Wyobrażasz sobie np. metro łaczące Piaseczno, Konstancin, Wesołą, Sulejówek, Falenicę, Józefów, Otwock, Karczew, Górę Kalwarię (linia okrężna) połaczone gdzieś tam, (powiedzmy w Powsinie) linią przebiegającą przez Wilanów, z kilkoma innymi liniami stołecznego metra? Nie? A popatrz... Hiszpanie zrobili sobie na przedmieściach Madrytu Metro Sur. 40 kilometrów w 4 lata przy jednoczesnym prowadzeniu rozbudowy kilku innych linii metra.
01. Po co Ci taka linia obwodowa po obrzeżu aglomeracji skoro ruch w Wawie kieruje się ku ścisłemu centrum?
Nie ma sensu budować czegoś co kosztować będzie miliardy a nie będzie przedstawiać żadnej rentowności.
02. Z kolei w Japonii w Kanto zrobili taką kolej aglomeracyjną że Madryt wymięka - i w większości z prywatnych a nie publicznych pieniędzy, z kolei w Pekinie budowano przed 2010 10 linii metra na raz (ale poszły na to koszmarne pieniądze) - więc nie ma sensu tutaj pisać o zjawiskowości Madrytu.
Glonojad już Ci napisał. Być może Madryt się rozwijał, być może ogólnie Hiszpania się rozwijała, ale robiła to na kredyt - popatrz na poziom zadłużenia sektora publicznego w Hiszpanii to zrozumiesz skąd brali pieniądze na takie inwestycje w tak krótkim przedziale czasowym. I jak najbardziej Glonojad ma rację, te spektakularne inwestycje bardzo mocno się odbiły i jeszcze odbiją.
03. Nie porównuj skali inwestycji publicznych w Polsce i Hiszpanii (ogromna dysproporcja w PKB). Logiczne więc że skoro mają 3-4 krotnie większe wpływy to i kasy na inwestycje mają tylekroć więcej.
Jeżeli u nas się mówi o małej przepustowości linii średnicowej, a w Madrycie, kiedy pojawił się podobny problem, przystąpiono natychmiast do drążenia równoleglych tuneli, to co ja mam tu pisać...
I tu się zgodzę, chwali się to że nie bawią się w prowizorkę tylko inwestują przyszłościowo.
No i co... I mam rozumieć, że to jest twój koronny argument za poszerzaniem sieci tramwajowej. Dobrze, rozwijaj ją, możesz tak jak w Madrycie nazwać ją lekkim metrem i puścić po całkowicie bezkolizyjnych torowiskach jak pestkę w Poznaniu. Tylko że to będzie dalej tramwaj, który nie uwalnia gruntu pod inwestycje, jeździ stadami, jest uzależniony od kilku skrzyżowań, na których zawsze znajdzie się jakiś baran, który zablokuje torowisko.
A czy ma to realne znaczenie pod jaką nazwą będą budować sieć SKM? Tramwaj, szynobus, pociąg, metro. Wszystko to tak naprawdę jedno i to samo tylko inaczej nazwane.
Nie wiem czy wiesz ale w Japonii przykładowo nie bawili się w poezję typu metro dobre, kolej/tramwaj złe.
Buduje się to co ma rację bytu - logicznie oceniając koszty i rentowność systemu.
Piszesz że tramwaj nie uwalnia gruntu pod inwestycję? To już w dużej mierze kwestia mało liberalnych przepisów budowlanych i problemów natury "społecznej". Gdyby tylko nie przepisy to Pestkę można kompletnie zadaszyć i wybudować nad nimi biurowce czy osiedla mieszkaniowe.
Kolejka miejska nie musi być metrem żeby była szybka i bezkolizyjna, ba metro to nic innego jak większy tramwaj.
Tak realnie nic nie stoi na przeszkodzie by stworzyć linie SKM choćby na estakadach wzdłuż głównych ciągów komunikacyjnych - i będziesz miał tramwaj który nie stoi na światłach.
na zakończenie proponuję żebyś tak mocno nie ekscytował się Madrytem (nie to żebym nie lubił Hiszpanii bo to fajny kraj, po prostu obiektywnie rzecz biorąc system w Madrycie to nic nadzwyczajnego).
Wyobraź sobie że w Tokio od jakichś dwóch dekad jak nie lepiej funkcjonuje system komunikacji w którym kolej i metro się "przenikają".
Kolej wjeżdża do miasta i może spokojnie korzystać z tuneli metra, bez problemu metro wjeżdża na prywatne stacje kolejowe i wypuszcza pasażerów na peron przy którym oczekuje już "prywatny podmiejski" podstawiony po drugiej stronie "wyspy".
A i bierz pod uwagę że tam większość systemu jest prywatna i firmy samodzielnie podejmują wielomiliardowe inwestycje w infrastrukturę (która również jest w większości prywatna) - bez państwowych, lokalnych dotacji.
Uwierz Madryt to żadna nadzwyczajna rewolucja.