Z przedziałami czy bez?
Moderator: JacekM
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27725
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
W pendolino, żeby wyjść do toalety, muszę przecisnąć się przez i przeprosić co najwyżej jedną osobę (która może na chwilę wstać i mnie przepuścić). W ósemce - nawet przez siedem, które nie mają co zrobić z nogami i brzuchami.
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
Argument przeciw przedziałom to także bezpieczeństwo. Łatwiej kogoś okraść/napaść w przedziale niż na widoku.
Jeździłem pociągami od 1994 roku, w latach 1994 - 1999 to wręcz można powiedzieć, że się pociągami włóczyłem całe wakacje, w tym mającym złą sławę nocnym Szczecin - Brześć, nocnym Berlinem, nocnym do Żagania przez Wschowę i pierwszym porannym o 3 w nocy z Ostrołęki do Dw. Wileńskiego. I zaprawdę, ani razu w pociągu nie zostałem okradziony ani napadnięty. Ani razu.osa pisze:Argument przeciw przedziałom to także bezpieczeństwo. Łatwiej kogoś okraść/napaść w przedziale niż na widoku.
Jeden woli wąchać fijołki, a inny jak mu śmierdzą skarpetki, ta dyskusja zaczyna dążyć do wykładów mniemanologii stosowanej. Ja się nie dam przekonać, że wagony bezprzedziałowe są lepsze, podobnie orędownicy "kołchozów". A ja po prostu uważam, że powinna być możliwość wyboru, ja nawet byłbym gotów dopłacić za jazdę w przedziale, bo nie jestem sobie w stanie wyobrazić ośmiogodzinnej podroży z dziećmi pociągiem bezprzedziałowym. I dlatego w nowo zamawianym taborze powinno być co najmniej kilka przedziałów. Bo jak nie ma, to kolej na własne życzenie straci klientów, którzy wolą przedziały. Bo skoro nie ma różnicy pomiędzy autobusem, to po co przepłacać?
Doszliśmy w Polsce do stanu, że rozkład jazdy pociągów to jest coś,
co w istocie działania przypomina kalejdoskop, obracający się nie rzadziej niż cztery razy do roku,
w tym raz, w grudniu, z solidnym potrząśnięciem....
co w istocie działania przypomina kalejdoskop, obracający się nie rzadziej niż cztery razy do roku,
w tym raz, w grudniu, z solidnym potrząśnięciem....
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36181
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
No, autobusy z przedziałami? Odważna teza.
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Kto mówi o autobusach z przedziałami?
Nie czytaj między wierszami.Bastian pisze:No, autobusy z przedziałami? Odważna teza.
W Chinach są nawet autobusy sypialne. Ale to ma się nijak do najważniejszej moim zdaniem przewagi kolei nad autobusem, która właśnie, na życzenie tejże kolei jest likwidowana, wraz z zakupem taboru zespolonego.
Znam człowieka, który swego czasu regularnie jeździł w Warszawy do Trójmiasta na zebrania rady nadzorczej. Wolał pociągiem, bo mógł się w czasie jazdy do tego przygotować, przeglądając papiery, pisząc coś na laptopie, dyskutując ze współpracownikami. Pendolino jest zachwycony, ale... mówi, że w takich warunkach - w odróżnieniu od wagonów przedziałowych - nie da się popracować i porozmawiać.
Doszliśmy w Polsce do stanu, że rozkład jazdy pociągów to jest coś,
co w istocie działania przypomina kalejdoskop, obracający się nie rzadziej niż cztery razy do roku,
w tym raz, w grudniu, z solidnym potrząśnięciem....
co w istocie działania przypomina kalejdoskop, obracający się nie rzadziej niż cztery razy do roku,
w tym raz, w grudniu, z solidnym potrząśnięciem....
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
No cóż, bezprzedziałowym ICE i TGV jechałem, pracować się dało. Nie wiem, może jestem inny.
W każdym razie nawet bezprzedziałowy pociąg ma wciąż mnóstwo zalet nad - również bezprzedziałowym - autobusem.
W każdym razie nawet bezprzedziałowy pociąg ma wciąż mnóstwo zalet nad - również bezprzedziałowym - autobusem.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
Albo samoloty. I ten o 3 z Ostrołęki też na wagonach jeździłBastian pisze:No, autobusy z przedziałami? Odważna teza.
ŁK
- a/p TALENT
- Posty: 1744
- Rejestracja: 31 sie 2007, 19:06
- Lokalizacja: Flughafen Bemowo
Jak się przejedziecie Polonią w niedzielę z Wiednia przez Czechy to wam bezprzedziałowce totalnie obrzydną. Zwłaszcza siedząc na miejscu przy przejściu. Wędrówki ludów czeskich z tobołami i plecakami odczują boleśnie wasze głowy i ramiona.
Idiokracja nas otacza
Jak mawia stare chińskie przysłowie: jeden lubi pomarańcze, a drugi - jak mu nogi śmierdzą.
Ja np. nienawidzę autobusów w podróżach dłuższych niż te po mieście, ale w Azji tłukłem się jednym prawie 8h i tragedii nie było, bo był w nim... przedział dla palących
Ja np. nienawidzę autobusów w podróżach dłuższych niż te po mieście, ale w Azji tłukłem się jednym prawie 8h i tragedii nie było, bo był w nim... przedział dla palących
Cieszy mnie, że akurat Ciebie nie spotkała żadna zła przygoda w przedziałach kolejowych, ale nie znaczy to, że w nocnych kursach były one 100-procentowo bezpieczne. Może teraz to się zmieniło, ale wystarczy zajrzeć do kronik policyjnych z lat 90.
A ja jestem w stanie zrozumieć tego kolesia. Sam bardziej się krępuję, kiedy muszę coś załatwić rozmową telefoniczną w wagonie bezprzedziałowym. W przedziałowym - jak jadę sam, albo z kimś od siebie - zero kłopotu. Jak jest więcej ludzi - wyjdę na korytarz i też w zasadzie bez kłopotu.Glonojad pisze:No cóż, bezprzedziałowym ICE i TGV jechałem, pracować się dało. Nie wiem, może jestem inny.
W każdym razie nawet bezprzedziałowy pociąg ma wciąż mnóstwo zalet nad - również bezprzedziałowym - autobusem.
Otwieram laptop w bezprzedziałowym i widzi go prawie każdy, kto idzie do WC. W przedziałowym tego nie ma.
Ale znowu zaczęliśmy tą dyskusję. Mnie tam w sumie pasują i jedne i drugie. Zależy od okoliczności.
Dokładnie o to chodzi. Czy to telefon, czy to ważne dane na ekranie laptopa, które może zobaczyć każdy przechodzący korytarzem, a w przedziale widzi je tylko ten kto siedzi obok....przewoz pisze:A ja jestem w stanie zrozumieć tego kolesia. Sam bardziej się krępuję, kiedy muszę coś załatwić rozmową telefoniczną w wagonie bezprzedziałowym. W przedziałowym - jak jadę sam, albo z kimś od siebie - zero kłopotu. Jak jest więcej ludzi - wyjdę na korytarz i też w zasadzie bez kłopotu.
Otwieram laptop w bezprzedziałowym i widzi go prawie każdy, kto idzie do WC. W przedziałowym tego nie ma.
Doszliśmy w Polsce do stanu, że rozkład jazdy pociągów to jest coś,
co w istocie działania przypomina kalejdoskop, obracający się nie rzadziej niż cztery razy do roku,
w tym raz, w grudniu, z solidnym potrząśnięciem....
co w istocie działania przypomina kalejdoskop, obracający się nie rzadziej niż cztery razy do roku,
w tym raz, w grudniu, z solidnym potrząśnięciem....
Mnie się kojarzą bezprzedziałówki ze znacznie mniejszą przestrzenią na bagaż.
Poza tym jechałem EZT przedziałowym, więc nie trzeba utożsamiać, że ezt = bezprzedziałowy.
Poza tym jechałem EZT przedziałowym, więc nie trzeba utożsamiać, że ezt = bezprzedziałowy.
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!