Oraz Solarisy Alpino, oraz ogólnie rzecz biorąc Solarisy wszelkiej maści, które po prostu mają trudniejsze do opanowania hamulce niż jakikolwiek inny autobus. W Solbusie czy Scanii po prostu kładziesz nogę na hamulec, żeby szarpnąć trzeba się naprawdę postarać. W Solarisie jest dokładnie odwrotnie - trzeba się postarać, żeby zahamować idealnie płynnie (z mobilisowego podwórka - najtrudniej jest płynnie zahamować Alpino i SU12-2, najłatwiej Soliną, SU10 z wyłączonym retarderem i starym SU12)drapka pisze:Chyba do osobnej kategorii w rozważaniach o rzucjących autobusach należałoby zaliczyc jelcze libero? Bo one rzucają pasażerami nawet jak stoją na przystanku...
Bezpieczeństwo w pojazdach komunikacji
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
noidea
reserved pisze:Ale chodzi mi o sytuacje, w których kierowca myśli, że uda mu się na zielonym przejechać więc mocno przyspiesza, po czym gwałtownie hamuje bo nagle się zmienia światło na czerwone. Niby sytuacja normalna ale dla pasażerów to nie jest sytuacja komfortowa.
Ale nie takie rzecy są najgorsze, bo jednak zapalenie się czerwonego jast jako tako przewidywalne. Najgorsze hamowanie są wtedy, kiedy autobus jedzie na zielonym, a pojazd przed nim skręca w prawo. Bardzo często (nie wiem czemu) kierowca autobusu zakłada, ze pojazd ten nie będzie przepuszczać pieszych na zielonym, albo schowa sie przed pasami na jezdni poprzecznej. I kiedy się okazuje, że jednak się nie schowa-wtedy są najostrzejsze (chociaz zupełnie niepotrzebne) hamowania
Popatrz, jaka franca!
No właśnie chodzi o to, że często spotykam się z takimi sytuacjami, że kierowca nie przewidzi opcji, że jednak może mu się nie udać przejechać. Pędzi na łeb, na szyję, żeby tylko zdążyć a tu gucio... i po hamulcach bo się robi czerwone. A starsi ludzie się przewracają.drapka pisze:Ale nie takie rzecy są najgorsze, bo jednak zapalenie się czerwonego jast jako tako przewidywalne.
To też jest problem ale tutaj zauważam coraz częściej, że kierowca jak tylko może to zmienia pas i jakoś sprytnie w miarę szybko omija te samochody skręcające w prawo a potem ma nawet od razu wolne miejsce do wrócenia na poprzedni prawy pas.drapka pisze:Bardzo często (nie wiem czemu) kierowca autobusu zakłada, ze pojazd ten nie będzie przepuszczać pieszych na zielonym, albo schowa sie przed pasami na jezdni poprzecznej. I kiedy się okazuje, że jednak się nie schowa-wtedy są najostrzejsze (chociaz zupełnie niepotrzebne) hamowania
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Da się. Wystarczy jechać poniżej 40km/h, czekać na dobiegających nawet jeśli jeszcze mają całą Grochowską na czerwonym do przebiegnięcia. Wystarczy przed Kijowską stać na prawym pasie, obsłużyć przystanek i dalej stać na prawym pasie.rhemek pisze:Teraz to sobie fantastykę uprawiasz. Od wiatraka do Ząbkowskiej więcej niz 2 minuty różnicy w tych samych warunkach drogowych nie da się zrobić.Szeregowy_Równoległy pisze:Na Redutowej to się dość często zdarza. Pojeździsz tak jeszcze trochę, to dostaniesz wąsa, zgubisz zęby, na klacie kłaki zaczną ci rosnąć w logo Jelcza i będziesz wtedy rasowym Redutem
A tak serio: kierowcy, nie licząc Grodzia, są różni, bez względu na zajezdnię i przewoźnika. Jeżdżąc codziennie tą samą brygadą 125 w relacji Wiatrak - Ząbkowska byłem, przy porównywalnych warunkach na drodze, dowożony do celu z rozrzutem rzędu 10 minut, bo jeden walczył, a drugi odliczał godziny do emerytury. Nie ma zasady. Ja wolę tych walczących (w granicach PoRD oczywiście), bo jednak punktualność jest w cenie, ale wszystkim dogodzić się nie da.
Szeregowy_Równoległy pisze:Da się. Wystarczy jechać poniżej 40km/h, czekać na dobiegających nawet jeśli jeszcze mają całą Grochowską na czerwonym do przebiegnięcia. Wystarczy przed Kijowską stać na prawym pasie, obsłużyć przystanek i dalej stać na prawym pasie.
Tak wyglada skrzyżowanie po Twoim hamowaniu http://www.csmonitor.com/var/ezflow_sit ... 00x400.jpg
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
No co? Skrzyżowanie wielopoziomowe, poziom pro
No i za skrzyżowaniem na pewno jest przystanek, a na nim stado pasażerów zastanawiających się nad tym, czemu nic nie jedzie 