Glonojad pisze:Nie no, bardzo interesujące, ale Warszawa to jednak nie Madryt. Po pierwsze, jest mniejsza;
Ok. Jest mniejsza, rozumiem, że w związku z tym jest mniej kilometrów metra do wybudowania, szybciej powinno się budować. Widmo bankructwa państwa - ciekawa teoria
Wyobrażasz sobie np. metro łaczące Piaseczno, Konstancin, Wesołą, Sulejówek, Falenicę, Józefów, Otwock, Karczew, Górę Kalwarię (linia okrężna) połaczone gdzieś tam, (powiedzmy w Powsinie) linią przebiegającą przez Wilanów, z kilkoma innymi liniami stołecznego metra? Nie? A popatrz... Hiszpanie zrobili sobie na przedmieściach Madrytu Metro Sur. 40 kilometrów w 4 lata przy jednoczesnym prowadzeniu rozbudowy kilku innych linii metra.
Glonojad pisze: po drugie, ma szerokie wielopasowe arterie wschód - zachód przez całe miasto, a Madryt jest ciaśniejszy jednak (przynajmniej tam, gdzie byłem).
No i co... I mam rozumieć, że to jest twój koronny argument za poszerzaniem sieci tramwajowej. Dobrze, rozwijaj ją, możesz tak jak w Madrycie nazwać ją lekkim metrem i puścić po całkowicie bezkolizyjnych torowiskach jak pestkę w Poznaniu. Tylko że to będzie dalej tramwaj, który nie uwalnia gruntu pod inwestycje, jeździ stadami, jest uzależniony od kilku skrzyżowań, na których zawsze znajdzie się jakiś baran, który zablokuje torowisko.
Glonojad pisze:Stacje metra, przynajmniej w starej części miasta, są dość głęboko i dużo czasu traci się na wejście do systemu
No i tutaj całkowicie mijasz się z prawdą. Stare linie (akurat te jeżdżą w starej części miasta) są bardzo płytko, często nie ma w nich nawet shodów ruchomych. Nowsze linie (od szóstki i wyżej) rzeczywiście są głęboko, ale przejazd nimi to czysta przyjemność, zwłąszcza w tym gorącym mieście. Stanie w korkach w autobusie czy na którejś z obwodnic nie ma sensu, bo właściwie wszędzie da się dojechać metrem. Nawet na takie zadupia jak Pitis czy Rivas.
Glonojad pisze:- do tego niektóre węzły przesiadkowe (Nowe Ministerstwa na przykład) powodują, że człowiek z rozrzewnieniem wspomina Młociny

Nuevos Ministerios się skomplikowały właśnie po wprowadzeniu dodatkowej dopłaty na lotnisko. Ale daj boziu nam taki poziom skomplikowania jak na Avenida America, Plaza de Castilla czy Sol. Może nasze pra-prawnuki dożyją...
Glonojad pisze:No i jakoś zapatrzeni w Madryt entuzjaści metra nie byli w stanie ściągnąć tych wspaniałych firm budujących metro po 50 mln dolarów za kilometr...
I to się może zemścić. Nie chcę być złym prrokiem, ale to całe pizzowo-kebabowe konsorcjum może przy zaproponowanych cenach dać odwłoka.
Glonojad pisze:Zanim zaczniesz krytykować, że u nas nie przystąpiono od razu do budowy drugiej średnicy czy fafnastu linii metra, zapoznaj się może ze stanem budżetu miasta i ograniczeniami nań nałożonymi
.
Już widzę, że antycypujesz, jak w "Zmiennikach".
Nie krytykuję, że miasto nie przystapiło do budowy drugiej średnicy, bo to zadanie dla PLK i Ministerstwa Infrastruktury. Nie krytykuję, że nie zbudowano fafnastu linii metra, lecz krytykuję miasto, które się guzdrze przy budowie kilku stacji, podczas gdy podobne inwestycje w innych miejscach na świecie trwają góra 2 lata. I krytykuję miasto, które próbuje rozwiązać swoje problemy komunikacyjne poprzez malowanie buspasów, nie ma spójnej koncepcji zagospodarowania przestrzennego połączonej z wydajnym systemem komunikacji publicznej (najlepszy przykład to Służewiec czy Jerozolimskie za Zachodnim).
Możemy dalej się bawić w Madryt, ale nie musimy. Może skoczymy np. do Sztokholmu albo do... O kurczę... Może do Pragi (tej malutkiej, mniejszej od Warszawy)?