Obwodnica Serocka. Szansa która odbiera nadzieje
Urząd twierdzi, że obwodnica to ogromna szansa dla Serocka. Mieszkańcy jednak nie dostrzegają jeszcze dobrych stron tej nowej inwestycji.
Od kiedy otwarto obwodnicę Serocka i marzenie władz o wyprowadzeniu z miasteczka ruchu tranzytowego się ziściło, mieszkańcom trudno się przyzwyczaić do nowych warunków. Rzeczywistość, o której pisze na stronie internetowej Burmistrz Miasta Serock, to cisza, spokój i bezpieczeństwo mieszkańców miasta. Plany obwodnicy istniały od bardzo dawna, jednak w 2001 a później w 2003 roku plan zagospodarowania przestrzennego uściślił korytarz przebiegu drogi i od tego momentu ruszyły prace nad koncepcją obwodnicy. Po procesach uwłaszczeniowych Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad uzyskała pozwolenie na budowę, którą rozpoczęła w sierpniu 2009 roku.
Mieszkańcy Serocka jeszcze nie dostrzegają zalet obwodnicy. Obawiają się, że brak podróżnych niekorzystnie wpłynie na handel, co w konsekwencji spowoduje likwidację wielu działalności i ograniczy i tak już niewielką liczbę miejsc pracy. Serock według nich musi się zmienić by przyciągnąć turystów w sezonie letnim, zapewnić im komfortowy wypoczynek. Musi również przyciągnąć młodych ludzi, którzy powiększyliby grono mieszkańców gminy.
Grunty wokół obwodnicy
Poza ograniczeniem ruchu w centrum miasta, powinno się uwolnić część terenów gminy, które do tej pory były głównie rolnicze, pod inwestycje mieszkaniowe i usługowe. Urząd Gminy potwierdza, że wkrótce uwolnionych będzie więcej działek. Określi to plan, który zostanie uchwalony w 2012 roku. Kolejne działki będą udostępnione w 2013 roku. – Powstanie tej inwestycji jest dobrodziejstwem dla gminy – twierdzi Kierownik Referatu Gospodarki Gruntami i Planowania Przestrzennego Joanna Gwadera.
Ratować lokalnego przedsiębiorcę
Na ostatniej sesji w Serocku radni dyskutowali m.in. na temat określenia wysokości stawek podatku od nieruchomości. Gorąca dyskusja, która wywiązała się między radnymi dotyczyła stanu serockiej przedsiębiorczości, która wyraźnie ucierpiała po otwarciu obwodnicy. Przeciwnikiem podwyżek był radny Rafał Tyka, który przedstawił radnym realia, jakie dotknęły lokalny handel. Tłumaczył, że koszty za lokal, podwyżki paliwa oraz zmniejszona ilość klientów powoduje, że wiele sklepów już splajtowało. – Chciałbym zwrócić się do radnych, żeby poszukać w gminie oszczędności, a nie podwyższać podatki. Nie jestem przeciwko podwyżkom, ale oszczędzajmy najbardziej pokrzywdzonych – mówił radny Tyka. Burzliwa wymiana zdań na komisji i sesji spowodowała dyskusje na temat odpowiedzialności oraz szukania źródeł dochodów dla gminy. Burmistrz poprosił o rozsądek i wskazał obciążenia, jakie czekają gminę w przyszłym roku. Zaapelował, by wziąć odpowiedzialność za te niepopularne decyzje i nie ulegać populizmowi. Dodał, że nie da się uchwalić osobno podatków dla lokalnych przedsiębiorców i podatków od dużych przedsiębiorców. – Gmina żyje z podatków od nieruchomości od wielkich kompleksów hotelowo-kongresowych zlokalizowanych na naszym terenie. Jeżeli nie podniesiemy tych podatków dla tych podmiotów, to przede wszystkim uderzymy w naszych mieszkańców – tłumaczył burmistrz Sokolnicki.
Dobry przetrwa
– Przez 30 lat społeczeństwo ubiegało się o obwodnicę a po 3 tygodniach są tacy, którzy już płaczą – mówił na ostatniej sesji burmistrz Serocka. – Otóż ja powiem w ten sposób. To jest właśnie dzisiaj sprawdzian sprawności przedsiębiorców, przez 20 ostatnich lat, przedsiębiorcy mieli podanego klienta na talerzu. Ja przed każdym sezonem na wiosnę pisałem do przedsiębiorców, myślcie o tym swoim biznesie, bo jak to mówią raz się jest na wozie, raz pod wozem. Zadbajcie o klienta, sprawcie żeby on zapamiętał mentalnie sklep, przedsiębiorstwo, firmę. Ci co tak zrobili na tym rynku się utrzymają, bo dobrze Państwo wiecie, że jak będzie dobry szewc, dobry krawiec, dobra knajpa, to ludzie znajdą bez względu na to czy jest do niego 2 czy 3 km – mówił na sesji burmistrz Sylwester Sokolnicki.
A co o otwarciu obwodnicy wraz z całkowitym zablokowaniem możliwości jazdy do Serocka po starym szlaku DK 61 (wkrótce otwarte ma zostać rondo i przywrócony ruch do Serocka na Węźle Łączności) mówią sami przedsiębiorcy?
Kazimierz Popielarz, właściciel sklepu z materiałami budowlanymi:
– Od wielu lat prowadzę z synem przy ul. Kościuszki sklep z artykułami budowlanymi. To sklep z tradycjami, nawet wtedy, gdy sklep został przeniesiony z głównej ulicy do wnętrza podwórka nie straciliśmy klientów. Mam ceny niższe od supermarketów, ludzie się przyzwyczaili i wielu potem do nas wraca. Wiadomo, że łatwiej zrobić zakupy po drodze. Przedtem przy okazji zatrzymania się przy kiosku, przypadkowy klient wstąpił również do mnie na zasadzie „choć wejdziemy również tu”. Efekty otwarcia obwodnicy widać po liczbie klientów, którzy przychodzą do sklepu. Było kiedyś pięciu pracowników, teraz jest tylko trzech. Jest troszeczkę gorzej, ale jeszcze nie trzeba tak bardzo narzekać. W drugim sklepie zmieniamy towar. Sprowadziliśmy ceramikę, szkło, wyroby z Indonezji – (wtrąca pracownik sklepu). W sezonie zawsze było więcej klientów przyjezdnych, ale od kiedy ruszyła obwodnica… Zresztą jak pani zapyta w każdym sklepie tak odpowiedzą – podsumowuje.
Piotr Bączkowski, współwłaściciel sklepu Groszek przy ul. Warszawskiej:
– Jak patrzę na to trochę z boku, bo jestem mieszkańcem Legionowa. Dziwiłem się na jego przykładzie, że przez 60-tysięczne miasto prowadzi się dwa pasy środkiem, a tutaj 2, 3 tysiące mieszkańców objeżdża się szerokim łukiem za 300 milionów. Jak to wpływa na miasto? Wiadomo. Ludzie twierdzą, że Serock jest wymarłym miastem. I jeszcze to, że przez miesiąc nie jest odebrany ten pierwszy wjazd do Serocka. Codziennie objeżdżamy dwa razy, czy z dzieckiem do szkoły, czy zabrać się do pociągu… pracujemy też w Nieporęcie, codziennie to 3,5 km tam i powrotem. Dlaczego tak jest właśnie w takim okresie? Nie można by tego przełożyć na wiosnę? Obwodnica to jest przerost formy nad treścią. Miasto było dla ludzi, a teraz jest izolowane. Ten najbliższy wiadukt nie ma wjazdu. To po co się to robi? Ktoś powie, że musieliśmy wykorzystać środki z Unii. Ale wcale tak nie jest, że właśnie na taki cel powinno to iść, można było 3 inne projekty zrealizować. Teraz sobie przypomnieli, żeby budować chodniki w szczerym polu. Kto tam będzie chodził? Gdybym miał tam działki też lobbowałbym za tym by to zrobić.
– Przez to, że jest zamknięty ten wjazd spadły obroty o połowę. To nie jest mało, bo koszty mamy takie same. Nikt nam tego nie daruje za ten miesiąc, podatki, ZUS jest taki sam. Pracujemy sami, obniżamy koszty. Musieliśmy jedną osobę zwolnić. Dla nas jest to duży problem, ale musimy jakoś przetrwać – mówi współwłaścicielka sklepu pani Bogumiła Chmielińska.
Paweł Serdeczny, Kierownik Stacji Paliw Lotos przy ulicy Pułtuskiej
– Jest na pewno mniej klientów i mniej przejezdnych. Zostali w zasadzie tylko ci miejscowi. Gdy droga została zamknięta efekt było widać od razu. Przy obwodnicy ktoś buduje stację i na pewno będzie miał klientów Na chwilę obecną nie zmieniła się obsada. Przyjdą święta i może trochę będzie lepiej. Ale na to by się poprawiło, ani ja jako kierownik, ani właściciel tej stacji specjalnie nie liczy. Stacja jest czynna 24 godziny. Powiem szczerze, że kiedyś przed otwarciem obwodnicy w nocy klienci byli, teraz po zamknięciu zaczynamy się zastanawiać czy to w ogóle ma sens. Przyjdzie czasem jeden klient i to nie po paliwo a po coś do palenia albo picia. Ja się tego spodziewałem. Jak się ktoś spodziewał czegoś innego musiał być hura-optymistą. Nie ma w Serocku osoby, która prowadzi działalność gospodarczą w różnych branżach, żeby nie odczuła tej zmiany na gorsze, bo nie wierzę, że na lepsze. Z jednej strony jest lepiej, bo nie ma tego obciążenia ruchu, nie ma korków, nie ma hałasu, ale dla handlu to jest dramat. Może w lecie będzie lepiej, ale nie wróci do tego stanu który był. Według mnie Serock nie jest już aż taki atrakcyjny, nie ma tu aż takich zabytków, by ktoś specjalnie tu przyjeżdżał. Brak atrakcji historycznych i turystycznych.
Marek Adamowski, właściciel stacji gazowej przy ul. Warszawskiej
– Zamykam stację gazową, bo to nie ma sensu, nie ma nawet o czym rozmawiać. Nawet jak otworzą ten odcinek i sprzedaż wzrośnie o 100% to i tak nie przetrwam. Nie mam na koszty. Cały poprzedni miesiąc dokładałem do interesu. Na przykład kiedyś sprzedawałem 500-600 litrów, teraz mam sprzedaż na poziomie100 litrów. Teraz tutaj nie ma ludzi przejezdnych, a w Serocku też nie ma żadnych ośrodków pracy by ludzie zarobili. Został spokój i cisza. Będzie tu miasteczko emerytów i rencistów. Nie ma szans, z kim ja nie porozmawiam, to narzeka. Myślałem, że obwodnica nie wpływa na sprzedaż zniczy, a jednak i tam ludzie narzekają. Ponad miesiąc zamknięty jest ten odcinek, to ludzkie pojęcie przechodzi. Ja nie będę czekał, aż tutaj stanie się cud. Mam zapłacony podatek i urząd dozoru technicznego i legalizacje odmierzacza do końca roku. Nowych opłat nie będę robił.
Ewa Grabowska, właścicielka Zajazdu pod Złotym Okoniem przy ul. Warszawskiej
– Bardzo dziękujemy naszym stałym klientom, bo bez nich trudno byłoby się utrzymać w tym ciężkim czasie. Zatrudniamy 20 pracowników, których musimy teraz utrzymać. Niedrożny szlak dojazdowy do Serocka to również tragedia dla tych 20 rodzin. Oni wszyscy martwią się czy nie będę zwolnieni. Na pewno do końca grudnia tego nie zrobię. Nie wyobrażam sobie zrobienia komuś takiego prezentu na święta. Mam nadzieję, że przy okresie świątecznym, kiedy będziemy sprzedawać żywego karpia w sklepie, przy zamówieniach świątecznych może ten budżet trochę podratujemy. Firma Skanska uwinęła się w ciągu 2 tygodni ze zrobieniem tego ronda. Wielokrotnie zwracaliśmy się z pismami do burmistrza i zapewniano nas, że wszystko będzie szybko otwarte. Jednak wykluczenie nas przez okres 5 tygodni to dla nas delikatnie mówiąc „ostra porażka”. Jest jeszcze jeden problem. Tam na obwodnicy jest na przykład zrobiony piękny duży wiadukt, który łączy okoliczne wioski, ale nie można wjechać z obwodnicy w kierunku Pułtuska. Wiele osób musi szukać, kierować się przez miasto jakimiś bocznymi drogami, żeby dojechać do celu. Moi rodzice dbali o klientów od 1996 roku, kiedy to powstała mała smażalnia. Potem dzięki ich wierności powstała restauracja i teraz znów dzięki nim musimy przetrwać. Mamy bardzo słaby ruch. Wszyscy przedsiębiorcy w Serocku to odczuwają.