: 30 mar 2006, 19:03
PiS jak zwykle ma adekwatną odpowiedź do sytuacji 
Koreańscy niewolnicy to spisek "Gazety"?
Marcin Kowalski, Mikołaj Chrzan, Gdańsk 29-03-2006, ostatnia aktualizacja 29-03-2006 08:37
Wyzysk w kolebce "Solidarności" cd.
Inspekcja Pracy w Gdańsku: Koreańczycy pracowali wbrew przepisom BHP. Urząd wojewódzki w Kielcach: przybysze nie mieli zezwoleń na pracę ani ubezpieczenia. Prokuratura wszczyna dochodzenie, a PiS i "Solidarność" zrzucają winę na... "Gazetę".
Od piątku piszemy o wyzysku robotników z komunistycznej Korei w Polsce. Spawacze z KRLD pracują w Stoczni Gdańskiej, często po kilkanaście godzin dziennie, a lwią część płacy zabiera im północnokoreańskie państwo.
Koreańscy rolnicy zatrudnieni są - nielegalnie - w sadzie i świniarni w Kleczanowie koło Sandomierza.
W stoczni inspektorzy, w sądzie - dochodzenie
Po naszych tekstach do akcji wkroczyli kontrolerzy i prokuratorzy.
Gdański PIP potwierdził: w stoczniowej hali, w której pracują Koreańczycy, naruszone były przepisy BHP - m.in. dlatego, że spawacze nie mieli przepisowych ubrań.
Pytany o kilkunastogodzinny dzień pracy Mieczysław Szczepański, zastępca okręgowego inspektora pracy w Gdańsku, wyjaśnia: - Ci ludzie są pracownikami koreańskiej firmy wypożyczonymi do Polski, nie podlegają więc polskiemu prawu pracy. Nasze kompetencje są mocno ograniczone. Nie możemy ukarać ich koreańskiego pracodawcy.
W Kleczanowie kontrolerzy z kieleckiego urzędu wojewódzkiego stwierdzili, że robotnicy z sadu nie mają ani pozwolenia na pracę, ani ubezpieczenia.
- Mają wizy, które wydawane są osobom przebywającym w naszym kraju w celach naukowych - mówi Renata Segiecińska, z-ca dyrektora wydziału polityki społecznej. - Właściciel sadu twierdzi, że nie są pracownikami, tylko praktykantami. Nie płaci im więc pensji, a tylko zapewnia dach nad głową i wyżywienie. Mówi, że daje po 200 złotych miesięcznie na jedzenie. Ale pokwitowań na to nie ma żadnych.
Właścicielem sadu Stanisławem Dobkiem interesują się już prokuratorzy z Sandomierza - wczoraj wszczęto "postępowanie wyjaśniające" w sprawie zatrudniania Koreańczyków.
"Solidarność" i PiS: to spisek
Tymczasem stoczniowa "Solidarność" uznała nasze publikacje o koreańskich niewolnikach za... prowokację wymierzoną w rząd. Związkowcy wydali oświadczenie: "Moment, w jakim ukazał się artykuł, nie jest przypadkowy. Jest to prowokacja polityczna, która wpisuje się idealnie w scenariusz nagonki na obecny rząd. Rząd, który jako jedyny próbuje pomóc naszej stoczni".
Związkowcy dodali: "Zawsze walczyliśmy, walczymy i będziemy walczyć o godność człowieka i pracownika".
Jako spisek określa naszą publikację Andrzej Jaworski, polityk PiS, p.o. prezesa zarządu Stoczni Gdańskiej, a zarazem doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. przemysłu stoczniowego. Jaworski twierdzi, że tekst "Gazety" ma "utrudnić wydzielenie Stoczni Gdańskiej ze Stoczni Gdynia".
Wydzielenie i usamodzielnienie kolebki "Solidarności" to wyborcza obietnica braci Kaczyńskich. Dotychczas nie udało się jej spełnić.
Ambasador: w starej Unii to by się nie zdarzyło
Wojciech Kałuża - ambasador RP w Phenianie w latach 2001-05 - jest zdania, że Polska zamiast przyjmować robotników z komunistycznej Korei, mogłaby fundować stypendia dla studentów i naukowców z tego kraju.
"Gazeta": Ustaliliśmy, że pracując w Stoczni Gdańskiej po dziesięć godzin i więcej, koreański spawacz dostaje od swego państwa równowartość ok. 60 zł miesięcznie.
Wojciech Kałuża: Dla nas to czysty wyzysk, dla nich to może być jednak szansa. Gdy opuszczałem Koreę w ubiegłym roku, nauczyciel w szkole zarabiał równowartość ok. 1 euro miesięcznie.
Więc wszystko jest OK?
Absolutnie nie. Czytając artykuły "Gazety", ucieszyłem się, że wreszcie ktoś w naszym kraju zauważył problem. Niemal z całkowitą pewnością mogę stwierdzić, że w bogatych krajach Europy Zachodniej nikt nie zgodziłby się na pracę obywateli KRLD w takich warunkach jak w stoczni. W starej Unii wybrano inną drogę: programy stypendialne. To taktyka drobnych, małych kroczków. Chodzi o pokazywanie życia w innym ustroju, być może będą to nasionka, które kiedyś zakiełkują.
