usłyszałam, że moja karta jest nieważna. Jako matematyk lubię być dokładna i byłam pewna, że mam jeszcze blisko pięć godzin na doładowanie karty. Wysiadłam na stacji Plac Wilsona i tam, w punkcie obsługi pasażerów wyjaśniono mi, że bez względu na brakujące do roku godziny ważność mojej karty biegła od 5 stycznia 2011 r. do 4 stycznia 2012 r., że powinnam znać regulamin i że muszę zapłacić 126 zł - skarży się nasza czytelniczka. Dodaje, że regulamin umieszczony w metrze jest nieczytelny, a ona w dodatku przeszła niedawno operację oczu.Rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego Igor Krajnow: - Nieznajomość przepisów nie zwalnia z konieczności stosowania się do nich. Taryfa wyraźnie określa, że karta seniora jest ważna do godz. 23.59 w 365. dniu od jej aktywowania lub 366., jeśli mamy rok przestępny.
Podobna zasada obowiązuje przy biletach 30- i 90-dniowych, a nawet trzydniowych. Oznacza to więc, że jeśli ten ostatni skasujemy w poniedziałek np. o godz. 20.20, to możemy go jeszcze używać tylko we wtorek i w środę do północy, tracąc ponad 20 godzin z czwartku. Tylko bilet dobowy obowiązuje pełne 24 godziny od momentu skasowania. Wszystko jest wydrukowane na kartoniku. Ważność karty miejskiej można zobaczyć po jej zbliżeniu do bramki w metrze lub kasowników, które są też na peronach stacji po wyjściu z windy.
Pani Krystyna nie może sobie darować pomyłki.
- Cały rok jazdy z ważną kartą kosztował mnie 40 zł. Jaki więc byłby mój interes, żeby nie płacić takiej stawki za rok następny, tylko ryzykować trzykrotnie wyższą karę po to, żeby raz pojechać sobie za frico? Czy naprawdę ZTM nie stać na to, by nie wyciągać w taki sposób pieniędzy od emerytów? - pyta.
- Nie zakładamy złej woli tej pasażerki - mówi na to Igor Krajnow. - Każdy ma też prawo, żeby odwołać się od nałożenia opłaty dodatkowej. Wszystko wskazuje jednak na to, że ta pani po prostu przegapiła termin ważności biletu i ciężko tu będzie znaleźć usprawiedliwienie.
W sprawie sposobu reklamacji pani Krystyna ma osobne uwagi. Kontroler, który wypisywał jej karę, szybko wysiadł z wagonu, nie informując, że jeśli zdecydowałaby się ją zapłacić od razu u niego, wyniosłoby to 108 zł. Mogłaby więc zaoszczędzić 18 zł, czyli blisko połowę wartości biletu seniora, który w tym roku kosztował ją wyjątkowo słono.