Linie 189 i 401
Moderator: Wiliam
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Dawno temu miałem 401 w piątkowe popołudnie. Kolega (Kleszcz) miał brygadę jeżdzącą przede mną. Ja, jak to ja, podszedłem do tematu ambitnie. Miałem do zrobienia trzy kółka i na pierwszym utknąłem. Kolega miał wywalone, bo miał gorszy dzień. Na pierwszym kółku wyprzedziłem kolegę i na dupie kolejnej brygady dojechałem do Ursusa. Z poprzednią brygada mijałem się na Pl. Tysiąclecia. I tu nie chodzi o to, że ja byłem fajniusi, a kolega to waginiusz. Problemem było to, że obie ekspedycje na krańcach były zamknięte. Wjechało pięć brygad 401 opóźnionych jak cholera? To ruszą razem, bo nikt nie próbuje tego ogarniać. Jakiś idiota wymyślił, że w piątkowe popołudnie nie ma potrzeby otwarcia budy na Niedźwiadku, a o Marysinie nawet nie śmiałem marzyć. No to skoro Organizator ma temat gdzieś, MZA tym bardziej (bo Organizator albo nie ciśnie, albo ktoś zgodził się na idiotyczne zasady funkcjonowania ekspedycji), to jak to ma działać w miarę sprawnie? Wypadałoby zacząć od pogonienia tych emzetkowskich strucli, które nie są w stanie zrobić nic sensownego, albo w ogóle zmusić MZA do obsadzenia ekspedycji. Albo w pizdu MZA z tych bud pogonić i posadzić tam kogoś, komu będzie się chciało, a nie będzie przeniesiony z ORT, nie mając pojęcia o tym, co ma robić. Jak miałem 523 często, to na Starym Bemowie siedział pan, który czytał książkę, stawiał pieczątki i miał zakaz prowadzenia sterowań. Ale był dobry w tłumaczeniu ludziom czemu od godziny 154 się nie objawiło. Jak opowiadał o korkach, to pasażerstwo mu prawie wierzyło. Tak można się bawić długo, tylko że to bez sensu. Nie wiem kto wymyślił obsadzanie bud paprotkami, które rozdają pieczątki i nie sterują, bo albo nie umieją, albo nie chcą, albo nie mogą, albo wszystko jednocześnie. Pani na Chomiczówce potrafiła domagać się fałszowania karty drogowej, bo jej się sterować nie chciało. Znaczy kazała pisać odjazd o czasie, podczas gdy odjazd był na -5. Bo jej się nie chciało czegokolwiek. W przypadku 180 -5 to pół taktu w szczycie. Dopóki Organizator (bo kto inny?) nie ogarnie ekspediowania linii, dopóty wszystko, co turla się przez całe miasto będzie jeździć tak, jak jeździ. Sadyba? Mediolan miałem przez miesiąc na stałe. Nikt nie widział otwartej ekspedycji. 131, 189, 172. Trzy linie słynące, kuźwa, z punktualności i co? Nic. 172 nieekspediowane, 189 tylko na Górczewskiej, 131 tylko na Centralnym. Bo buda jest MZA i jak MZA nie mają kogo posadzić, to jest samowolka. A jak mają, to i tak niewiele zmieni, bo jest duża szansa na kogoś, kto będzie się fajnie uśmiechał, opowiadał dowcipy, stemplował karty na dzień dobry i na pożegnanie i nie robił nic poza tym.
Wiesz, bo to jednak nie test droga. Najpierw do reserveda: wtyczka zaczyna ze Sluzewia chyba.
Generalnie posadzenie 7 osob w 7 ekspedycjach da tylko tyle, ze 5 brygad pojedzie w jakichś tam odstępach. Ale wiedzy na temat tego, ze następna jest na przeciwnej pętli - nie bedzie. Potrzeba wtedy szybkiego skrótu dwóch z 5 czy jakos tak. Ale tego nie da sie dobrze zrobic znad zeszytu. Potrzebny jest komputer z pozycja gps i radio w autobusie. I tego nie musi robić buda na Ursusie. To powinna robić JEDNA osoba, centralnie - i to z ZTM. Komputer jej jedynie powinien pokazać ze doszło do zbicia sie 2 brygad w odstępie 1/3 taktu. Mało tego, na przystankach i w necie powinny byc tablice ze zaktualizowanym rozkładem (taki sip jak tramwajowy).
O. Budy do zamknięcia, toalety tylko w nich zostawić. Sterować centralnie.
Generalnie posadzenie 7 osob w 7 ekspedycjach da tylko tyle, ze 5 brygad pojedzie w jakichś tam odstępach. Ale wiedzy na temat tego, ze następna jest na przeciwnej pętli - nie bedzie. Potrzeba wtedy szybkiego skrótu dwóch z 5 czy jakos tak. Ale tego nie da sie dobrze zrobic znad zeszytu. Potrzebny jest komputer z pozycja gps i radio w autobusie. I tego nie musi robić buda na Ursusie. To powinna robić JEDNA osoba, centralnie - i to z ZTM. Komputer jej jedynie powinien pokazać ze doszło do zbicia sie 2 brygad w odstępie 1/3 taktu. Mało tego, na przystankach i w necie powinny byc tablice ze zaktualizowanym rozkładem (taki sip jak tramwajowy).
O. Budy do zamknięcia, toalety tylko w nich zostawić. Sterować centralnie.
ŁK
Ale wtyczka zaczyna od przystanku Metro Służew, a zwykłe brygady jadą z Marysina, gdzie po drodze mogą złapać opóźnienie.reserved pisze:A czy to nie jest tak, że te odstępy się dzieją już na trasie? Tzn. ciężko zatrzymać wtyczkę, żeby sobie poczekała np. 15 min na przystanku. W końcu pasażerowie chcą dotrzeć na czas.
A, no tak. 
Dzisiaj przy geolokalizacji to naprawdę nie powinien być problem, żeby sterować tym systemowo. I oczywiście docelowo powinien zajmować się tym ZTM, przynajmniej nabrałby doświadczenia potrzebnego do oceniania, czy kurs był wadliwy, czy rzeczywiście były korki.
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Pokutuje - chyba jeszcze z czasów MZK albo prawie - opinia, że nie można puścić motorkowych (a co dopiero kierowców) samopas, bo pojadą Bóg wie gdzie. A radia nie dosłyszą/zignorują. Decyzję o skróceniu/zmianie trasy/rozładowaniu stada może podjąć wyłącznie człowiek z budki na pętli i koniec.
(Korki korkami, ale strasznie wkurzają kwiatki typu jazda paru kolejnych kursów linii jeżdżącej co 20 na -17. Albo jeżdżącej co 30 na -26. A zdarza się, oj, zdarza...)
(Korki korkami, ale strasznie wkurzają kwiatki typu jazda paru kolejnych kursów linii jeżdżącej co 20 na -17. Albo jeżdżącej co 30 na -26. A zdarza się, oj, zdarza...)
-
Stary Pingwin
- Posty: 6028
- Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48
To właśnie kierowca lub motorkowy zna najlepiej trasy i wie, gdzie skręcić bądź na której pętli zawrócić, żeby jak najszybciej być w swoim rozkładzie, w przypadku zatrzymań bądź awarii.
W czasach słusznie minionych, gdy nie było całej śledzącej elektroniki, prowadzący miał większą swobodę manewru. Teraz trzeba czekać na decyzję CR, co bardzo wydłuża rozładowanie zatoru.
W czasach słusznie minionych, gdy nie było całej śledzącej elektroniki, prowadzący miał większą swobodę manewru. Teraz trzeba czekać na decyzję CR, co bardzo wydłuża rozładowanie zatoru.
miłośnik 13N
No hej, organizator takich rzeczy też ma nie wiedzieć? Oczywiście, że powinien, może nawet bardziej (mieć dostęp do bazy danych, które ulice są dopuszczone do ruchu jakim taborem). A jak się trafi kierman z Woronicza na Olesinie (a bywało tak)? Albo kierowca z Ukrainy?
Dlaczego nie przez radio? Albo przez telefon? Co to znaczy, że pracownik wymiguje się od wykonania polecenia służbowego?
Ja nie mówię, że ZTM już dysponuje taką wiedzą i już powinien się tym zająć. Ale docelowo, za powiedzmy 10 lat, jak najbardziej.
Dlaczego nie przez radio? Albo przez telefon? Co to znaczy, że pracownik wymiguje się od wykonania polecenia służbowego?
Ja nie mówię, że ZTM już dysponuje taką wiedzą i już powinien się tym zająć. Ale docelowo, za powiedzmy 10 lat, jak najbardziej.
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Najpierw niech ZTM przejmie do MZA wszystkie ekspedycje, tak na początek.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Bo się jedno radio spsuje i jest problem. W przypadku TW oznacza to, że centrala kontaktuje się z dyspozytornią zakładu, z którego jest pojazd z niesprawnym radiem, a zakład przekazuje polecenia, bo przekazać numeru telefonu za bardzo nie może. O ile motorniczy posiada telefon i ten telefon jest sprawny. I o ile motorniczy odbierze telefon, co nie jest oczywiste, bo przecież nie wolno gadać podczas jazdy, za to się obrywa po premii. Oczywiście prościej byłoby wyposażyć wozy w telefony, jak w ITS, ale skoro są te śmieszne radiostacje, to z nich się korzysta.KwZ pisze:Dlaczego nie przez radio? Albo przez telefon? Co to znaczy, że pracownik wymiguje się od wykonania polecenia służbowego?
Jasne jak słońce.pawcio pisze:Najpierw niech ZTM przejmie do MZA wszystkie ekspedycje, tak na początek.
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Wystarczy wprowadzić zasadę, że z niesprawnym radiem się nie jedzie i będą sprawne. To są też zaszłości z PRL, że niby coś jest, ale się olewa, żeby d..y nie zawracało.Szeregowy_Równoległy pisze:Bo się jedno radio spsuje i jest problem.KwZ pisze:Dlaczego nie przez radio? Albo przez telefon? Co to znaczy, że pracownik wymiguje się od wykonania polecenia służbowego?
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Jaja sobie robisz, prawda? Jeździ się z niesprawnym infotronem. To nie jest usterka zagrażająca bezpieczeństwu. A jak mi infotron padnie na mieście, to proponujesz zjazd? Wywalam ludzi i do obory? Wpisz to w instrukcję, będzie zabawnie. Przypomnisz sobie o tym, jak będziesz kwitnąć na przystanku, a przejezdżające bez ludzi tramwaje będą zjeżdżać do zajezdni na jakże poważną usterkę.
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
I kompletnie niewykonalne - przecież liczba pracowników skoczy wówczas ZTM pod sufit a opozycji w radzie, klubokawiarniach i na kanapach oraz trolli przasnyskich nie interesuje, co robią etaty, tylko ile ich jest.KwZ pisze:Jasne jak słońce.pawcio pisze:Najpierw niech ZTM przejmie do MZA wszystkie ekspedycje, tak na początek.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
Pokrzyczą, pokrzyczą i tyle z tego będzie. Ja bym się nie przejmował, do wyborów daleko.
