MZ pisze:Czasami grunty są tak idiotycznie podzielone (wiem to z doświadczenia), że na przykład pasek o metrowej szerokości wzdłuż jezdni potrafi należeć już do prywatnego właściciela (to na przykład pozostałość po starym układzie działek). A potem okazuje się, że taki skrawek ma czterech współwłaścicieli, z czego dwóch jest za granicą.
Nie no, owszem, wykluczyć się nie da. Ale tam chyba nigdy nic nie stało...
Wiliam pisze:Nawet miejski grunt może być w posiadaniu różnych spółek miejskich których dogadanie się, może zająć więcej czasu niż było by to warte.
Może. Tylko jak długo ten argument będziemy brali na poważnie? A, sorry, no tak, tu Polska...
Ogólnie to jednak skoro nikt nic nie wie, to nie ma co dywagować. Możliwości techniczne są, a nie słyszałem, żeby ktokolwiek taki wariant rozważał, co niestety mnie załamuje, bo był imho najoczywistszym z możliwych. O pchaniu busów na Doroszewskiego bym nawet nie pomyślał.