Otóż to. Jeden, co mnie rozumie...grzegorz pisze:Jednak problem informowania o parkingu nie tego, kogo trzeba, pozostaje. Stosunek użyteczności do poświęconego miejsca jest dla ,,P+R'' wybitnie niekorzystny w porównaniu do ,,metro'' czy ,,PKP''.
Nowe nazwy przystanków
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36162
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Dyskusja chyba zaraz zahaczy o matematykę wyższą i wyprowadzony będzie wzór na uzyteczność informacji na wyświetlaczu z uwzględnieniem liczb pasażerów, celu podrózy i rodzaju zastosowanego elementu świetlnego w diodach 
A ja kiedyś musiałem dotrzeć z krańca dla linii podmiejskich w Splicie autobusem 37 do miejscowości Kastel Stari. Zero korali, zero wyświetlaczy, Knapików i innych wynalazków, ba, zero oznaczeń w terenie, że w ogóle jakiś przystanek jest po drodze. Jeszcze na terenie Splitu - to jeszcze, ale potem - to już w ogóle 100 lat za PKS-em. I jakoś dało radę trafić i dobrze wysiąść, a następnego dnia nawet znaleźć ten sam przystanek.
Więc może dyskusja na temat tego czy jak P+R jest przed nazwą a nie po nazwie zespołu albo czy jest czy jej nie ma ma znaczący walor teoriokomunkacyjny, ale ja bym umieścił ją bardziej w kategoriach estetycznych i poprawnościowych. W sumie najważniejsze jest, żeby pasażer nie miał wątpliwości i dojechał tam, gdzie chciał.
Prawdę mówiąc, to czy na "9" będzie napisane "Okęcie", czy "P+R al.Krakowska", czy nawet "al.Krakowska P+R" ma znaczenie drugorzędne. O wiele więcej wysiłku powinno się poświęcić temu, żeby wyświetlacz w tramwaju nie informował, ze mamy przystanek pl. Zawiszy gdy dojeżdżamy do pl. Narutowicza. (Co oczywiście nie oznacza, że można tolerować ewidentne byki czy niegramatyczności)
A ja kiedyś musiałem dotrzeć z krańca dla linii podmiejskich w Splicie autobusem 37 do miejscowości Kastel Stari. Zero korali, zero wyświetlaczy, Knapików i innych wynalazków, ba, zero oznaczeń w terenie, że w ogóle jakiś przystanek jest po drodze. Jeszcze na terenie Splitu - to jeszcze, ale potem - to już w ogóle 100 lat za PKS-em. I jakoś dało radę trafić i dobrze wysiąść, a następnego dnia nawet znaleźć ten sam przystanek.
Więc może dyskusja na temat tego czy jak P+R jest przed nazwą a nie po nazwie zespołu albo czy jest czy jej nie ma ma znaczący walor teoriokomunkacyjny, ale ja bym umieścił ją bardziej w kategoriach estetycznych i poprawnościowych. W sumie najważniejsze jest, żeby pasażer nie miał wątpliwości i dojechał tam, gdzie chciał.
Prawdę mówiąc, to czy na "9" będzie napisane "Okęcie", czy "P+R al.Krakowska", czy nawet "al.Krakowska P+R" ma znaczenie drugorzędne. O wiele więcej wysiłku powinno się poświęcić temu, żeby wyświetlacz w tramwaju nie informował, ze mamy przystanek pl. Zawiszy gdy dojeżdżamy do pl. Narutowicza. (Co oczywiście nie oznacza, że można tolerować ewidentne byki czy niegramatyczności)
Popatrz, jaka franca!
Mnie jednak urzędnicze sformułowanie ”Urząd dzielnicy Ochota” razi (tak jak zostało tu już napisane: nikt na co dzień nie powie w ten sposób) i nie mam żadnych oporów, by pisać po prostu ”urząd Ochoty” czy ”urząd Woli”. Z dwojga złego rzeczywiście bardziej odpowiadałoby mi ”Ochota - urząd dzielnicy”, gdyby nie było takie długie.
Ale "Urząd Ochoty" nie precyzuje, jaki to urząd. Równie dobrze można GUS zamienić na "Urząd Śródmieścia", bo jest Urząd i jest lokalizacja. Może lepiej "Ratusz Ochoty"?osa pisze:Mnie jednak urzędnicze sformułowanie ”Urząd dzielnicy Ochota” razi (tak jak zostało tu już napisane: nikt na co dzień nie powie w ten sposób) i nie mam żadnych oporów, by pisać po prostu ”urząd Ochoty” czy ”urząd Woli”.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36162
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Mokotów ma Urząd Dzielnicy, Urząd Stanu Cywilnego i Urząd Skarbowy, wystarczy poguglać. Samo "Urząd Mokotowa" (notabene to też potworek) naprawdę nie jest jednoznaczne.osa pisze:A jaki jeszcze urząd ma w nazwie Ochotę?
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
To już niech zostanie jak jestosa pisze:Mnie jednak urzędnicze sformułowanie ”Urząd dzielnicy Ochota” razi (tak jak zostało tu już napisane: nikt na co dzień nie powie w ten sposób) i nie mam żadnych oporów, by pisać po prostu ”urząd Ochoty” czy ”urząd Woli”. Z dwojga złego rzeczywiście bardziej odpowiadałoby mi ”Ochota - urząd dzielnicy”, gdyby nie było takie długie.
A BTW: Dzielnicy Ochota, czy dzielnicy Ochota?
Popatrz, jaka franca!
No tak, dzielnica Ochota to dzielnica bez dwóch zdań. Ale jesli mówimy o urzędzie, to chyba należałoby napisać Urząd Dzielnicy Ochota, bo to jest jego nazwa (część nazwy)?osa pisze:Urzędnik zawsze Ci napisze ”Dzielnicy Ochota”, bo tak jest godnie.
[ Dodano: |8 Maj 2012|, 2012 13:20 ]
Oczywiście urząd dzielnicy jako miejsce na mapie miasta, między kinem i cukiernią tak. Ale jako konkretna instytucja konkretnej dzielnicy, w której składasz wniosek o wyrobienie dokumentów - to już Urząd Dzielnicy Ochota je wydaje, chociaż po pracy idziesz do urzędu dzielnicy to załatwić.pawcio pisze:Ja jakoś też mówię "urząd dzielnicy" i nie czuję, bym jakoś mówił to ze specjalnym namaszczeniem wobec tego urzędu i jego pracowników.
Popatrz, jaka franca!
Jakie to szczęście, że w języku mówionym nie ma wielkich i małych liter!drapka pisze:Oczywiście urząd dzielnicy jako miejsce na mapie miasta, między kinem i cukiernią tak. Ale jako konkretna instytucja konkretnej dzielnicy, w której składasz wniosek o wyrobienie dokumentów - to już Urząd Dzielnicy Ochota je wydaje, chociaż po pracy idziesz do urzędu dzielnicy to załatwić.pawcio pisze:Ja jakoś też mówię "urząd dzielnicy" i nie czuję, bym jakoś mówił to ze specjalnym namaszczeniem wobec tego urzędu i jego pracowników.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
drapka pisze:Zresztą w nazwie przystanku "Urząd Dzielnicy Ochota" członem nadrzędnym jest "Urząd Dzielnicy", a nazwa dzielnicy jedynie to dookreśla (podkreślam, chodzi o określenie miejsca, w którym jest przystanek, a nie okreslenie urzedu).
Razi, bo patrzysz na to tylko okiem dziennikarza. Ja też, wykonując wcześniej ten zawód, unikałem takich urzędniczych określeń. Starałem się pisać tak, jak ludzie to mówią (oczywiście bez przesady w drugą stronę). Wpojono mi to na studiach i w redakcji. Teraz, pracując na stanowisku urzędniczym, z przyzwyczajenia nadal staram się unikać zwrotów typowo urzędniczych, ale akurat "Urząd Dzielnicy Ochota" w ogóle mnie nie razi.osa pisze:Mnie jednak urzędnicze sformułowanie "Urząd dzielnicy Ochota" razi (tak jak zostało tu już napisane: nikt na co dzień nie powie w ten sposób) i nie mam żadnych oporów, by pisać po prostu "urząd Ochoty" czy "urząd Woli".
"Praga-Południe-Urząd Dzielnicy" byłoby jeszcze dłuższe, stąd też podtrzymuję moją wcześniejszą propozycję nazw "UD OCHOTA", "UD WŁOCHY" itp.osa pisze:Z dwojga złego rzeczywiście bardziej odpowiadałoby mi "Ochota - urząd dzielnicy", gdyby nie było takie długie.
DH Smyk, CH Reduta, UD Ochota. Dla mnie to jest logiczne. 
A co do nazw przystanków.
Rondo Waszyngtona
Stadion Narodowy
A co do PKP WKD AL. Jerozolimskie. A jakby tam zrobić coś w stylu ZP Włodarzewska?
Niby to przeczy zasadzie nadawaniu przystanków od stacji, ale przecież ZP Pl. Zawiszy jest przy PKP WKD Ochota i jakoś wszyscy w zgodzie żyją.
A co do nazw przystanków.
Rondo Waszyngtona
A co do PKP WKD AL. Jerozolimskie. A jakby tam zrobić coś w stylu ZP Włodarzewska?