: 30 wrz 2013, 22:18
Ja w ogóle uważam że akurat słupki ZTMu ze skrzydełkami na nazwę i linię są bardzo, ale to bardzo dobre. Przede wszystkim są czytelne, a to powinna być podstawa.
Mi nie chodzi o sam fakt indywidualizacji, mi chodzi o fakt, że te konkretne są IMO koszmarnie brzydkie.MichalJ pisze:Rzecz gustu. Mnie się o wiele bardziej podobają zindywidualizowane.
No nie zawsze to tak działa. W niektórych miejscach są też zwykłe światła pomiędzy wyspami (rzadko) oraz światła typu żółte migające i wzbudzone przez tramwaj czerwone (częściej).MichalJ pisze:Rzuca się w oczy brak sygnalizacji dla pieszych na przejściach przez tory tramwajowe w obrębie skrzyżowań z sygnalizacją. Tramwaj ma oczywiście światła tak, żeby stał przed przejściem, ale pieszy nie ma nic i może sobie przez tory przechodzić kiedy chce, zatrzymując się dopiero przed jezdnią.
Z kolei dla pieszych ewakuacja jest albo na zielonym migającym lub na żółtym migającym (jeśli sygnalizator jest wyposażony w żółtą komorę).Sygnalizacja dla samochodów ma dodatkowy aspekt (czy mówi się po polsku 'aspekt' w tym znaczeniu?) - zielone migające. Myślałem, że w związku z tym ewakuacja jest na zółtym, ale nie: czerwona faza dla wszystkich też jest.
Już ja to widzę...Piotrek pisze:Takie metro właśnie widzę na Białołęce
Na U6 głównie i częściowo na U4MichalJ pisze:A co mi tam, założę nowy temat. Najwyżej PT moderacja przeniesie. Będzie w odcinkach. Obrazki klikalne.
Na początek metro. 5 linii o numerach od U1 do U6.Trochę pod ziemią, trochę w wykopach, trochę nad ziemią (najstarsze ale i najnowsze odcinki). Częściowo z wykorzystaniem infrastruktury jeszcze XIX-wiecznej,
Pewnie by i było. A najtaniej odkrywką, skoro i tak ulice wyłączone z ruchu...Niektóre stacje metra mają wąskie peroniki w typie londyńskiej tubki (sprawiają wrażenie drążonych razem z tunelem). Nie byłoby taniej tak budować, zamiast wielkich hal peronowych?
Mój drogi, jak tramwaj może nie przypominać Ci tramwaju?na linii U6 składy z napędem z sieci górnej - ale tramwajów to raczej nie przypomina:
Nawet rzekłbym, że z epoki stopiątek. Ostatnie to koniec lat osiemdziesiątych OIDP. Jedne z ostatnich wozów z rodziny GT...MichalJ pisze:Część II - tramwaje.
W oczy rzuca się jednorodność taboru. Widać tylko dwa typy:
1. Staruszki z epoki parówek. Przegubowe, z doczepami. Twarde ławki, wysoka podłoga. Główna różnica w stosunku do naszych to o wiele lepsze utrzymanie i wysuwany dolny schodek.
Pewnie, że by można. To tylko kwestia ceny. Tylko pytanie - po co. W Wiedniu bodaj 90% torowisk jest niewydzielonych fizycznie, co najwyżej organizacyjnie - u nas jest sytuacja odwrotna, moglibyśmy byli wręcz iść w perony na wysokości powiedzmy 350 mm, to by w Swingach nie trzeba w ogóle "fali" robić... (podłoga w tramwaju na wysokości ok. 40-45 cm) tylko pytanie o ewakuację między przystankami2. Nowoczesne węże. 5 lub 7 członów, full niskacz do kwadratu, strasznie fajna konstrukcja (bezwózkowa i bezosiowa) z kołami w przegubach. Dopasowanie do peronów idealne. Nie można by u nas takich?
Mówiłeś. Ciekawe, że w jednych sprawach jesteśmy świętsi od papieża, a w innych dostajemy kary od Mumii E.Przystanki tramwajowe:
Oznakowanie własne, a nie znak drogowy (czy ja już o tym nie mówiłem kiedyś?):
U nas teraz to wszystkie są w zasadzie podwójnePrzystanki podwójne oznakowane na modłę krakowską (zdjęcie nie wyszło).
Po pierwsze, mają dość mało przystanków z więcej niż dwiema liniami (a często jest wręcz jedna). Po drugie, częstotliwości - zwłaszcza pozaszczytowe - mają bardzo podobne na wszystkich liniach, bez wyraźnej grupy linii mocnych. Po trzecie - zdarzało mi się już podejmować decyzję o podróży patrząc na czas odjazdu następnego tramwaju interesującej mnie linii (na zasadzie czy zdążę coś jeszcze załatwić), więc uważam, że akurat tego przeszczepiać nie musimy.Informacja przystankowa - dla każdej linii na przemian kurs najbliższy i najbliższy kurs niski. Bez marnowania wierszy na 5 kursów dziewiątki: