MeWa pisze:Miała prawo do takiej pomyłki, co oczywiście nie zwalnia jej z odpowiedzialności.
A ja wczoraj byłem w San Francisco i jeszcze nie przestawiłem zegarka i nie wiedziałem, że już jest po upływie ważności mojego biletu.
Serio, nie sposób zliczyć sposobów usprawiedliwiania własnych błędów przez pasażerów. Nikt pani Krystyny nie poinformował, że ważność biletu liczy się od godziny do godziny, taka informacja nie znajduje się nigdzie, więc nie miała ona prawa do zakładania, że to jest prawdziwa wersja.
Co więcej, ważność biletów długookresowych ZAWSZE kończyła się wraz z końcem dnia, a jeszcze relatywnie niedawno - wraz z końcem miesiąca nawet. Nowy system oczywiście umożliwia bardziej zaawansowane zarządzanie tym czasem, ale to jeszcze nie znaczy, że ktokolwiek ma prawo przyjmować to za już wprowadzone, prawdziwe i obowiązujące. Obowiązkiem pasażera jest zapoznać się z regulaminem i warunkami zawieranej umowy - jeśli zaś tego nie zrobi, to sam się prosi o kłopoty.