: 07 sie 2013, 7:48
Na odwrót. Tęcza była zaangażowana ideologicznie, ale kontekstu prowokacji dodali jej podpalacze.MeWa pisze:Zgodzę się, że tęcza jest prowokacją - ale ideologiczne znaczenie nadali jej ci, którzy ją podpalili.
Na odwrót. Tęcza była zaangażowana ideologicznie, ale kontekstu prowokacji dodali jej podpalacze.MeWa pisze:Zgodzę się, że tęcza jest prowokacją - ale ideologiczne znaczenie nadali jej ci, którzy ją podpalili.
Dobrze łączy fakty.http://www.bbc.co.uk/news/uk-england-oxfordshire-25793358 pisze:A UKIP councillor has blamed the recent storms and heavy floods across Britain on the Government's decision to legalise gay marriage.
David Silvester said the prime minister had acted "arrogantly against the Gospel".
In a letter to his local paper he said he had warned David Cameron the legislation would result in "disaster".
Źle łączy fakty.Jarek pisze:Dobrze łączy fakty.http://www.bbc.co.uk/news/uk-england-oxfordshire-25793358 pisze:A UKIP councillor has blamed the recent storms and heavy floods across Britain on the Government's decision to legalise gay marriage.
David Silvester said the prime minister had acted "arrogantly against the Gospel".
In a letter to his local paper he said he had warned David Cameron the legislation would result in "disaster".
To o dobrym łączeniu to chyba był sarkazm?Bastian pisze:Źle łączy fakty.
Obawiam się, że nie. Zerknij na stronę z podpisu Jarka, tam to dopiero się dzieje...blinski pisze:To o dobrym łączeniu to chyba był sarkazm?Bastian pisze:Źle łączy fakty.
That is some scary shit!Paweł_K pisze:Obawiam się, że nie. Zerknij na stronę z podpisu Jarka, tam to dopiero się dzieje...
Właśnie nie brzmi rozsądnie. Nie dlatego, żeby mi się jakoś szczególnie podobał genderowy zespól posłanki Kempy (trudno, żeby zespół w takim składzie mógł się podobać), ale dlatego, że tezy tego listu są zaprzeczeniem idei parlamentaryzmu. Słowo "parlament", o czym pewnie nie każdy wie, jest silnie związane z francuskim "parler", które znaczy "mówić" lub "rozmawiać". Parlament jest właśnie takim miejscem, w którym można swobodnie mówić, nawet jeśli mówi się głupoty.KwZ pisze:Przeczytajcie, brzmi rozsądnie.
Zespoły parlamentarne nie zajmują się tworzeniem prawa. Nie są też organami parlamentu. Są swego rodzaju poselskimi kółkami zainteresowań.Pomysł na to, by zespoły parlamentarne działające w parlamencie i zrzeszające parlamentarzystów, mogły być uznawane za działalność inną niż polityczna uważam jednoznaczenie za patologiczne psucie prawa
Śmiem twierdzić, że znam konstytucję lepiej niż przeciętny obywatel. Ale konstytucyjnego nakazu zachowywania przez parlamentarzystów neutralności religijnej, filozoficznej czy światopoglądowej nie znam. Taki nakaz byłby zresztą zaprzeczeniem polityki i demokracji, które polegają właśnie na ścieraniu się różnych poglądów, bynajmniej nie neutralnych.Jestem natomiast przekonany, że służą one za sposób obchodzenia zapisów Konstytucji, która w sposób jednoznaczny zobowiązuje parlamentarzystów do zachowania neutralności religijnej, filozoficznej czy światopoglądowej.
Zdaniem autora listu politycy nie mogą wypowiadać się negatywnie o zjawiskach, które oceniają negatywnie?Wystarczy wspomnieć działalność Beaty Kempy, która zespół STOP GENDER traktuje jako miejsce politycznego przeciwdziałania zjawiskom, które ocenia negatywnie, a co do których winna zachować konstytucyjnie nakazaną neutralność.
Działalność zespołów parlamentarnych nie jest obchodzeniem konstytucji. Natomiast łamaniem (a nie tylko obchodzeniem) konstytucji byłoby zakazywanie działalności określonych organizacji ze względu na ich profil światopoglądowy.Jak sądzę, działania sprzyjające obchodzeniu Konstytucji winny zostać ukrócone
Szacunek wymagałby wskazania, że ów Dariusz Oko jest księdzem i profesorem.Niech przykładem będzie wczorajszy "wykład" Dariusza Oko na zebraniu Zespołu Parlamentarnego ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski.
Polecam autorowi listu wytoczenie powództwa przeciwko ks. prof. Dariuszowi Oko lub członkom zespołu parlamentarnego.Padły tam stwierdzenia, które w parlamencie pojawić się nie powinny i które stanowią oburzające naruszenie moich (i nie tylko moich) dóbr osobistych.
Od kiedy nie wolno twierdzić, ze ktoś jest nieracjonalny? Co prawda ja bym nie porównał zaprzeczania istnieniu Boga do negowania tego, ze słońce świeci, ale trudno tego rodzaju porównania uznać za obraźliwe dla kogokolwiek.Utrzymywanie, że odrzucanie istnienia Boga jest czymś podobnym do negowania tego, że świeci słońce, jest pokazywaniem ateistów jako ludzi co najmniej nieracjonalnych.
Parlament jest m.in. miejscem wyrażania poglądów, nawet głupich. Zakazywanie wygłaszania określonych poglądów ze względu na ich treść stanowiłoby rażące pogwałcenie konstytucyjnej wolności wyrażaniaparlament nie jest miejscem do przekonywania, że ateiści są niemoralni (w tym, że są seksoholikami w odróżneiniu od katolików) i że aksjologia katolicka jest jedynym sposobem moralnego życia.
Dlaczego autor z góry zakłada, że zagrożenia "wymyślane" przez Kościół są na pewno zagrożeniami iluzorycznymi, a na pewno nie są zagrożeniami realnymi? Nie odnoszę się tu konkretnie do samej ideologii genderowej, bo autor listu wyraźnie uogólnia zagrożenia "wymyślane" przez Kościół.Po czwarte, parlament nie jest miejscem, w którym rozptrywać należy wewnętrzne czy zewnętrzne zagrożenia wymyślane przez Kościół Katolicki , ani dyskutować kwestie teologiczne - obie instytucje, w myśl Konstytucji, działają autonomicznie.
Niezależnie od tego, że takie porównania są niesmaczne i nie powinny padać nigdzie, nie tylko w parlamencie, to ja tu nie widzę ingerencji w sferę intymności obywateli. No chyba że ktoś zaczął publicznie analizować intymność jakiegoś konkretnego człowieka - ale wtedy ponownie zachęcałbym do wytoczenia powództwa o naruszenie dóbr osobistych.Po piąte, parlament nie jest miejscem, w którym można oficjalnie łamać sferę intymności obywateli. Opowieści Dariusza Oko o seksie analnym, porównywanie go do działania samochodowego tłoka w rurze wydechowej, opowieści o kale i zakażeniach nie liczą się ani z tym, że seks analny nie jest seksem
zarezerowanym dla homoseksualistów, ani z tym, że zasadniczo przestrzega się higieny osobistej, ani z tym, że opowieści te są jawną i wykrzywioną krytyką tych elementów życia osobistego, których wolność realizacji i intymność gwarantuje Konstytucja.
Może w ogóle ustalmy jedyną słuszną linię, którą podążać powinni wszyscy posłowie? Nie będzie wtedy demagogii i "nieneutralności".Domagam się także działań, które będą przeciwdziałać patologicznym sposobom obchodzenia zapisów Konstytucji, nakładającym na parlamentarzystów obowiązek neutralności religijnej, światopoglądowej i filozoficznej.