Rewolucja: Pierwsza w Warszawie ścieżka dla niewidomych
Jerzy S. Majewski
2010-09-14
Na przebudowywanym chodniku Emilii Plater powstaje pierwsza w Warszawie ścieżka dla niewidomych. To w przestrzeni polskich miast wydarzenie rewolucyjne. Trudno jednak pojąć, dlaczego zaprojektowano ją jedynie po jednej stronie ulicy. W dodatku w połowie długości ścieżkę przerywa chodnik przed Salą Kongresową.
Ścieżka budowana jest po wschodniej stronie ulicy, w sąsiedztwie Pałacu Kultury i Nauki. - Ten chodnik jest potwornie szeroki. Jest przestrzenią niesłychanie trudną dla niewidomych. Nie ma tu żadnych punktów orientacyjnych. Ja sama nigdy bym nie wybrała się do Sali Kongresowej, nie dałabym rady jej odnaleźć. Teraz będziemy się uczyć ścieżki. No i niewidomi sami będą mogli przychodzić tu na koncerty - cieszy się Małgorzata Pacholec, dyrektor Polskiego Związku Niewidomych.
Dodaje, że związek pozytywnie zaopiniował projekt przebudowy ulicy. - Tym bardziej że nie słyszałam, by podobne rozwiązanie istniało już gdziekolwiek indziej w Polsce - mówi Małgorzata Pacholec.
Przerwa przed pałacem
Z trafieniem do Sali Kongresowej mogą być jednak problemy. Ścieżka nie dochodzi bezpośrednio do niej. Kończy się przed pókolistym chodnikiem otaczającym Salę Kongresową.
- To dlatego, że chodnik nie należy już do nas. Jest własnością Pałacu Kultury i Nauki, ale słyszałem, że zarząd pałacu już wystosował do ZDM prośbę o uzupełnienie brakującego kawałka ścieżki - mówi Adam Sobieraj, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich.
- Nikt z nami tego nie uzgadniał. Ale, gdy zobaczyliśmy ścieżkę, postanowiliśmy sami przedłużyć ją pod Salą Kongresową. Na razie jednak czekamy na przyznanie nam pieniędzy na remont chodników wokół pałacu. Wnioskowaliśmy o nie już w czerwcu - opowiada Jacek Rzeszotek, zastępca dyrektora pionu technicznego Pałacu Kultury. Dyrektor Rzeszotek życzliwie też myśli o przedłużeniu takiej ścieżki wzdłuż innych chodników wokół pałacu. - Myślę, że nie byłoby wielkiego problemu w zamianie zwykłych płyt betonowych na ryflowane z rowkami - uważa. Na razie brakuje jednak pieniędzy, więc dyr. Rzeszotek nie chce niczego obiecywać.
Eksperyment, ale tylko w Polsce
Ścieżka powstaje ze specjalnie zaprojektowanych płyt. Te "zwrotnicowe" na przejściach dla pieszych są wykonane z granitu. Te wzdłuż chodnika - z betonu.
- Zadałam pytanie, dlaczego ścieżka zaprojektowana została tylko z jednej strony. Ale odpowiedzi nie otrzymałam. Z drugiej strony, wzdłuż zabudowanej, zachodniej strony ulicy łatwiej się nam poruszać, jest tu więcej punktów orientacyjnych - uważa Małgorzata Pacholec.
- Ta ścieżka to dopiero eksperyment. Musimy przekonać się, czy zostanie w ogóle zaakceptowana przez osoby niewidome - przekonuje Adam Sobieraj. Trudno jednak zrozumieć tę ostrożność drogowców, skoro podobne ścieżki to dziś już standard w większości metropolii Unii Europejskiej. Świetnie się sprawdzają, a w takich miastach jak Barcelona są obowiązującym elementem projektowania podłóg miejskich.
- A zna pan bajkę o dwóch kanarkach? Jeden wychowany w klatce, a drugi żyjący na wolności. Na Zachodzie to może i standard. Ale polscy niewidomi nie znają takich rozwiązań i może wcale ich nie zaakceptują - skomentował moje wątpliwości rzecznik ZDM.