Co chciaĹem wiedzieÄ o metrze, ale wstydziĹem siÄ zapytaÄ:)
Moderator: JacekM
Jak na wcześniejszym jest już zielone.... to czemu nie? Z resztą czasem zdarza się, że następny skład np przed Wilanowską zwolni albo wręcz się zatrzyma, kiedy poprzedni jeszcze nie odjechał (albo zjeżdża na tory postojowe). Dawno tego nie miałem, bo za rzadko jeżdżę na południe, ale bywało.
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Nie, na Centrum.KwZ pisze:Ja dodam kolejne zdziwienie: czy pociąg chcący jechać z STP na II linię będzie musiał na Politechnice zmienić tor na niewłaściwy? Gdyby dopuszczony był rozjazd w przeciwnym kierunku ("na ostrze"), to by tego problemu nie było.
[ Dodano: Nie 20 Maj, 2012 ]
Rz4 to stosunkowo nowy semafor, został ustawiony dla udrożnienia tego odcinka, wcześniej tworzyły się tutaj zatory w związku z długą wymianą pasażerów na stacji Ratusz.kveld pisze:Hmm, tak patrzę na ten schemat i zaintrygował mnie semafor Rz4 - po kiego on jest?
[ Dodano: Nie 20 Maj, 2012 ]
Tak, nie ma tutaj żadnych ograniczeń, często się zdarza na Politechnice. Maszyniści najczęściej, widząc jednak, że następny odstęp jest zajęty, zwalniają.Pawcio pisze:No może. A czy taki odstęp pozwala na wysłanie dwóch składów do jednego tunelu?
[ Dodano: Nie 20 Maj, 2012 ]
Element niedokończonej dekoracji stacji z powodu problemów autorskich. Docelowo miało się to ciągnąć przez całą długość stacji i podświetlać wraz z wjazdem pociągu na stację.grzegorz pisze:To i ja skorzystam z obecności tego tematu i zapytam o coś, co pewnie ma już swoje lata. Co to jest?:
[ Dodano: Nie 20 Maj, 2012 ]
Brak rozjazdu na ostrze zawsze oznacza jednak wyższe bezpieczeństwo (i mniej ograniczeń), a przede wszystkim mniejsze pole do przyczepiania się leśnych dziadków z instytucji kontrolnych typu UTK itp. (a poważnie - inspekcja pracy potrafiła się przyczepić, że dyżurni na stacjach nie mają okien i światła dziennego)grzegorz pisze:W takim razie dołączam się do chóru zdziwionych.
Można się zastanawiać, czy słuszne to jest, czy nie, ale do tej pory w warszawskim metrze nie było żadnego wypadku (nie licząc wpadających na tory). Środków ostrożności nigdy nie za wiele - ogólnie, różne przypadki pokazują, że mimo różnych zabezpieczeń, i tak dochodzi do poważnych wypadków.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Ale leśne dziadki nie mają nic przeciwko jeździe przez rozjazdy na ostrze z prędkościami nawet 200km/h (myślę, że z większymi też problemu nie będzie). Nie ma znaczenia też umiejscowienie rozjazdu, bo na ostrze z DC>WZ też się jedzie i jest wyświetlony sygnał S2, czyli bez ograniczeń (w tym przypadku 60km/h). Ograniczeń prędkości też nie będzie, jak się rozjazdy dobrze będzie konserwować i serwisować. Równie dobrze może pojawić się takie ograniczenie w jeździe z ostrza 
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Różnica taka, że na kolei miałeś jakieś tam przepisy, które to regulowały, a w przypadku budowy metra takich przepisów do niedawna (!) brakowało, Ministerstwo nie było przez lata w stanie wydać stosownego rozporządzenia, więc metro podlegało różnym regulacjom, różnym jednostkowym odstępstwom i różnym interpretacjom leśnych dziadków.
Poza tym jako uważny obserwant kolei powinieneś zauważyć, że standardy dla metra i kolei są diametralnie inne. Gdyby stosować takie same, i gdyby leśne dziadki tak samo skrupulatnie podchodziły do kolei, to połowa pociągów podmiejskich nie powinna kursować na defekt drzwi
Poza tym jako uważny obserwant kolei powinieneś zauważyć, że standardy dla metra i kolei są diametralnie inne. Gdyby stosować takie same, i gdyby leśne dziadki tak samo skrupulatnie podchodziły do kolei, to połowa pociągów podmiejskich nie powinna kursować na defekt drzwi
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Mam być może trochę dziwne pytanie, w nawiązaniu do popularnego przed kilkunastoma dniami zdjęcia z metra nowojorskiego, kiedy to wepchnięty na tory mężczyzna tylko patrzył w stronę nadjeżdżającego pociągu. Otóż zakładając dostanie się na rzeczone tory w jakikolwiek nieszczęśliwy sposób, co trzeba robić, by zwiększyć szansę na przeżycie? Biec w stronę jazdy pociągu z nadzieją, że maszynista włączy jakieś ekstra hamulce i zatrzyma się wcześniej? Położyć się w tej betonowej wnęce między torami?
W sumie nie wiem, czy istnieją jakiekolwiek analizy, która z metod jest najskuteczniejsza. Jednocześnie samobójcy w metrze nie mają 100% skuteczności, więc zawsze jakaś szanse na przeżycie istnieje. To zagadnienie męczy mnie od czasu publikacji tamtej fotografii i byłbym wdzięczny, gdyby ktoś mógł odpowiedzieć
W sumie nie wiem, czy istnieją jakiekolwiek analizy, która z metod jest najskuteczniejsza. Jednocześnie samobójcy w metrze nie mają 100% skuteczności, więc zawsze jakaś szanse na przeżycie istnieje. To zagadnienie męczy mnie od czasu publikacji tamtej fotografii i byłbym wdzięczny, gdyby ktoś mógł odpowiedzieć
Podlinkuj zdjęcie. 

Nawet słyszałem od pracowników metra, że był jeden przypadek, kiedy niezbyt trzeźwy mężczyzna spadł z krawędzi peronu i "wtoczył" się właśnie w tamto miejsce. Parę pociągów przyjechało, odbywała się normalna wymiana pasażerska i dopiero maszynista kolejnego zauważył jakąś postać pod krawędzią peronu. Ale nie wiem, ile w tym prawdy.MeWa pisze:2) Ewentualnie w strefie podperonia - pod krawędzią peronu.